Minionkowy zawrót głowy

minionki plakatCzeka człowiek kiedy minie minionkowa moda a tu tymczasem na ekrany kin z końcem czerwca ne ekrany kin wchodzi kolejny film z tymi stworkami. W związku z tym minionki atakują galerie handlowe i każdy kto chce może się z nimi spotkać. Moje dzieci chciały, więc się wybraliśmy. Tak z uwagi na nazwę studia, w którym wyprodukowano film nie mogłam powstrzymać się od połączenia go z pralinką, którą uraczyłam się do południowej kawy, spożywanej w rzeczonej galerii. I tak zastanawiam się czy przypadkiem nazwa kawiarni Sowa, z której pochodzi owa pralinka też nie ma coś na rzeczy, bowiem jak powiadali nie tylko w miasteczku Twin Peaks ale i w słowiańskiej demonologii podają sowy nie są tym, czym się wydają.

illuminati

No, ale dość już spiskowych teorii dziejów, czas przejść do szczegółów spotkań z małymi, żółtymi stworkami. Atrakcji było dużo, chociaż bez przesady. Mnie ominęła jedyna, na którą miałam ochotę czyli przejazd minionkobusem. minionkowoCóż, Dzieci moje nie dorosły jeszcze do tego, żeby od dóbr materialnych bardziej cenić wrażenia i przeżycia więc skoro w kole fortuny wylosowały jedno maskotkę a drugie balonik to wolały tych nagród nie wymieniać na przejażdżkę. Rzec by się chciało: cóż, ich strata, tylko że w tym wypadku moja także. Bo to ja chciałam się przejechać takim piętrowym autobusem jakie to w Anglii bywają. Tymczasem Dzieci wolały pokolorować minionki, pograć w minionkowe gry komputerowe, obejrzeć któryś ze starszych filmów, porobić sobie zdjęcia z minionkami, minionkiem i Gru oraz zdjęcia w kabinie z minionkowymi akcesoriami.minonki do oglądania Pomalowały sobie też twarze tak, by wyglądać jak minionki i początkowo się krzywiłam na mało fachowy makijaż. Przestałam się krzywić, jak przypomniałam sobie jak fajnie zmywa się taki bardzo fachowy wykonany, który idealnie pokrywa całą twarz. Z atrakcji „plenerowych” obok wspominanego minionkobusu był też dmuchawiec do skakania i zjeżdżania. Z tej atrakcji z radością skorzystały. Później nie było już tak radośnie, bo przy okazji okazało się, że buty moich Dzieci nie są tak oryginalne jakbym chciała i kiedy przyszło do zakładania obuwia po zejściu z dmuchawca wynikł problem, które buty czyje. zdjęcie z minionkiemNajprościej miał Dzieć Starszy, bo w jego rozmiarze była tylko jedna para obuwa, gorzej Dzieć Młodszy i Bliżej Niezidentyfikowany Dzieć Inny, bo nie dało się ustalić, które buty czyje i nawet były problemy ze skompletowaniem pary. I coś mi się wydaje, że Dzieć Młodszy nabawił się butów wprawdzie w tym samym rozmiarze który nosi ale uprzednio noszonych na nieco większej stopie. Cóż, następnym razem będę w podobnych sytuacjach chować buty Dzieci do torebki.

Przez chwilę dorośli z mojego pokolenia też mogli poczuć się jak dzieci. A konkretnie to przypomnieć sobie własne dzieciństwo i pobyt w sklepach kiedy padało hasło, że pomarańcze, kawę czy inne dobra luksusowe rzucili. Kolejka do koła fortuny bowiem ciągnęła się przez pół galerii i ludzie potrafili tam stać godzinami. Jednak komitetu kolejkowego nie zauważyłam… Ale to może dlatego, że wcześnie przyszłam i krótko stałam.

minionki-kouo fortuny

minionki-kolejka

 

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Minionkowy zawrót głowy

  1. anna pisze:

    Mnie już takie atrakcje omijają. 🙂

    • Jukka Sarasti pisze:

      Za to przeżywasz inne, dla mnie niedostępne. A takie może niedługo znów staną się Twoim udziałem, niektóre dzieci niekoniecznie z rodzicami tam były 😉

  2. goldenbrown pisze:

    Wyszło z Ciebie to, co najlepsze: dziecko 🙂 A poza tym pyszna zabawa, jak widzę 🙂

  3. Festiwal Kolorów lubię ze względu na zdjęcia właśnie. Rok temu w Zielonej Górze zrobiłem kilka bardzo udanych. Pozdrawiam

    • Jukka Sarasti pisze:

      Ja średnio lubię nagrania koncertowe, bo i tak nie oddadzą tej energii jaka jest na koncercie i tak samo właśnie te zdjęcia nie są w stanie w pełni oddać tego hippisowskiego klimatu. No, ale kto był – choćby na tego typu imprezie gdzie indziej – patrząc na zdjęcia może sobie ten klimat odtworzyć w pamięci.
      Pozdrawiam również 🙂
      A tak na marginesie – rozmawiamy pod wpisem na bardziej dwukolorowy (konkretnie żółty i niebieski) temat 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s