Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda

Z okazji taniego weekendu w kinie wybrałam się na drugą część „Fantastycznych Zwierząt” czyli na „Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda” Davida Yatesa, według scenariusza J.K. Rowling. Nie wiem czy grali u mnie wersję 3D anglojęzyczną, ale jeśli tak, to jedynie w pierwszym tygodniu emisji, bo śledziłam repertuar kina (szczególnego wyboru kin tu nie ma, więc jest tylko jedno, do którego chodzę) od drugiego tygodnia. Wybrałam się więc na wersję dwuwymiarową ale z napisami. Wersję dubbingowaną pierwszej części widziałam niedawno w TV, więc wiem, że nie chcę dubbingu, ale o ile na pierwszej części „Fantastycznych zwierząt” bawiłam się nieźle, tak druga warta jest obejrzenia chyba jedynie w trójwymiarze. Fabularnie bowiem mocno niedomaga, wizualnie zaś jest mnóstwo scen, które robić mogą wrażenie (nie wątpię, że bardzo dobre) wyłącznie w tej wersji.

Dawno już minęły czasy, kiedy wystarczało, że w filmie grał Johnny Depp, żebym chciała ów film zobaczyć. Konkretnie to czasy te minęły wraz z pierwszą częścią „Piratów z Karaibów”. Jako Gridnelwald Depp był po prostu nijaki, zdecydowanie więcej charyzmy miał występujący w pierwszej części Collin Farrel i chyba zdecydowanie bardziej byłby w stanie mnie przekonać do tej postaci. Tymczasem patrząc na mocno postarzałego Deppa nijak nie mogłam zrozumieć, jakim cudem jego bohater był w stanie porwać za sobą tłumy. Jud Law nigdy nie był w stanie mnie przekonać do postaci, którą grał, toteż jako Albus Dumbledore również nie zrobił na mnie wrażenia. Tak naprawdę, jeśli idzie o aktorskie pozytywy, to jest tego naprawdę niewiele: uroczo nieporadny Eddie Redmaine w roli Newta Scamandra oraz zjawiskowo piękna (o zdolnościach aktorskich trudno mówić, bo mało tu miała pola do popisu) Claudia Kim jako Nagini.

Fabuła równie fascynująca jak obsada, czyli konkretnie: nic ciekawego nie stwierdziłam. Jedna scena zrobiła na mnie wrażenie – ta, w której Gellert Grindelwald pokazuje swoim zwolennikom, że mugole pozostawieni sami sobie są w stanie dużo bardziej sobie zaszkodzić niż ktokolwiek inny. Poza tym, jeśli ktoś pamięta z pierwszej części Harry’ego Pottera scenę, w której mały czarodziej pyta prof. Dumbledore’a, co on widzi w Zwierciadle Pragnień, tutaj będzie miał okazję zobaczyć, że nie zawsze to był prezent w postaci pary skarpet. Młody Albus Dumbledore widział zdecydowanie ciekawsze rzeczy w rzeczonym zwierciadle… I tu przechodzimy do tego, co mnie już raziło w pierwszej części, czyli do poprawności politycznej. W „Zbrodniach Grindelwalda” jest jej jeszcze więcej niż w „Fantastycznych zwierzętach”. Ja wiem, że świat nie składa się wyłącznie z białych mężczyzn różnej urody i z pięknych białych kobiet stanowiących dodatek to tychże mężczyzn, wiem też, że nie wszystkie związki są heteroseksualne. Nie oznacza to jednak, że plan każdego filmu ma stanowić swoistą arkę Noego, w której należy umieścić ludzi wszystkich ras (chociaż Indian jakoś nie stwierdziłam) i orientacji seksualnych. Wiem, można by jeszcze bardziej politycznie poprawić film, bowiem brakło tu monstrualnie otyłych a także przewlekle chorych czy fizycznie lub umysłowo upośledzonych ludzi, ale wszystko jeszcze przed nami.

Nie żałuję, że się wybrałam do kina jedynie z dwóch powodów. Po pierwsze – czasem potrzebuję oderwać się od codzienności. Po drugie – i tak zamierzałam ten film obejrzeć a skoro jedyną jego zaletą jest to, że jest wizualnie ładny to oglądany na małym ekranie pozbawiony był został nawet tej zalety. Czyli generalnie – choć sama nie żałuję, że się wybrałam do kina, to zdecydowanie nie polecam. No, chyba że ktoś jest podobnym do mnie fanem twórczości J.K. Rowling, ale ktoś taki z pewnością i tak już film widział. I najprawdopodobniej załapał się na wersję 3D bez dubbingu.

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii film i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda

  1. Pingback: Aquaman | Jak kura pazurem…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s