Weekend we Wrocławiu – Jahrmarkt Bożonarodzeniowy

zdjęcie 005

W niedzielę już darowałam sobie Targi, choć Dzieci chciały. Małżonek nie chciał, a sama z dwójką kiepsko sobie radzę… zwłaszcza jak na jakieś wydarzenie wybieram się dlatego, że ono MNIE interesuje. Wówczas brak opieki nad dziećmi boli. A one z uwagi na wiek zainteresowane czym innym niż mama. Więc zabrałam Dziecia Starszego do Rynku na Jarmark Bożonarodzeniowy. Wychodzimy koło południa, wolę uniknąć dzikich tłumów jakie podobno są po zapadnięciu zmroku. Funduję Dzieciowi tylko przejazd kolejką. Niby z uwagi na wiek może samodzielnie ale woli z mamą. Potem jeszcze na grzańca, cudownie, że jest duży wybór wersji dla dzieci/abstynentów. Zwyczaj pobierania kaucji za kubeczki też mi się podoba, zwłaszcza jak panie mówią, że po wypiciu mogą mi wymienić kubeczki na czyste, jeśli nie chcę z powrotem moich pieniędzy. Nie wiem jak to będzie w Toruniu, więc wrocławskie kubeczki biorę. Podobają mi się dużo bardziej niż przywiezione lata temu z Weinachtsmarktu w Wiedniu. Innym wrocławianom przeszkadza to, że co roku takie same, mnie nie, bo takich jeszcze nie mam. Kiedy kierujemy się do wyjścia z Rynku widzimy, że kolejka po bilety na kolejkę jest już całkiem długa a przecież przed niecałą godziną kupowałam bilet bez kolejki. Tylko na samą przejażdżkę czekałam trzy kolejki. Pokazałam Dziecięciu kilka wrocławskich krasnali nie wtajemniczając w to, co na ich temat pisze Kuba Ćwiek w swoim opowiadaniu. Po co psuć Dziciu radość z wizyty w stolicy (z)Dolnego Śląska?

zdjęcie 007

 

Wrocław, jaki kochałam zniknął jeszcze zanim się z niego wyprowadziłam. Z każdym powrotem utwierdzam się w przeświadczeniu, że nic (z wyjątkiem pracy) nie straciłam wyjeżdżając stamtąd. Wiem, jarmarki bożonarodzeniowe są zawsze kiczowate, ale właśnie kiedyś ten kicz był bardziej ascetyczny, teraz światła jak w Las Vegas i skojarzenia z wiedeńskim (w innych niemieckich miastach nie byłam na tego typu jarmarkach i tak, Austria dla mnie to też Niemcy) Weinachtsmarktem sprawiają, że odnoszę wrażenie iż Wrocław (na powrót?) germanieje. Wiem, mamy globalizację… i to mi się nie podoba. Wszystko zatraca swój indywidualnych charakter, wszystko się unifikuje. Tylko wrocławskie krasnale na szczęście nie przypominają tych ogrodowych.

zdjęcie 033

Niby przyjechałam na Targi Dobrej Książki, na grób ojca i zobaczyć Jarmark Bożonarodzeniowy. Pierwsze odwiedziłam i jestem zadowolona, trzecią atrakcję zaliczyłam i cieszę się, że Dzieciowi się spodobało. I że zaliczyłam. Żal tylko, że tak wyszło, że nie zdążyłam być na cmentarzu. Planowałam dp Wrocławia jechać wcześniej, kiedy dni trochę dłuższe, tymczasem teraz tak szybko robi się ciemno a tamtego cmentarza prawie nie znam, że wolałam nie ryzykować zwiedzania go po ciemku i w dodatku w deszczu. Cóż, może następnym razem będę o bardziej przyjaznej odwiedzinom zmarłych porze roku…

zdjęcie 011

Reklamy
Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Weekend we Wrocławiu – Targi Dobrej Książki

Wyjechałam w czwartek wieczorem, wróciłam w poniedziałek, również wieczorem. Właściwie to wyjechaliśmy wszyscy, bo Młodzież powinna się spotkać z babcią, ja powinnam być na grobie ojca. Termin się przesuwał, bo miało to być jeszcze w połowie października, ale chodziło o to, żeby Młodym uciekło jak najmniej zajęć a Małżonek mógł wziąć urlop. Wszystko się przesuwało, tymczasem nadszedł czas Wrocławskich Targów Książki i już wiedziałam, że z Rodziną czy sama ale na pewno się tam wybiorę. Wybrałam się z Rodziną. Na Targach byłam trochę mało, w piątek wieczorem zdobyłam tylko autograf Anny Wiatr na jej „Betrojerinkach”, przeszłam się pomiędzy stoiskami i korzystając z tego, że byłam sama, zakupiłam książki mikołajkowe dla Potomstwa. Trochę żałuję, że nie byłam na prelekcji Anny Wiatr ale dzień przed przyjazdem na Targi z resztą rodziny musiałam wiedzieć, gdzie ich ulokować, żeby mi w łowach nie przeszkadzali. Dla równowagi w sobotę (też z uwagi na Młodzież) nie zdążyłam na spotkanie z Kubą Ćwiekiem. Nic to, ważne, że na autograf zdążyłam. A właściwie to na dwa autografy, bo dwie książki zakupiłam. Tylko że przez łowy na autograf Ćwieka nie mogłam być na spotkaniu z innym Kubą czyli z Jakubem Małeckim. Ale jego autograf także udało mi się zdobyć.

  zdjęcie 004

Kiedyś, w zamierzchłej przeszłości, kiedy Jakub Małecki znany był jedynie miłośnikom literatury grozy usłyszałam, że poznać Małeckiego to się w nim zakochać. Moje piękne oczy ujrzały teraz Jakuba Małeckiego po raz pierwszy i choć sama się nie zakochałam, widziałam ile prawdy było w tym stwierdzeniu. W dość długiej kolejce po autograf ustawiły się same niemal kobiety w wieku jak to się mówi od lat pięciu do stu pięciu. I całkiem sporo z nich było chętnych do fotografowania się z pisarzem. Bo i faktycznie pisarz przystojny i uśmiechnięty i skromny. I w dodatku naprawdę dobrze pisać potrafi. Szkoda, że spotkanie autorskie miał wtedy, kiedy Ćwiek podpisywał swoje książki, chętnie bym go posłuchała.

zdjęcie 010

zdjęcie 012

Następnym fascynującym mężczyzną, do którego uśmiechnęłam się o autograf był prof. Jerzy Bralczyk. Na żywo robi równie dobre wrażenie jak w telewizji.

zdjęcie 027

Poza książkami z autografem zakupiłam kilka (konkretnie dwie, w tym jedną dla matki), na które autografów z przyczyn obiektywnych nie udało  i nigdy nie uda mi się zdobyć. No, ale w końcu nie po to kupuję książkę, żeby mieć autograf autora, tylko po to, żeby poczytać i ewentualnie podzielić się wrażeniami.

Na Targach Wszystkiego Dobrego nie zakupiłam nic za to zwiedzając je cieszyłam się, że ja pijam herbatę ze szklanek termicznych a kawę z filiżanek, tyle było bowiem ładnych kubków, że miałabym prawdziwy problem, których nie kupować gdybym lubiła pić z kubków. Obawiam się, że jakbym zaczęła tak te kubki kupować, to by mi pieniędzy na książki nie starczyło.

zdjęcie 003

Kiedy ja polowałam na interesujących mężczyzn i ich podpisy na książkach, Dzieć mój starszy uszył dla mnie maskotkę. Niby z niewielką pomocą animatorki a później moją ale zważywszy na to, że po raz pierwszy trzymał w ręku igłę to i tak duże osiągnięcie. Zdjęcia nie zamieszczam, bo maskotka jest moja i tylko moja. Ale jestem dumna z Dziecia. Dzieć Młodszy zaś czuł się pokrzywdzony, bo nie mógł nic uszyć. No to pochdziałam z nim po stoiskach, pograłam w jakąś planszówkę a potem wymieniłam się z Małżonkiem dziećmi i Dzieć Starszy zabrał mnie na stoisko ulokowane na Targach Wszystkiego Dobrego, na którym można było porzeźbić w glinie. Ku rozpaczy dzieci (bo Młodszy też doszedł później) nie można było zabrać rzeźb do domu.

zdjęcie 043

Tak więc z domu rodzicielki wyszliśmy przed 10 a wróciliśmy koło 19. Jak łatwo się domyślić najbardziej zmęczoną osobą był Małżonek. Dlatego też, ku rozpaczy Dzieci, w niedzielę już na Targach nie byliśmy. Byłam za to z Dzieciem Młodszym na jarmarku świątecznym ale ten wątek może już do następnego wpisu zostawię.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , | Dodaj komentarz

Na bogato

Tak sobie myślę, że niedługo uczniowie mogą tak rozmawiać:

– Z  czym masz dzisiaj kanapkę?

– Z samym masłem.

– O, to bogaci jesteście.

– A pewnie. Na pierwsze śniadanie mama jajecznicę zrobiła. Też na maśle.

No więc ja piekłam dziś ciastka dla Potomstwa do szkoły na andrzejki. Na bogato: z prawdziwym masłem i prawdziwymi jajkami. Ale jak masło jeszcze pójdzie w górę – chyba będę musiała zastąpić je masłem kokosowym. Ale z jajek to nie zrezygnuję. Jak dalej będą tak drożeć o albo adoptuję sikorki, które dokarmiam i samców do nich nie dopuszczę albo kupię sobie i w domu trzymać będę 2 – 3 kury.

A tak z zupełnie innej beczki: jutro (czy raczej dzisiaj) wyruszam w świat, odwiedzić stare śmieci. I modlę się, żeby dotrzeć do Hali Stulecia… I teraz już wiem, po lekturze opowiadania Jakuba Ćwieka (którego autograf mam nadzieję zdobyć) „Krasny to kolor krwi” już nigdy nie spojrzę na wrocławskie krasnoludki tak, jak dawniej. Na swojego byłego szefa takoż.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Petycja ws. propozycji zmian w ustawie o szczepieniach

https://www.crpo.org.pl/petycje/stop-uprawnieniom-do-szczepien-dla-pielegniarek,13

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Taki sobie konkurs

konkurs

konkurs1

Tak się zastanawiam, czy jeśli narysuję człowieka z kodem kreskowym na czole i napiszę hasło: „Mam głowę do wydatków”, to mam jakieś szanse na wygranie tabletu z klawiaturą czy chociaż jakiegoś „innego drobnego upominku”…

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Między nami wampirami

Film do kin trafił jeszcze w październiku, a impreza promocyjna w galerii handlowej dopiero w miniony weekend. Efekt był taki, że w środku ustrojonej już bożonarodzeniowo galerii nagle zapanowało halloween. Tak sobie pomyślałam, że może lepiej by było, żeby się trochę wstrzymali i wkomponowali w to Świętego Mikołaja… jakby to dobrze rozegrać, to dzieci już więcej nie tęskniłyby za świętym. Fakt, galerie handlowe już by im się długo, jeśli nie na zawsze źle kojarzyły, więc nici z mikołajkowego halloween.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , | Dodaj komentarz

11 listopada

Trochę świętomarcińsko (niestety bez gęsiny), trochę patriotycznie…

 

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Kartofelki ziemniaczane

Słodkie kartofelki

500 g ugotowanych w lekko osolonej wodzie ziemniaków

250 g świeżych wypestkowanych daktyli

75 g organicznego, nierafinowanego oleju kokosowego

2 łyżki mielonego cynamonu

pestki z 1 laski wanilii

50 g gorzkiego kakao (najlepiej surowego)

100 g wiórków kokosowych

posypka (kakao, wiórki kokosowe, sezam, orzechy mielone czy w czym tam jeszcze chcemy obtoczyć kartofelki)

1. Wystudzone ziemniaki, daktyle i olej zmiksować do połączenia się składników.

2. Masę przełóż do miski, dodaj pozostałe składniki (oczywiście oprócz posypki), zagnieć aż się ładnie połączą. Wstaw do lodówki.

3. Po 1 – 2 godzinach wyjmij masę z lodówki, formuj z niej kulki a te obtaczaj w posypce.

4. Zrobione trufle z powrotem włóż do lodówki.

5. Lodówkę zamknij na kłódkę, w przeciwnym razie  kartofelki się ulotnią w stanowczo zbyt krótkim czasie.

kartofelki ziemniaczane

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz

Ferie zimowe A.D. 2018 czyli ja po prośbie

Zawsze z Dziećmi wyjeżdżamy do teściów – albo moich albo Małżonka. Chciałabym jednak pokazać Młodym, że w Polsce jest dużo ciekawszych miejsc niż nasze rodzinne strony oraz Gdańsk. Ktoś może polecić coś na terenach względnie odludnych, równinnych, gdzie można przyjemnie spędzić czas bez nadmiernych obciążeń dla portfela czyli żeby nie trzeba było na ostatnią chwilę szukać jak najlepszych ofert pt. Kredyt na ferie, kiedy się jeszcze Kredytu na święta nie spłaciło.

Z góry uprzedzam, że wpisy typu: a z gógla korzystać nie umiesz nie będą publikowane. Gógiel mi bowiem nie pokaże wrażeń bardziej lub mniej znanych mi osób a w końcu nie mogę mieć pewności, że twórcy tych superhiper entuzjastycznych opinii nie są krewnymi i znajomymi królika.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , | 6 Komentarzy

Kot na drzewie

…podobno uciekał przed psem. Chciałam pomóc mu zejść, ale okazało się, że nie potrzebowało mojej pomocy. Zszedł sam. Niezależny, jak na kota przystało.

Kot na na drzewie

Kot na drzewie

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano | 2 Komentarze