Do szkoły czas, do szkoły czas…

…wrześniowy wstał poranek. Do jasnych sal, do szkolnych klas wejdziemy roześmiani…. No dobra, ta piosenka, którą kojarzę z mojego dzieciństwa aktualna stanie się dopiero za kilka miesięcy. Tymczasem rekrutacja do szkół podstawowych się zakończyła. Próbowałam zapisać swoje Dzieci do dwóch szkół, z których ta, którą podałam jako szkołę pierwszego wyboru nie była naszą szkołą rejonową. Istniało kilka kryteriów, które sprawiały, że dzieć spoza rejonu zyskiwał dodatkowe punkty przy rekrutacji. Jednym z nich była niepełnosprawność rodzica/opiekuna. No to podałam swój stopień lekki, niech się papier na coś przyda. Innych kryteriów dodatkowych takich jak bliskość miejsca zamieszkania czy bliskość miejsca zatrudnienia jednego z rodziców nie spełnialiśmy.

Wczoraj, tzn. w poniedziałek ogłoszono wyniki: Dzieć Starszy trafił do Szkoły Pierwszego Wyboru, Dzieć Młodszy – do Rejonowej. Nie wiem, co powiem we wrześniu, jak poznam rozkłady zajęć, na razie jest to układ na swój sposób idealny. Przynajmniej dla Dzieci. Zastanawia mnie jednak logika takiego podziału. Ojciec pracuje z dala od Szkoły Pierwszego Wyboru, matka niepełnosprawna. Wprawdzie lekko, ale jednak. Więc co zadecydowało o tym, że owa niepełnosprawna matka (bo przecież nie pracujący ojciec) zmuszona jest zasuwać po potomstwo do dwóch różnych szkół? Czyli – konkretnie – kto wymyślił niepełnosprawność jednego z rodziców jako kryterium umożliwiające dziecku uczenie się nieco dalej od domu? Na mój zdemielinizowany rozum to racze powinno być kryterium przemawiające za tym, żeby dziecia przyjąć jak najbliżej miejsca zamieszkania czyli jeśli rodzic jest niepełnosprawny a szkoła bliższa albo miejscu zamieszkania albo zatrudnienia któregokolwiek z rodziców – to jak najbardziej przyjmować, ale jeśli i rodzic niepełnosprawny i szkoła daleko to może lepiej wysłać do rejonowej? Do rodzeństwa?

Ale jak już napisałam – ja nie narzekam. Ja tylko pewne rzeczy próbuję zrozumieć. Narzekać ewentualnie będę od września, wówczas będę miała rok, żeby ewentualnie Dziecia Młodszego próbować zapisać do tej samej szkoły, do której uczęszcza Dzieć Starszy. Wówczas bowiem Dzieć Młodszy spełniać będzie dwa dodatkowe kryteria (zakładając oczywiście że nic się nie zmieni): 1) niepełnosprawność jednego z rodziców (bo przecież nie wyzdrowieję) i 2) rodzeństwo w tej samej placówce. Czyli to już będzie zdecydowanie bardziej logiczne.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Do szkoły czas, do szkoły czas…

  1. chmurykultury pisze:

    Nawet nie miałam pojęcia, że są jakieś przydziały do szkół. Myślałam, że to dotyczy tylko przedszkoli, a szkoły wybiera rodzic…

    • Jukka Sarasti pisze:

      Nie do końca. Jest rejonizacja i jeśli chcę, żeby moje dziecko chodziło do szkoły „rejonowej” i tam złożę papiery to tam je muszą przyjąć ale jeśli chcę, żeby chodziło do szkoły spoza rejonu to są wprowadzane kryteria i na ich podstawie ocenia się czy dziecko może zostać przyjęte do danej szkoły czy nie.

  2. anna pisze:

    Trochę to skomplikowane, ale faktycznie pełny obraz będziesz miała we wrześniu, bo sporo zależy od planów dzieciaków.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s