Cartoon Network w galerii handlowej

…czyli zakończenia ferii zimowych ciąg dalszy.

Tak zasadniczo to nie jestem fanką spędzania dużej ilości czasu w galeriach handlowych, zwłaszcza z Dziećmi, ale kiedy muszę tam być i coś się dzieje, to czemu odmawiać im atrakcji? Niby wcześniej wiedziałam, że ten Cartoon Network będzie w najbliższej mi galerii w ostatni weekend ferii, ale nie planowałam akurat wybierać się z Potomstwem w te dni. Tylko wysiąść z pociągu na dworcu przy galerii, iść do domu tylko po to, by zostawić tam progeniturę i wracać truchtem po śmietanę, by skończyć gotować obiad  to też przesada. Więc poszłyśmy w trójkę prosto z pociągu i ja ustawiałam Dzieci wedle atrakcji a sama najpierw załatwiałam zakupy a potem siedziałam i odpoczywałam po biegu przez park uzdrowiskowy Inowrocławia, wszak energii mam cokolwiek mniej niż małolaty.

Punktem zbornym, na wypadek, gdyby trudno było się odnaleźć była zagroda z ekranem, na którym dzieci siedząc na wygodnych siedziskach oglądały bajki Cartoon Network. W domu tego kanału  nie mamy (nad czym nie ubolewam), więc Młode znają go tylko z wczasów u babci. Oglądanie bajek było jednak pomiędzy, bo tym razem, w przeciwieństwie do spotkań z rozmaitymi bohaterami bajkowymi, było naprawdę interesująco. Dzieć np. stawał przed ekranem, wybierał sobie postać, w którą chciał się wcielić, dostawał specjalny zegarek, uderzał w niego dłonią i zaczynał wykonywać dowolne ruchy a postać, którą sobie wybrał powtarzała te ruchy na ekranie. Na końcu było zdjęcie z potworami, które wysyłano na podany adres poczty elektronicznej. Nadaktywny Dzieć Młodszy poruszał się w takim tempie, że momentami jego awatar nie nadążał i ekran wyglądał, jakby go wodą oblano.

Drugą, już nieco więcej wymagającą od dzieci atrakcją była możliwość zaprojektowania kubka lub koszulki. Zaprojektowany wzór od razu był nadrukowywany na gadżet z którym dzieć wracał do domu. Moje Dzieciątka solidarnie wybrały koszulki. Trochę się boję, jak te będą wyglądać po pierwszym praniu, ale jak to mawiają, darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby. Ważne, że Dzieci mają ciuch, który same sobie zaprojektowały. Owszem, z wybranych elementów, ale łączyły wedle własnego pomysłu. Największą jednak atrakcją było Laboratorium Dextera, gdzie dzieci mogły oglądać różne doświadczenia chemiczne i dowiedzieć się na przykład, że przeciwieństwem kwasu jest zasada czy poznać takie trudne słowa jak reakcja egzotermiczna. Co więcej mogły na własne oczy zobaczyć i na własnych rękach poczuć, jak taka reakcja przebiega. Liczę się z tym, że później w szkole na lekcjach chemii będą się nudzić, bo doświadczenia nie będą już przeprowadzane w tak widowiskowy sposób, ważne, że pierwszy kontakt z tym przedmiotem był ciekawy czyli że nie zraziły się na samym wstępie.

Podsumowując: koniec ferii nie dość, że miały udany, to jeszcze przypominający, że czas już się brać za naukę. A na oglądane bajek Cartoon Network przyjdzie jeszcze czas… za pół roku, jak znów do babci pojadą. I mam nadzieję, że to będzie znów jedynie przerywnik między ciekawszymi atrakcjami.

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii weekend w Toruniu, weekend z dziecmi i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s