O pierwszych śniadaniach IV

Młodzież czemuś nie lubi płatków owsianych. Chyba od Ojca zaczerpnęła przekonanie, że owies to dla konia dlatego usiłuje od czasu do czasu nakarmić owsianką gumowego kucyka, na którym skacze po mieszkaniu. Ale nic to, mama i tak próbuje wmusić w Potomstwo choć trochę owsa. Urozmaicając go na różne sposoby. Właśnie na blogu Facet i Kuchnia znalazłam przepis na praktyczne i w dodatku smaczne śniadanie, które szykuję wieczorem i rano można to jeść. Otóż sypię do miski płatki owsiane i różne inne jakie mi pasują, do tego posiekane orzechy też wedle uznania i bakalie. Dodałam też do tego trochę płatków czekoladowych. Oczywiście gorzkich. Mieszankę rozdzielam do miseczek i zalewam jogurtem tudzież maślanką. I zostawiam toto na noc w lodówce. Ponieważ nie grzeję w kuchni to zostawiłam na blacie. No i taką paciaję rano dałam Młodzieży na śniadanie. Dzieć Młodszy trochę zjadł, Dzieć starszy – karmił kucyka. Ale patent pewnie nie raz powtórzę. Zwłaszcza jeśli będę gdzieś musiała rano się z pociechami moimi wybrać.

A tak swoją drogą to ciekawa jestem czy zanim pójdą do przedszkola to oduczą się wybierania z jedzenia tego, co dobre. Choć wątpię, żeby w owym przedszkolu były tak posiłki o tak różnorodnym składzie.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „O pierwszych śniadaniach IV

  1. Szymon pisze:

    Mala korekta: nie Facet z kuchni, a Facet i Kuchnia 😉

    • jukkasarasti pisze:

      Korekta dokonana. Zarówno tutaj, jak i w odnośnikach 🙂 Następnymi razami (bo nie wątpię, że takie będą) będę mieć na względzie, żeby nazwę pisać w jedynie słuszny sposób 🙂

  2. zosiako pisze:

    a ja uwielbiam płatki owsiane, teraz zamówiłam bezglutenowe, ponieważ te pochodzenia polskiego mogą go zawierać. z tym, że ja lubię płatki na ciepło i z solą morską. płatki na słodko jakoś do mnie nie przemawiają. a dzieci w przedszkolu nawyków żywieniowych raczej nie zmienią. moje przynajmniej się pod tym względem nie zmieniły. po prostu wracały głodne do domu jak im coś nie smakowało. zresztą dokładnie tak samo jest teraz w szkole, jak im obiady nie pasują ( nie wiem jak oni to wyczuwają, chyba z jadłospisu) to nawet na stołówkę nie idą. rozpaskudzone te moje szkodniki 😉

    • jukkasarasti pisze:

      Też czytałam, że zasadniczo owies jest bezglutenowy ale w Polsce wszystek jest skażony glutenem. Więc jeśli się ubezglutenowię to też zacznę sprowadzać z zagramanicy. Kiedyś też jadałam zalane wrzątkiem, posolone grubą solą i polane stopionym masłem.
      Wiem, że to wygodniej, jak dzieć zje poza domem. Ale jak czytam o szkolnych/przedszkolnych jadłospisach, to ciesz się, że dzieciaki wolą tego nie jeść. W końcu sportowcy muszą się odżywiać a nie jeść. W placówkach zbiorowego żywienia (tak, w szpitalach też) jednak o odżywianiu się nie ma mowy. Ja też po przedszkolu jadłam obiad w domu. No, ale wówczas przedszkolne jedzenie to było jedno wielkie FUJ! Obecnie – trochę mniejsze fuj smakowo, większe – chemicznie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s