Prokrastynacja

Prokrastynacja to jedno z moich licznych drugich imion. Ze wszystkim zwlekam do ostatniej chwili praktycznie już od urodzenia. Chociaż nie, z narodzinami nie zwlekałam do ostatniej chwili, urodziłam się jakiś tydzień jak nie dłużej po planowanym terminie. Nie wiem czy to zaliczyć do wrodzonego lenistwa czy przemyślności, bowiem dzięki temu „spóźnieniu” jestem o rok młodsza.

Tak więc co do narodzin to może jeszcze rzeczywiście nie Prokrastynacja (skoro to moje drugie imię to chyba logiczne, że z wielkiej litery, prawda?), ale już później to tak. Czasów przedszkolnych i wczesnoszkolnych nie pamiętam, ale druga część podstawówki to czytanie zamiast sprzątania (cóż zrobić, do dziś nienawidzę sprzątać), gotowanie/pieczenie/sprzątanie zamiast nauki, rozpoczynanie nauki o coraz późniejszej porze. Normalni studenci podczas sesji to chudli, bo zamykali się gdzie mogli i wkuwali. Ja tyłam, bo jak się miałam uczyć to się robiłam głodna. Robiłam kanapkę, jadłam kanapkę i się uczyłam. Zjadłam kanapkę i odnosiłam talerzyk, w kuchni robiłam sobie drugą kanapkę. I w tych krótkich przerwach na jedzenie się uczyłam. I w sumie nie wiem, jak to zrobiłam, że studia skończyłam, acz pracę magisterską oddałam dwa dni przed obroną i nie do końca byłam pewna, czy za te dwa dni to ja się będę bronić czy nie.

Kiedy się urodziło Potomstwo (o czasie, bo tak zaplanowane zostało) to jakieś inne moje drugie imiona wyszły na prowadzenie, bo trudno odwlekać przyszykowanie Dzieciu jedzenia czy zmiany pieluchy jak to wrzeszczy. Odkładanie przygotowań do ślubu/chrzcin to już wina choroby, bo przecież trudno uznać, że jeszcze zdążę się przygotować do ślubu, a tymczasem sobie w szpitalu poleżę. To lekarz zdecydował, nie ja.

Teraz znów się moja Prokrastynacja odzywa, kiedy mam iść do lekarza. Jeśli nie wyję z bólu, to może następnym razem, to się zobaczy, to może przejdzie. I trochę obawa, co będzie, jak w końcu pójdę do tego lekarza, a on stwierdzi: to trzeba wcześniej było, bo teraz to już za późno. Cóż, w końcu przypadkiem udało mi się umówić na tę wizytę (jedną z trzech, jakie powinnam odbyć), więc może wkrótce się dowiem. Tymczasem zaś kończę, bo właśnie wychodzę z Dzieciem do dentysty. Mam nadzieję, że zdążymy…

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s