Granice sadyzmu

Rosiczkę sobie kupiłam. I muchołówkę. I tłustosza. I kapturnicę. Wszystkie te roślinki oprócz ozdoby parapetów mają jeszcze jedno zadanie: zjadać to, co latając po mieszkaniu doprowadza do szału mieszkających w nim ludzi. I czasem w kuchni lubię się przyglądać jak taka muszka owocówka przylepi się do tłustego listka tłustosza czy lśniących kropelek na listkach rosiczki i najpierw się próbuje wyrwać, potem porusza coraz słabiej a na końcu zmienia się w plamkę, w której nie ma śladu dawnego szkodnika. Obserwuję też kapturnicę i muchołówkę na parapecie mojego okna. I obserwuję muchę, która sobie lata dookoła i nawet zdarzy jej się przysiąść na listku muchołówki, nawet spróbuje dostać się to szczęk roślinki… od strony zębów po czym zniechęcona odlatuje. Do kapturnicy nic nie chce wlecieć. Nie miałam więc dotąd okazji popatrzeć jak zaciskają się szczęki muchołówki czy zamyka kaptur kapturnicy uniemożliwiając owadowi wyjście. Czytałam, że niektórzy po prostu hodują takie muchołówki na przykład w terrariach i podrzucają im świerszcze do jedzenia. Czytałam też, że jednak wszystkie roślinki, które sobie zakupiłam są jak najnormalniejszymi roślinami i najzwyczajniej w świecie fotosyntezują, więc bez dodatkowego pokarmu też mogą żyć. Czyli gdybym tak złapała muchę i nie uśmiercając jej (bo dla roślinki musi być żywa) i podała którejś z ozdób parapetu to w sumie byłoby tak samo, jakbym złapała muchę i nie zabijając jej, pozbawiała ją po kolei skrzydełek i odnóży. Natura nie jest ani dobra ani zła, więc muchołówki czy kapturnice wabiąc owady nie są ani dobre ani złe, działają tak, jak je natura zaprogramowała czy jak wyewoluowały. Ja zaś, gdybym chciała pomóc roślinkom się dożywić (bo wyżywić się to im pomagam, codziennie je podlewając) byłabym już sadystką. Więc nadal będę siedzieć i patrzeć, a nuż jakaś mucha się złapie w szczęki lub znajdzie (wieczne) schronienie pod kapturkiem.

DSC02889

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii ładne kwiatki i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Granice sadyzmu

  1. goldenbrown pisze:

    Masz przepiękny okaz muchołówki :))
    Ale tak, jak juz pisałam u siebie, stawiam na rosiczkę i tłustosza.

    • Jukka Sarasti pisze:

      Ten akurat nie jest mój, chociaż mój powoli tamtemu dorównuje. Mój można znaleźć na moim insta, gdzie się ładnie komponuje z książką prof. J. Bralczyka 😉 Rosiczka i tłustosz to też dobry wybór. Żałuję, że kiedy już dodarłam na festival to dzbaneczniki były tylko w wersji do wieszania, bo to też piękne kwiaty… i dużo droższe od pozostałych 😦 Ale i tak w wersji na parapet też bym wzięła gdyby były.

      • goldenbrown pisze:

        W Leroy Merlin można kupić rośliny owadożerne.Wprawdzie nie są takie piękne, jak na wystawie, ale jak się poszuka, to i znajdzie coś dla siebie. Zobacz może tam jakiś dzbanecznik.

      • Jukka Sarasti pisze:

        Tak ze sklepu to już nie to samo. Te rośliny, które mam to był zakup spontaniczny i kupno dzbanecznika też wolę sobie zostawić na okoliczność podobnych festiwali.

  2. cozaziemia pisze:

    Błąd: muchy nie są robakami, tylko owadami. Denerwuje mnie, jak ludzie mylą te stworzenia.

    • Jukka Sarasti pisze:

      Mnie też denerwuje jak ludzie mylą karę dożywotniego pozbawienia wolności z instytucją prawa cywilnego jaką jest dożywocie ale nie głoszę tego za każdym razem jak czytam, że ktoś został skazany na dożywocie. Ale dziękuję za uwagę, już poprawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s