O ubytkach. Podwójnych

Ubyło mi dziś trochę. Najpierw zębów w jamie gębowej, później – stów z konta. Oba ubytki bolą, tylko na ten pierwszy mam leki, na ten drugi… cóż, mam książki, których lektura pozwoli mi zapomnieć o nim. No i zachomikowane oszczędności, które i tak co miesiąc przyrastają, więc w sumie chyba bardziej sobie wmawiam, ten ból po utracie pieniędzy niż odczuwam go faktycznie. A może po prostu to ból typu bo jakże to tak: i zęby i pieniądze stracić? Zazwyczaj jak tracę pieniądze to zyskuję coś w zamian: a to książkę do poczytania a to chwilę czasu wolnego od Dzieci na poczytanie tejże książki, a to dobrą kawę do wypicia przy książce. A co teraz zyskałam? Nic, ino ból, większy od tego, który towarzyszył uszkodzonym zębom. I nadzieję  że wkrótce (czyt. za tydzień) ów ból przeminie.

Z tym przemijaniem bólu po zębach to jednak obawiam się, że łatwo nie będzie. Wprawdzie tym razem nie usłyszałam, że na ból po wyrwanym zębie powinien wystarczyć Apap, jak mi to sugerowała dentystka, która mi poprzedniego zęba wyrywała. Nie wystarczył, co mnie skutecznie zniechęcało do usuwania kolejnych zębów. Tym razem dostałam dwa antybiotyki i jakiś przeciwból, z którym do tej pory nie miałam do czynienia. Kiedy czytałam listę skutków ubocznych antybiotyków, to się zastanawiałam na czym gorzej wyjdę: za zażywaniu ich czy na niezażywaniu. Lista potencjalnych skutków ubocznych przeciwbóla jest równie imponująca, tylko w tym przypadku chyba poszukam w sieci jak naturalnie walczyć z bólem, może się da. Jak nie – to łyknę pastylkę, z nadzieją, że nie będę musiała przynajmniej tych przez tydzień łykać. A po tygodniu trzeba się będzie leczyć ze skutków ubocznych antybiotyków, bo te są zawsze. Po prostu trzeba będzie zasiedlić czymś dobrym wyczyszczone ze wszystkiego jelita. Tymczasem czeka mnie tydzień diety półpłynnej, pełnej czosnku, imbiru, kurkumy i cynamonu oraz soku z kiszonych buraków i ogórków; pozbawionej cukru i z ograniczoną ilością owoców. I z nadzieją, że to wszystko dobrze się skończy.

Tymczasem zdążyłam zakochać się w stomatologu. Nie, żeby był jakoś zabójczo piękny, bo po prawdzie zbyt zestresowana byłam, by mu się przyglądać. Urzekło mnie to, że nucił w trakcie pracy. Melodii nie rozpoznałam, ale przynajmniej nie fałszował. Czyż to nie jest urocze – dłubać pacjentowi (unieruchomionemu przez asystentkę) w krwawiących dziąsłach i sobie podśpiewywać?

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „O ubytkach. Podwójnych

  1. goldenbrown pisze:

    I tak Ci współczuję.. Obu strat, oczywiście.

    • Jukka Sarasti pisze:

      Dzięki. Strata nieuleczalnie chorych zębów
      to nie strata. Ale i tak boli… No, ale od tego bólu są pastylki 😉

      • goldenbrown pisze:

        Byle nie za dużo paracetamolu (pod różną postacią, jak np. apap, panadol…), bo sobie rozwalisz wątrobę. Mówię poważnie. Do bolącego miejsca możesz sobie przyłożyć zimny kompres, też trochę znieczuli.

      • Jukka Sarasti pisze:

        Paracetamol już od dawna na mnie nie działa więc nie ma obaw, że go przedawkuję. Generalnie na ogół staram się znosić ból i z niektórym potrafię funkcjonować, ból głowy leczę kawą (jestem niskociśnieniowec a kofeina też ma działanie p/bólowe) tylko dawniej bóle kobiece i teraz – ból po zębach. I ten drugi to jednak wymaga środków na receptę, z tak długą listą skutków ubocznych, że muszę uznać, że naprawdę bez pastylki nie dam rady, żeby ją zażyć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s