Renata Przemyk

 

DSC06046Gdyby ktokolwiek mnie zapytał o ulubionych wokalistów i wokalistki, najprawdopodobniej nazwisko Renaty Przemyk by się wśród nich nie pojawiło. Ewentualnie w dodatku: lubię też… Gdyby zaś ktoś zapytał mnie o stosunek do jej twórczości, pewnie powiedziałabym „moja siostra słuchała, ja też lubię parę kawałków”. Tak było dawno, piosenki Renaty Przemyk znałam faktycznie w dużej mierze dlatego, że moja siostra słuchała jej płyt i niektóre piosenki znałam z radia. Ceniłam sobie też teksty, ale jednak zawsze to była wokalistka, której słucha moja siostra. Ja przy okazji. Nie śledziłam jej kariery, więc prawie nie zauważyłam, kiedy znikła. Zauważyłam zaś kiedy zaczęły pojawiać się wywiady na okoliczność powrotu na scenę. Ale ani samych wywiadów nie czytałam ani nie przeczesywałam internetu w poszukiwaniu nowych utworów. Zdecydowanie za dużo czasu poświęcam na słuchanie audiobooków, by szukać nowych muzycznych fascynacji czy odkopywać stare.

W tym roku przypada 30-lecie pracy twórczej wokalistki. Z tej okazji ruszyła w trasę koncertową ze swoim pierwszym zespołem – Ya Hozna. Kiedy tylko zobaczyłam, że zagra w Toruniu w Muzeum Etnograficznym od razu zakupiłam bilet… po czym zapomniałam o tym fakcie. Łatwo było zapomnieć, bilet bowiem do mnie nie dotarł. Na szczęście o zakupie przypomniałam sobie dwa dni przed koncertem i udało mi się uzyskać duplikat. I dobrze się stało, bo zdecydowanie warto było pojawić się na widowni. Warto było przypomnieć sobie czasy, kiedy dopiero zaczynałam interesować się muzyką i uświadomić sobie, że nie tylko większość piosenek pamiętam, ale że i całkiem sporą ich ilość znam prawie na pamięć. I po raz kolejny wysłuchać dawniej ulubionych: „Ten taniec”, „Zero (odkochaj nas)”, „Tortury”, „Bo jeśli tak ma być”, by przekonać się, że piosenki, podobnie jak wokalistka nie postarzały się zupełnie. Może trochę głos już nie ten… a może tylko nagłośnienie nie tak dobre, jak w studio. W końcu mała scena przed muzeum to nie amfiteatr. Zresztą, to nie było najważniejsze. Ważne, że widać było radość, jaką czerpie wokalistka z koncertowania i z kontaktu z publicznością. I miło jest patrzeć na gwiazdy, które nie gwiazdorzą. Skoro był to koncert „Renaty Przemyk i zespołu Ya Hozna” każdy członek miał szansę się wykazać a nie być tylko tłem dla charyzmatycznej piosenkarki. Doceniam taką postawę.  Nie zmienia to jednak faktu, że po koncercie nie zostałam, by kupić płytę czy zdobyć autograf. Nie, nie wyrosłam z tego, po prostu moje uzależnienie od książek osiągnęło ten poziom, że wolę poświęcać czas na słuchanie audiobooków. Jeśli zaś mam wybierać muzykę, towarzyszącą lekturze książek, to z pewnością będzie to taka, której tekst nie będzie mnie od książki odrywał. Jednak jeśli jeszcze Renata Przemyk wystąpi w Toruniu, z pewnością znów się wybiorę.

DSC06043

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii wydarzenia i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s