OZE

Wiadomości staram się nie czytać ale nie dało się nie zauważyć nagłówków traktujących o wystąpieniu Prezydenta RP na pierwszym dniu szczytu klimatycznego. Czytuję też wywiady z klimatologami, którzy żałują, że mają dzieci, bo wiedzą, że na Ziemi nie ma dla tych dzieci przyszłości. Poza Ziemią także, bo człowiek jeszcze nie zdążył i wszystko wskazuje na to, że już nie zdąży, podbić kosmosu. Poza tym coraz częściej mi oddychać z powodu smogu. Dlatego podpisałam petycję. Chociaż tyle mogę zrobić dla swoich Dzieci.

PS. No dobra, wiem, że mogę trochę więcej. I to trochę więcej z różnym skutkiem staram się robić. Ale sama sobie wiatraka nie postawię i w bloku na korzystanie z energii słonecznej też mam niewielkie szanse.

Reklamy
Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , | Dodaj komentarz

Rocznicowo

Odszedł 27 lat temu. Muzyka pozostała.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Bohemian Rhapsody

Zastanawiałam się, czy wybrać się na „Kler” czy na „Bohemian Rhapsody”. Namysł trwał krótko, szybko uznałam, że o ile co do tego pierwszego to ewentualnie mogę sobie poczekać na płytę i obejrzeć w domu, tak oglądanie w domu „Bohemian Rhapsody” nie da mi tyle radości co obejrzenie tego w kinie. Czyli już po zwiastunie spodziewałam się przede wszystkim widowiska muzycznego. I to właśnie dostałam. Historia zespołu złożona z kilku epizodów i olbrzymiej ilości muzyki. I to jeszcze tej, która pochodziła z pierwszych, mało znanych albumów. Tak po prawdzie, gdyby chcieć nakręcić solidną biografię zespołu to musiałby być serial. Queen to był kwartet, grający około 20 lat w tym samym składzie czyli był całością, biografia zespołu musiałaby więc uwzględniać (bo pominąć się nie da) próby solowych karier każdego z członków potwierdzające, że żaden nie był w stanie osiągnąć nawet części  tego, co zespół jako całość. Gdyby chcieć zrobić solidną biografię Freddiego to z kolei musiałby być film dozwolony od lat 18 i nie wiem czy w ogóle dopuszczony do dystrybucji w kinach. Więc chyba najlepszą, najbezpieczniejszą opcją pozostawało stworzenie pięknego widowiska muzycznego pokazującego w bardzo ogólnym zarysie dzieje zespołu od momentu zejścia się całej czwórki do występu na Live Aid. Żeby było jeszcze bezpieczniej produkcją obrazu zajęli się Brian May i Roger Taylor. To chyba dzięki nim na filmie widać, które z przebojów zespół zawdzięczał pozostałym członkom, co pokazuje, że pomimo charyzmy Freddiego zespół stanowił całość i jego brzmienie jest zasługą współpracy i wzajemnych tarć różnych osobowości i różnych gustów muzycznych.

Parząc na film widziałam: Rogera Taylora, Briana Maya, Johna Deacona i aktora, który zrobił wszystko, żeby jak najbardziej przekonująco wcielić się we Freddiego. Nauczył się gestów, ruchu scenicznego i mimiki wokalisty, ale nie był w stanie nim być. Zagorzały fan może powiedzieć: bo Freddie był niepodrabialny, ja bym była skłonna uwierzyć, że gdyby było nieco większe fizyczne podobieństwo Ramiego Maleka do Freddiego byłabym choć przez moment w stanie zobaczyć w nim lidera Queen, tak zaś ujrzałam tylko bardzo udaną próbę wcielenia się w postać. Z akcentem na „bardzo udaną”.

Z kina wyszłam zadowolona, urzeczona obrazem… czy raczej ścieżką dźwiękową. Fakt, że oglądałam film na dużym ekranie sprawiał, że choć trochę mogłam poczuć magię koncertów. Jestem świadoma tego, że skoro przy produkcji pracowali żyjący muzycy zespołu to obejrzałam taką historię Queen jaką ci chcieli pokazać. I nie przeszkadza mi to. Zechcę poznać tę prawdziwszą – sięgnę do książek. Do wielu książek, bo wątpię, żeby jakakolwiek jedna była w stanie oddać fenomen zespołu.

Opublikowano film | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

O oszczędzaniu

Do kina postanowiłam się wybrać. Dzisiaj, bo w środy są tańsze bilety. Tak w ciągu dnia okazało się, że muszę pojawić się na konsultacjach w szkole. Konsultacje tak się przeciągnęły, że żeby zdążyć na seans do kina musiałam pojechać taksówką. I to by było na tyle w temacie oszczędzania. O wrażeniach z filmu napiszę jutro.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Sklepik z serduszkami czyli z pewną taką nieśmiałością eksploruję socjal media

Założyłam sobie konto na Instagramie. No więc mam sobie konto, na które wrzucam fotki, które dla jakichś przyczyn uznam za warte tego, by się nimi podzielić. Ponieważ z realu przeniosłam do życia wirtualnego zwyczaj niezabiegania o cudzą sympatię, nie szukam na siłę wirtualnych znajomych czy obserwatorów. Skoro jednak zdarzy się jakiś obserwujący, który nie jest moim bardziej lub mniej realnym znajomym, zaczynam być ciekawa, kto zacz. Zdarzało się, że przez chwilę był to lokalny polityk, jak wrzuciłam hasztag miasta zamieszkania, zdarzał się walczący słowem (pisanym cyrylicą) islamski aktywista. Ostatnio jednak zachwycił mnie taki obsrywator:

sklepik z lajkami

Ja wiem, że skoro można sobie pozycjonować strony w góglach (dlatego korzystam z innych wyszukiwarek) czy kupować lajki na FB to i na insta można sobie kupić serduszka. Ja po prostu myślałam, że tego typu transakcji dokonuje się trochę dyskretniej a nie po prostu zakładając sklepik z lajkami… Cóż, pozostanę przy tej elitarnej grupie, która mnie obserwuje i czasem nawet lubi bez uszczuplania mojego budżetu.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , | 4 Komentarze

Accantus na żywo: Kuba Jurzyk

Recital Kuby Jurzuka miał miejsce w piątek, w Dworze Atrusa. Bilet zakupiłam ledwie dowiedziałam się o koncercie, bo internety twierdzą, że bilety wyprzedają się na pniu. W tym przypadku aż tak rewelacyjnie nie było, bowiem jeszcze na kilka dni przed było parę miejsc niewyprzedanych. Zważywszy, że o Studio Accantus poza YouTubem i Facebookiem praktycznie nie istnieje to i tak dobrze. Czy do dnia koncertu te kilka wykupiono – nie wiem, sala wyglądała na pełną. Fakt, te kilka ewentualnych wolnych miejsc mogłabym zobaczyć o ile by mi naprawdę zależało, a ja przyszłam posłuchać Kuby Jurzyka a nie liczyć puste miejsca na widowni.

Program i gości można zobaczyć na zamieszczonej fotografii.

Accantus na żywo - rozpiska

Ogólnie było przepięknie. Piosenek nie przerywało nic – ani brawa ani gwizdy. Z brawami publiczność wstrzymywała się dopóki nie wybrzmiał ostatni takt utworu. O tym, że Kuba Jurzyk to istota sceniczna przekonałam się już podczas występu czerwcowego, tutaj to tylko potwierdził. Gościnny występ Adriana Wiśniewskiego cieszy, chociaż z drugiej strony tym bardziej żałuję, że nie wybrałam się na jego recital do Wrocławia. No, ale do swojego rodzinnego miasta planuję wybrać się z końcem listopada na targi książki, bo mimo wszystko literatura bliższa jest mojemu sercu niż muzyka… Chociaż, gdyby tak mieli zagrać „Aferę Mayerling” we Wrocławiu i tylko we Wrocławiu to o ile bym zdążyła kupić bilet – jechałabym.

Czas jednak wrócić do bohatera wieczoru. Pisząc o czerwcowym koncercie trochę marudziłam, że zabrakło mi „Zrobię z was mężczyzn” z „Mulan” czyli pierwszej piosenki Jurzyka, jaką usłyszałam. Teraz się pojawiła.

Nie ma sensu porównywać wersji studyjnej, w której wokalista musi wcielać się w postać z filmu z wersją koncertową, bardziej autorską – obie równie dobre, choć różne. Przy tekście Widzę zamiast mężczyzn mnóstwo bab wśród was szybko rozejrzałam się po widowni – faktycznie zdecydowaną przewagę stanowiły kobiety. Kiedy opuszczałam salę po koncercie chyba nic się w tej materii nie zmieniło.

Poza tym: piosnka „W kieszeni”, z debiutanckiej płyty – udana. Trudno mówić więcej po jednorazowym wysłuchaniu no i na dniach zobaczymy jak wyjdzie w wersji studyjnej. „Bądź moją muzą” – piękny hołd złożony Andrzejowi Zausze. Nie, nie będę udawać, że kiedykolwiek kochałam Zauchę, ale nawet prawie całkiem będąc pozbawiona słuchu muzycznego zdaję sobie sprawę, że jego piosenki chociaż brzmią lekko, do zaśpiewania są trudne. Koncert to nie program Twoja Twarz Brzmi Znajomo, więc Jurzyk nie musiał wcielać się w Andrzeja Zauchę, jednak nie próbował też tworzyć jakiejś swojej własnej, autorskiej wersji piosenki. Po prostu oddał hołd. Fani zmarłego piosenkarza i saksofonisty nie powinni czuć się zawiedzeni.

Nie ma sensu omawiać każdej piosenki, cały koncert był bowiem na jednakowo wysokim poziomie. Dodam więc, że nie tylko dla uszu ów recital był ucztą. Dla oczu także. Po pierwsze wnętrze Dworu Atrusa samo z siebie robi wrażenie, po drugie oprawa świetlna była odpowiednia skromna, acz dostrzegalna. Po prostu korespondowała z nastrojem/charakterem wykonywanych piosenek.

 

 

Bilet sugerował jednoznacznie zakaz fotografowania, jednak po koncercie można było spotkać się z ekipą Studia Accantus, zadać pytania czy zrobić sobie selfie z dowolnie wybranym artystą. Nie skorzystałam z okazji, bo jakoś taka niefotogeniczna się czułam. Fakt, nikt mi nie każe robić sobie selfie z kimkolwiek (generalnie nie mam zwyczaju fotografować się z osobami sławnymi… no dobrze, generalnie nie mam zwyczaju fotografowania się) i mogłam robić tylko zdjęcia muzykom ale ostatnio jestem w tak mocno nieprzysiadalnym nastroju, że wolałam wrócić do domu zamiast psuć nastrój innym. Dlatego wpis zdobią zdjęcia Dworu Artusa od zewnątrz i od środka. Zdjęcia wykonane smartfonem stąd taka jakość. A Dzieci muszą mi na słowo uwierzyć, że rzeczywiście byłam na recitalu Kuby Jurzyka.

Opublikowano wydarzenia | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz

Domowy syrop leczący kaszel

Drzewiej mój Starszy Dzieć kaszlał od wczesnej jesieni do później wiosny. Kiedy pił syropy z apteki kaszel się zmniejszał… dopóki te syropy były spożywane. Później powracał. I tak to sobie trwało – telefon z przedszkola, żeby zabrać Dziecia, bo kaszle, wizyta u lekarza, recepta, apteka, po paru dniach powrót do przedszkola… i po jakimś czasie znów to samo. Aż w końcu gdzieś w czeluściach internetu natknęłam się na przepis na syrop leczący kaszel i usuwający flegmę z płuc. Skład był bardziej niż przyzwoity, składniki tanie a sposób wykonania prosty. Co więcej, sprawiał wrażenie, że będzie smakował. Przynajmniej mnie. Faktycznie, smakował tylko mnie, ale Dziecia jakoś zmusiłam do spożywania. Kiedy po niedługim czasie Dzieć poczuł, że to działa, już samodzielnie się częstował… uprzednio sprawdziwszy, czy ma pod ręką coś do przegryzienia/popicia. Co więcej, po takiej kuracji syropem marchewkowo-imbirowym kaszel zniknął na czas dłuższy. Więc z okazji zbliżającego się załamania pogody dzielę się przepisem. Dla zwiększenia działania składników warto użyć ekologicznych/z własnej hodowli i miodu prosto z pasieki.

WP_20181017_13_11_44_Pro

Domowy syrop leczący kaszel

1/2 kg marchewki

3-4 łyżki miodu

2 łyżeczki świeżo posiekanego imbiru

1. Marchewkę posiekać, włożyć do rondelka i zalać wodą, tak, by zupełnie przykryć.

2. Gotować na średnim ogniu.

3. Kiedy woda się zagotuje dodać imbir i gotować dopóki marchewka nie będzie miękka.

4. Przecedzić przez drobne sitko do dużej miski. Nie wylewać wody.

5. Marchewkę z imbirem zblendować na gładką masę.

6. Kiedy woda z marchewki przestygnie dodać miód i wymieszać do całkowitego rozpuszczenia się.

7. Wodę z miodem dodać do masy marchewkowo-imbirowej i wymieszać.

8. Przelać do słoiczków. Trzymać w lodówce do tygodnia.

9. Zażywać 3 razy dziennie po jednej łyżeczce.

Źródło przepisu

Opublikowano twóczość własna | Otagowano , , , | 2 Komentarze

Czytamy etykiety

Nie zamierzam tutaj publikować etykiet jedzenia z natury swojej niezdrowego, takiego bowiem raczej nie oglądam. Owszem, zdarza mi się mieć ochotę na chipsy i wówczas podchodzę do regału, sięgam po takie, które wyglądają na najmniej szkodliwe, czytam skład i po dojściu do takiego składnika jak: naturalny aromat masła, na powrót odkładam paczkę na półkę. Tutaj chciałabym zachęcić do czytania etykiet jedzenia, udającego, że jest zdrowe. Jedzenia, które chciałoby się kupić sobie dla zdrowia czy potomstwu jako zdrowy odpowiednik szkodliwych przekąsek czy napojów.

Woda kokosowa od paru już lat cieszy się bardzo dobrą opinią. Powiadają, że to naturalny izotonik, że skład chemiczny ma taki sam jak osocze ludzkiej krwi, czyli nic tylko kupować. Kiedy zaś pojawia się w szklanej butelce zamiast pudełka czy plastikowej butelki, aż chciałoby się brać ją do koszyka. Czystej zabrakło na półce? Zawsze można wziąć z również zdrowym sokiem z granatu, ewentualnie z sokiem z marakui.

Dla osób słabiej widzących, poza wodą z kokosa i sokiem z granatu napój zawiera także barwniki: czerwień koszelinową A oraz karmel. Ten pierwszy barwnik może mieć szkodliwy wpływ na aktywność i skupienie u dzieci.

Poza wodą z kokosa i sokiem z marakui napój ma w składzie barwniki: tartrazynę oraz żółcień pomarańczową. Oba te barwniki mogą mieć wpływ na aktywność i skupienie u dzieci.

Smacznego!

Opublikowano zakupy | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Jesień w Toruniu II

Ta galeria zawiera 8 zdjęć.

Galeria | Otagowano , , , , , , | Dodaj komentarz

Jesień w Toruniu

…była piękna. Więc warto ocalić ją od zapomnienia.

Opublikowano spacery | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz