Kajmak. Politycznie poprawny

No matter if  it’s black or white – przypomina mi się tekst jednej z pieśni Michaela Jacksona. Może nie brzmiał tak dosłownie, ale podobnie. Faktycznie, w niektórych przypadkach to nie ma znaczenia ale jeśli chodzi o taki np. kajmak to ja jestem rasistką. Zdecydowanie wolę biały. Chociaż o czystości rasowej to już nie ma co mówić, bo nawet ten biały robię z cukru brązowego. Jednak w przeciwieństwie do mnie, moje Dzieci rasistami nie są i im rzeczywiście różnicy nie sprawia czy kajmak jest biały (czyt. czysty) czy czarny (czyli czekoladowy). Wygląda na to, że chyba najlepiej, żeby były oba. Nawet Dzieć Starszy zrobił sobie takie „kanapki” na deser: jednego wafelka posmarował jasnym kajmakiem i ozdobił odrobinką ciemnego a z drugim postąpił dokładnie odwrotnie.

Kajmak politycznie poprawny

Kajmak przygotowujemy jak w tym przepisie, starając się nie podjadać zbyt często. Czyli najlepiej zająć się czymś innym i tylko od czasu do czasu wracać, by pomieszać. Kiedy kajmak jest już odpowiednio gęsty, żeby można go było przelać do słoiczków, połowę odlewamy, niech stygnie przed zapuszkowaniem… znaczy zasłoikowaniem. Tymczasem do garnka z drugą połową kajmaku dodajemy ok. 60 g (jak kto lubi może więcej) dobrej, gorzkiej czekolady, takiej bez zbędnych dodatków. Mieszamy do całkowitego połączenia się składników, jeszcze krótką chwilę gotujemy i odstawiamy do przestygnięcia. Po upływie stosownego czasu oba kajmaki wkładamy do słoików i czym prędzej do lodówki.

kajmaki dwa

Teraz przez tę polityczną poprawność będę miała na święta zamiast kajmakowego mazurka, mazurek czekoladowy. Bo tak sobie Dzieć Starszy zażyczył. Z uwagi zaś na to, że Małżonek odwrotnie niż ja jest kajmakowym rasistą, to wygląda na to, że wszystkim oprócz mnie ten czekoladowy wariant mazurka bardziej pasuje. Z uwagi zaś na to, że i tak ostatnio cokolwiek rozrastam się w obwodach, to wolę nie szykować potraw, zwłaszcza tych słodkich, których nikt poza mną jeść nie będzie.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Kajmak. Politycznie poprawny

  1. goldenbrown pisze:

    Iks lat temu piekłam mazurki na Wielkanoc, ale nie były takie urodziwe, jak te w cukierniach. Dlatego (bywa) kupuję je w jednej cukierni, bo mają sprawdzone smaczne ciasta.
    Masz rację, po takich słodkościach tylko odkłada się tu i tam 😉

    • Jukka Sarasti pisze:

      Ja nie piekę mazurków. Ja je robię, czyli są to słodkości, które zaliczam do kategorii „niewypieki”. I są zdecydowanie mniej urodziwe niż te z cukierni ale w smaku nieporównywalnie lepsze. I bez glutenu.

      • goldenbrown pisze:

        A, co tam, raz można z glutenem 🙂 Odrobinkę szaleństwa przyda się na święta 😉 I tak jesteś zdolna, że wszystko sama pieczesz, przyrządzasz.

      • Jukka Sarasti pisze:

        Z glutem jest babka drożdżowa. Tak ogólnie to ja nie jestem bezglutenowa tylko bezpszenna. Ale mój bezglutenowy mazurek podoba mi się bardziej niż jakiekolwiek inne.
        W ramach szaleństw to jest kiełbaska z konserwantami do koszyka, bo przecież nie dam niekonserwowanego kabanosa z biedronki czy parówki z lidla 😉

      • goldenbrown pisze:

        Tradycji stanie się zadość 🙂

      • Jukka Sarasti pisze:

        U mnie to nigdy nie była tradycja. I Małżonka chyba też. Dopiero tutaj zaczęłam robić mazurki. Tylko chyba paschy nigdy się nie nauczę, więc poprzestanę na serniku. Oczywiście bezglutenowym 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s