Plaża. Wcale nie dzika

Fakt, że nic nie wyszło z wyjazdu na majówkę nie oznacza bynajmniej, że zamierzam cały ten czas spędzić w domu. Tylko pogoda sprawia problemy logistyczne i planując wyjazd warto sprawdzić, co o tym sądzą synoptycy. Wyszło, że czwartek był jedynym dniem, na który nie zapowiadano deszczu w Gdańsku. No to pojechaliśmy na krótki wypad na plażę. Czyli dwie godziny jazdy autostradą, potem czas jakiś po mieście w poszukiwaniu plaży, krótki pobyt na niej, obiad i znów po krótki przejeździe przez miasto dwie godziny na autostradzie.

 

Teoretycznie wolę plażę na Stogach, bo na niej zazwyczaj jest mniej ludzi, jednak zazwyczaj po Gdańsku poruszałam się komunikacją publiczną, więc trudniej by mi było tam trafić. Poza tym, z tego co pamiętałam to tam w pobliżu trudno było o miejsce, w którym można coś zjeść. Więc padło na Brzeźno, o którym pamiętałam, że tam, w pobliżu mola jest jadłodajni wszelakich sporo, z uwagi zaś na pogodę raczej nie było co się obawiać tłumów ludzi. Nie pomyliłam się na plaży ludzi było mało, a dookoła pełno restauracji. Nie ważne, że zmarzłam, nie ważne, że podróż zajęła więcej czasu niż sam pobyt w Gdańsku i ta jestem zadowolona.

 

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże małe i duże i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Plaża. Wcale nie dzika

  1. świechna pisze:

    Dobrze jest się przenieść w przestrzeni, to pomaga się oderwać od codzienności …

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s