Inowrocław

Pierwszy raz pojawiłam się w tym mieście niedługo po diagnozie. Konkretnie to była pierwsza wizyta u Narzeczonego po tym, jak zostałam zdiagnozowana. Nie pamiętam, czy przyjechałam tam w listopadzie czy w marcu, w każdym razie w zupełnie nieturystycznym miesiącu. I pamiętam, że dzień był dżdżysty, taki z gatunku tych, co to głupio się z parasolem wygląda, bo przecież nie pada, ale po paru godzinach spacerowania człowiek przemoknięty jest do suchej nitki. Pamiętam, że właśnie ta aura sprawiła, że wilgocią nasiąkł mój aparat fotograficzny. Przede wszystkim jednak pamiętam, że to tamta wizyta w Inowrocławiu mnie uspokoiła. Nie wiem, czy to kwestia tego, że potrzebowałam gdzieś wyjechać, gdzieś gdzie nigdy wcześniej nie byłam, czy jednak mam coś z tarczycą i potrzebowałam jodu, grunt, że nie raz jeszcze chętnie do Inowrocławia wracałam,kojarzył mi się bowiem z wyciszeniem, z uspokojeniem.

Problem w tym, że Małżonek jakoś mało chętny jest wyjazdom z Dziećmi (bez Dzieci zresztą też) a ja sama z dwójką niekoniecznie daję sobie radę. Bo jednak przy dwójce nadaktywnych trudno o wyciszenie. Nawet w parku solankowym Inowrocławia. Jednak wczoraj, korzystając z faktu, że wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni postanowiłam wybrać się znów do Ino. W poszukiwaniu uspokojenia. I nie ważne, że na pierwszy pociąg nie wstałam (przecież jak wyjazd ma być przyjemnością, to nie mogę jechać niewyspana), na drugi nie zdążyłam (bo przecież Małżonkowi obiad wypada przygotować) a na trzeci musiałam się pofatygować na inny dworzec. Nie ważne, że się trochę po ciemku pogubiłam wracając z parku. Wiem jedno – gdybym nie pojechała na tę wycieczkę, długo bym sobie tego darować nie mogła. A tak mogłam sobie pospacerować w aurze takiej, jaka była gdy byłam za pierwszym razem, pooddychać jodem (skoro nie ma mrozu solanka w tężniach się sączy) i nacieszyć oczy kiczowatymi pięknymi iluminacjami. I dodatkowo kupić sobie na pamiątkę wizyty piękną filiżankę do kawy… która nie jest pamiątką z Chin.

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże małe i duże i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Inowrocław

  1. Pingback: Zakończenie ferii zimowych | Jak kura pazurem…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s