9. Bella Skyway Festival – druga wersja demo

Czyli znów z komórki. Mam nadzieję, że przed poniedziałkiem uda mi się coś ładnego znaleźć spośród zdjęć robionych aparatem. Filmików niestety zamieszczać tu nie mogę, a szkoda, bo może filmik, zwłaszcza kręcony komórką, to nie arcydzieło, ale daje choć trochę pojęcia jak pięknie to na żywo wygląda. Dziś w sumie niewiele więcej widziałam, ale w weekend raczej się nie pojawię – za duże tłumy mają być. Jeśli jednak ktoś wybiera się w okolicę – serdecznie polecam.

bsfbsf1bsf2bsf3

Reklamy
Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , | 2 Komentarze

9. Bella Skyway Festival

Na razie to takie demo, ledwie przeszłam się zobaczyć jak ta impreza wygląda.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Sernik z malinami

Robiony wedle tego samego przepisu, co sernik z jagodami. Niby taki z brzoskwiniami też mi się marzy, ale to może po sezonie na jagody (czy raczej na borówkę amerykańską, bo ten na jagody leśne to już chyba minął) i maliny. Chciałam też spróbować robić z jeżynami, ale one jakieś takie ciężkie, boję się, że wszystkie na dno spadną i że mi się w serniku zrobi zakalec. Maliny jak widać nie opadły na dno. Sernik zaś trochę ciemniejszy od tego z jagodami, bo tym razem miałam cukier ekologiczny muscovado, co sprawiło, że i ciasto ciemniejsze i bardziej karmelowe w smaku. I dobrze, bo o ile do jagód to ja mogę dodać wanilię dla dodania smaku to już malina jest zbyt aromatyczna by wzbogacać ją jeszcze innym aromatem.

sernik z malinami

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

Podwórkowy Dom Kultury

O jego istnieniu dowiedziałam się przypadkiem. Właśnie zapraszał na malowanie kamieni pod placem zabaw. Ponieważ na moim osiedlu placów zabaw zatrzęsienie, poszłam dzień wcześniej na rekonesans. I dobrze, bo gdybym tak miała szukać z Dziećmi właściwego placu to nie zostałby dla nich żaden kamień do pomalowania, a tak to zdążyłam zająć ostatni wolny. Później okazało się, że farb i pędzli było trochę za mało ale na to też był sposób: dzieci zamiast pędzli używały patyków i piór, których wszędzie było pełno a farbki to jedni pożyczali od drugich.

 

Zanim jednak kamienie klaun zaprosił dzieci do wspólnej zabawy na placu zabaw.

Sama aktywistką nie jestem i nigdy nie byłam, ale cieszą mnie takie oddolne inicjatywy. I to nie inicjatywy w stylu: razem przeciwko czemuś, tylko pobawmy się wspólnie. Nie czekając aż państwo czy nawet gmina coś zorganizuje, organizujmy się na poziomie osiedla/dzielnicy/ulicy.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , | 2 Komentarze

Antyreklama?

Takie sobie billboardy reklamowe „zdobią” wiaty przystanków czy ściany budynków:

Nie jem byle czego

Kiedy tak patrzę na nie to się zastanawiam, reklama to czy antyreklama. Skoro bowiem nie jem byle czego, to staram się nie sięgać po żywność(?) z kartonów, które poza papierem i treścią zasadniczą mają w sobie plastik i aluminium. Jeśli nie mogą nabyć czegoś w szklanej butelce to sięgam po nieprzezroczysty plastik. Czyli: nie jestem byle kim, nie jem byle czego, więc po stojący obok mnie produkt z pewnością nie sięgnę. Tylko w takim razie dlaczego wyróżniać w ten sposób rzeczoną maślankę, skoro na półkach supermarketów pełno kartoników z mlekiem, przetworami mlecznymi czy sokami?

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , | 2 Komentarze

Makaron z sosem serowym i brokułami

Pierwotnie miał to być sos serowo-śmietankowy z brokułami ale skoro zobaczyłam, że ostatnia znana mi słodka śmietanka bez polepszaczy znikła z rynku, stanęło na beszamelu. Wiem, żadna opcja do najzdrowszych się nie zalicza, ale jak swojego czasu „śpiewał” klasyk: Czasami człowiek musi, inaczej się udusi. No więc żeby się nie udusić zrobiłam:

Makaron z sosem serowym i brokułami (dla 4 głodnych osób)

1 opakowanie makaronu kukurydzianego (bez GMO), tu: świderkimakaron z brokułami

1 duży brokuł

0,5 l bulionu warzywnego

1 łyżka masła

1 czubata łyżka mąki orkiszowej

150 g sera cheddar

szczypta świeżo startej gałki muszkatołowej

1. Ugotować makaron wg przepisu na opakowaniu. Kiedy makaron się gotuje:

2. Brokuła umyć, pociąć na różyczki, gotować na parze, bacząc by nie rozgotować.

3. W tym czasie w dużej, głębokiej patelni przygotować sos: rozpuścić masło, dodać do niego mąkę, przez chwilę mieszać rózgą następnie stopniowo, nie przerywając mieszania, wlewać chłodny bulion. Kiedy sos już zgęstnieje wsyptać do niego utarty na tarce cheddar i doprawić gałką muszkatołową.

4. Do gotowego sosu dodać brokuły i dobrze wymieszać starając się nie uszkodzić różyczek.

5. Do sosu serowo-brokułowego dodać świeżo odcedzony makaron, wszystko dokładnie wymieszać. Nałożyć do talerzy i jeść, jeść, jeść…

 

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , | 2 Komentarze

Znikanie nieprzetworzonej żywności

Słodkiej śmietanki 18% bez dodatków nie widziałam od lat. Wciąż jeszcze mogłam jednak natknąć się na 36% bez karagenu, mączki chleba świętojańskiego czy innych atrakcji. Była to śmietanka Tesco, ichnia marka własna. Dziś dowiedziałam się, że została ona całkowicie wycofana z asortymentu.

Teraz czekam aż znikną z Tesco gorzkie czekolady marki własnej, bez emulgatorów i innych „ulepszeń”. Tylko że o ile dobrą czekoladę wciąż jeszcze przy odrobinie starań da się kupić, to słodkiej śmietanki raczej nie bardzo. Z jednej strony niby dobrze, bo moja wątroba i moje żyły źle znoszą tłuszcz, z drugiej szkoda – czasem do niektórych potraw się przydaje. Przede wszystkim jednak szkoda dlatego, że coraz mniej jedzenia w sklepach, coraz więcej produktów udających jedzenie. Przygnębiające to.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , | 2 Komentarze

Lidlowe inspiracje

Konkretnie to zainspirował mnie katalog Lidla na bieżący tydzień. Jeszcze konkretniej, to jego pierwsza i ostatnia strona…

lidolowe inspiracje

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , | 2 Komentarze

Święto Toruńskiego Piernika

kopierniczki

Odbyło się 11 i 12 sierpnia. W piątek mnie tam nie było, za to wczoraj Małżonek zabrał mnie i Latorośle, by dostarczyć potomstwu trochę rozrywki… i żeby Sarasti mogła wydać trochę forsy zupełnie niepotrzebnie.

Najpierw pojechaliśmy na ulicę Strumykową, gdzie Dzieci mogły stworzyć (z gotowego już ciasta) dekoracyjne pierniki, Małżonek mógł skonsumować pulchną Katarzynkę katarzynkę, ja zaś zakupić dwie paczki pierniczków od Kopernika. Żeby przez parę następnych dni móc wspominać Święto.

Kiedy pierniki poszły się wypiekać my udaliśmy się na Błonia Nadwiślańskie, gdzie czekało zdecydowanie więcej atrakcji. Przede wszystkim były food trucki. Już któryś raz miałam nadzieję, że w końcu skuszę się na coś podobno lepszego niż zwykłe fast foody, jednak po raz kolejny nic mnie nie zainspirowało do tego, żeby wydać te dwadzieścia parę złotych. Chciałam Dzieciom kupić jakieś frytki, ale woń bijąca od stosownych trucków sugerowała, że doroczna wymiana oleju do smażenia miała miejsce parę miesięcy temu. W końcu skusiłam się, bo byłam już głodna, na tybetańskie pierożki gotowane na parze. Znałam je, więc wiedziałam, że są jadalne. I co więcej, w porównaniu do innych foodtruckowych potraw, w miarę lekkostrawne.

Wzmocniona ciepłym posiłkiem udałam się na Prezentację kulinarną połączoną z degustacją. Trafiłam na Sebastiana Olmę, wcześniej i później byli jeszcze: Malika Szyc-Juchowicz i Pascal Brodnicki, ale ja z Młodzieżą byłam, więc na taką dawkę kulinarnych atrakcji nie bardzo mogłam sobie pozwolić. Sebastian Olma prezentował krem marchwiowy z piernikowymi grzankami i marakują. Wyglądało to interesująco, niestety na degustację się nie załapałam. Wprawdzie mówili, że i na dokładki wystarczy, jednak okazało się, że nie wystarczyło nawet dla całej publiki. (Jakby kto nie znał, to Sebastian Olma to pierwszy z prawej)

Kiedy mama rozglądała się za food truckiem, z którego mogłaby się posilić i później, kiedy oglądała prezentację kremu marchwiowego, Dzieci zajęte były zdobieniem pierników, robieniem tekturowych piernikowych ludzików, zdobieniem plastikowych kubków i paroma innymi, bliżej mi nieznanymi czynnościami. Następnie udały się na plac zabaw, na którym mogły m.in. pozjeżdżać z dmuchańców, powspinać się na ściankę wspinaczkową czy przejechać się na karuzeli.

W pewnym momencie nadszedł ten moment, w którym dopadł mnie głód. Kofeinowy. Skusiłam się więc na kawę w Kawiarni U Mistrza Piernikarskiego. Dzieć Młodszy postanowił mi towarzyszyć. Drogo mnie to kosztowało, ale już wiem, że piernikowe tiramisu to zdecydowanie poroniony pomysł a kawę lepszą parzę sobie w domu. Poza tym w ciastku, które zamówił sobie Dzieć Młodszy czułam dobrze znany mi z dzieciństwa smak sztucznego miodu. Ciekawa była lemoniada, którą mu zamówiłam i koniec końców wypiłam sama. Nie wiem czego dodali, że była gazowana, ale dla bezpieczeństwa podawano ją w modnych obecnie słoikach ze słomką. Chwilę po postawieniu na stoliku można było na własne oczy się przekonać, co znaczy burza w szklance wody… czy raczej w słoiku lemoniady, zawartość bowiem przez jakiś czas buzowała tak, że miało się wrażenie, iż słoik eksploduje. Niewykluczone zresztą, że tak by się stało, gdyby nie wentyl w postaci słomki. Przypomniało mi to lemoniadę robioną z wody, soku z cytryny, cukru i sody oczyszczonej, o której mi swojego czasu matka opowiadała. W każdym razie wypić się dało, ale szału nie robiło.

Koncertów Korteza, Fisza Emade Tworzywo, Nietrzaska, Nablusa i Późnego lata nie dane mi było obejrzeć, gdyż trzeba było wrócić na Strumykową po upieczone już pierniczki ozdobne. Po dniu pełnym wrażeń, bogatsza w kulinarne doświadczenia oraz w dwa przecudnej urody pierniczki ozdobne, wróciłam do dom.

 

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz

Sernik z jagodami

Sernik z jagodami (proporcja na dużą blachę)

1 kg dobrego*, półtłustego twarogusernik z jagodami

250 g ricotty

4 kopiaste łyżki skrobi ziemniaczanej

7 jaj

3 żółtka

250  g miękkiego masła

350 g organicznego nierafinowanego cukru trzcinowego**

500 g borówki amerykańskiej

1. Twaróg zmielić. Jeśli ktoś koniecznie musi, może 3x, a może – jak ja – po prostu potraktować go malakserem aż nabierze gładkości.

2. Żółtka oddzielić od białek. Z białek ubić sztywną pianę.

3. Masło utrzeć z cukrem na tak gładką masę, jak się da.

4. Do masła z cukrem dodawać stopniowo, nie przerywając ucierania, żółtka.

5. Kiedy z masła, żółtek i cukru powstanie już pulchna masa, zmniejszyć obroty miksera i stopniowo dodawać zmielony twaróg, ricottę i mąkę ziemniaczaną.

6. Kiedy masa twarogowa będzie gładka delikatnie wmieszać pianę z białek, następnie umyte borówki.

7. Całość delikatnie przełożyć*** na wyłożoną pergaminem blachę i włożyć do rozgrzanego do 180 st. C piekarnika. Piec na złoty kolor. Studzić w piekarniku, przy uchylonych drzwiach, żeby uniknąć nierównomiernego opadania ciasta.

* dobry twaróg to taki, którego raczej się nie uświadczy w większości (w każdym razie w żadnym mi znanym) supermarketów. Twarogu takiego należy poszukiwać na targowiskach, w sklepach ekologicznych czy małych prywatnych, nie należących do żadnej sieci spożywczo-nabiałowych

** cukier, którego używałam był zdecydowanie mniej słodki niż zwykły, biały buraczany ale też i mniej słodki od tego, który możemy spotkać z sklepach, więc jeśli ktoś chciałby słodzić którymś z wyżej wymienionych, warto zmniejszyć ilość

*** doświadczenie uczy, że jeśli użyjemy „zwykłego” twarogu – nie ważne, czy będzie to sprzedawany w 200 – 250 gramowych kostkach czy mielony w wiaderkach idealny na sernik to i tak finalnie powstanie płynna masa, którą po prostu przelewa się na blachę. Mnie się udało trafić na taki twaróg, z którego masę serową jednak przekładałam na blachę, choć nie było to to, co pamiętam z dzieciństwa, kiedy matka piekła serniki.

 

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , | 3 Komentarze