O uszczerbkach

Doznałam dziś. Dwóch. Niewielkich wprawdzie, ale cokolwiek unieprzyjemnijących życie. Pierwszy uszczerbek jakiego doznałam to uszczerbek na mieniu ruchomym. Empetrójka wpadła do prania. Wprawdzie na króciuteńki moment… ale to i tak nie ma znaczenia. Wystarczyło, żeby dokonała żywota. W ten sposób już wiem co znajdę pod choinką… Jeśli tylko zdążę ją sobie kupić przed świętami. Tymczasem pozostaje mi słuchanie powieści przez laptop. Na szczęście ten jest tak mały, że z powodzeniem może towarzyszyć mi w pracach kuchennych – postawiony na szafce która oddziela kuchnię od przedpokoju jest bezpieczny od uszkodzeń, a ja słyszę co tam lektor(ka) czyta. Tylko że z tej drogi słuchania książek mogę korzystać jedynie wtedy, kiedy nie ma Dzieci w domu.

Drugi uszczerbek to uszczerbek na zdrowiu. Na ciele konkretniej. Zupełne niechcący odcięłam sobie kawałek skóry na środkowym palcu prawej ręki. Konkretnie to na w okolicy stawu, po zewnętrznej stronie palca, tej sąsiadującej z palcem serdecznym. Poza tym dość głęboko się zacięłam w palec wskazujący, tuż nad kostką. Po zewnętrznej stronie dłoni. Tak to jest kiedy otwiera się za pomocą otwieracza starego typu puszkę, którą zasadniczo powinno się otwierać bez otwieracza. No, ale jak inaczej otworzyć puszkę, od której oderwał się ten klips, za pomocą którego powinnam otwierać? Wbiłam więc taki stary otwieracz w wieczko puszki. a ono niczym proszek w jednej ze starych reklam wpadło z impetem wgłąb rozpryskując przy okazji pomidory z zalewie po całej kuchni. No a otwieracz poczuwszy się urażony tym, że używają go tam, gdzie jest zupełnie zbędny, skrzywdził tę, która go w tak poniżający sposób użyła. No i teraz taka podwójnie skrzywdzona nie mam jak pracować – bo z takimi rozwalonymi palcami to i zmywać naczynie trudno i nawet robić zakupy, bo torby źle się nosi. Że już nie wspomnę o praniu ręcznym… Wygląda na to, że nim rany się choć trochę zasklepią to brudne ciuchy dziecięce, których wolę nie ryzykować wrzucania do pralki bez wstępnej ręcznej przepierki całkiem wykipią z kosza na brudną bieliznę… Bo opcja „pranie ręczne” w którą wyposażona jest pralka automatyczna nie wywabi wrzątkiem tłustych, kwaskiem cytrynowym – owocowych i szarym mydłem pozostałych plam na ciuchach. A doświadczenie uczy, że jeśli wypiorę tylko w pralce ciuch z palmami, to późnej już tych plam nijak wywabić się nie da.

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „O uszczerbkach

  1. anna pisze:

    Nie używaj ostrych narzędzi. 🙂

    • jukkasarasti pisze:

      Dlaczego nie? Rzadko zdarza mi się zaciąć ostrym narzędziem, tępymi zdecydowanie częściej. A ów otwieracz starej daty jest zdecydowanie tępy…

  2. anna pisze:

    Mojej siekierki bym Ci nie dała. 😉 🙂

    • jukkasarasti pisze:

      Jakbym chciała to i tak bym wzięła 😉 Ale ja nigdy nie miałam ciągot, żeby próbować rąbać drwa, więc raczej wzięłabym, sprawdziła jak leży w ręku i odłożyła na miejsce 🙂

  3. lilit8 pisze:

    Nieszczęścia, mniejsze czy większe, chodzą parami. Czasem nie czują się w parze dobrze i tworzą liczniejsze grupki… 😦

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s