Jarmark średniowieczny

Tak wyszło, że na majówkę nie wyjeżdżamy. Przynajmniej nie na kilka dni. Z uwagi na majową pogodę nie martwię się tym szczególnie, zwłaszcza że Toruń oferuje dużo atrakcji na te dni. Jedną z nich jest jarmark średniowieczny w ruinach Zamku Krzyżackiego. Ponieważ zaś lubię zarówno ruiny jak i jarmarki uznałam, że świętowanie majówki rozpocznę właśnie od odwiedzenia tegoż.

Sam jarmark wyglądał interesująco. Przyjemnie się go zwiedzało, zwłaszcza po tym, jak się towarzyszącego Dziecia wrzuciło do fosy. Konkretnie to zostawiło na placu zabaw, który się mieści w fosie. Zakupów jednak nie poczyniłam żadnych. Owszem oglądałam piękne torebki ale tak zupełnie nie w moim stylu, że nawet nie próbowałam o cenę pytać. Były też całkiem ciekawe obrazy… do willi raczej jednak niż do mieszkania. Oraz śliczne ozdoby szklane, niektóre nawet wyrabiane na miejscu, ale wolałam nie ryzykować kupna, bo całkiem możliwe, że nawet do domu bym takiej ozdoby w jednym kawałku nie dowiozła.

Zwiedzając jarmark po raz kolejny uświadomiłam sobie jaki świat jest mały. Albo tylko jak mało jest wytwórców rzemiosła czy detalicznych producentów mniej więcej zdrowej żywności. Tak naprawdę znam większość wystawców – spotykam ich czasami w pobliskiej galerii handlowej, co drugą niedzielę na wolnym jarmarku śniadaniowym oraz na innych okolicznościowych targach i jarmarkach. Czyli niemal wszystko, co mogło mnie interesować zdążyłam już wcześniej zakupić.

Poza znanymi mi wystawcami z Torunia i okolic byli też wystawcy z Litwy. Sprzedawali m.in. piękne sękacze. Przynajmniej piękne do oglądania, nie wykluczam też, że były smaczne. Tylko jak je sobie poczytałam i w jednych olej palmowy wypatrzyłam, w innych margarynę, to już nawet o cenę nie pytałam. Ograniczyłam się więc do baklawy dla siebie i Dziecia Młodszego jako przekąski spacerowej oraz dla Małżonka i Dziecia Starszego na poobiedni deser. Chociaż nikt mi nie zagwarantuje, że w baklwie nie ma oleju palmowego czy tłuszczów trans, to przynajmniej wiem, gdzie mogę nabyć chemicznie przyzwoite sękacze, a gdzie chemicznie przyzwoitą baklawę już nie.

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii atrakcje Torunia, weekend w Toruniu i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Jarmark średniowieczny

  1. goldenbrown pisze:

    Jarmarki mają swój urok. Przed Wielkanocą był u mnie też jarmark, byli wystawcy m.in z Litwy i kupowałam u nich przepyszny chleb litewski..
    Kiedyś więcej kupowałam na kiermaszach, czy jarmarkach, teraz stwierdziłam, że nie warto się zabublać, a wręcz trzeba odbublać;)

    • Jukka Sarasti pisze:

      Ja tam głównie jedzenie kupuję. Swojskie regionalne, niekoniecznie z tego regionu albo grecko-tureckie sprawiające dużo lepsze wrażenie niż to ze sklepów. A czasem po prostu lubię się przejść. We Wrocławiu bywa(ł) parę razy do roku ekojarmark i tam fajne rzeczy można było kupić, Do tej pory mam cudownie cieniutkie szaliki, które naprawdę chronią przed zimnem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s