Frytki

Czyli coś, co lubią niemal wszystkie dzieci. Moje także. Zdarzało mi się więc kupować im jakieś kiedy jedliśmy poza domem. Problem pojawił się od kiedy w najbliższej galerii handlowej jadłodajnie z pizzą, frytkami i niepamiętamjużczym zastąpiono restauracją pod złotymi łukami i drugą – ze smażonymi kurczakami. Skoro nie jadamy w takich przybytkach to nawet frytek tam Dzieciom kupować nie będę. Jednak perspektywa samodzielnego robienia też mi się za bardzo nie uśmiechała, bo smażyć na olejach rafinowanych nie będę a na to, żeby smażyć w głębokim tłuszczu na oleju kokosowym tłoczonym na zimno to mnie nie bardzo stać. Owszem, wiem, że można sobie kupić mrożone frytki i je po prostu upiec w piekarniku, bo one są już podsmażone, jednak są one (podobnie jak te z restauracji) dość odległe od tego, co znałam z dzieciństwa czyli od zwykłych ziemniaków pokrojonych w słupki i usmażonych na głębokim tłuszczu. A ja wciąż staram się jeść żywność w miarę jak najmniej przetworzoną.

Pewnego pięknego dnia w gazetce reklamowej Lidla znalazłam maszynę do robienia frytek bez tłuszczu. Ponieważ ustrojstwo było tańsze niż analogiczne bardziej markowe postanowiłam kupić i wypróbować. Teraz już wiem, że frytki smażone w ogóle bez tłuszczu są niejadalne. Przynajmniej dla mnie. Ale zawsze można po prostu natrzeć ziemniaczane słupki olejem kokosowym tłoczonym na ziemno (ew. masłem klarowanym lub smalcem) i takie piec. Jednak kiedy już zrobiłam te niskotłuszczowe frytki wedle procedury opisanej w instrukcji okazało się, że część się dość mocno przypaliła część zaś pozostała surowa. Maszyna więc poszła sobie do szafki czekając na lepsze zastosowanie (bo inne niż podstawowe też posiada) a ja zarzuciłam na czas bliżej nieokreślony marzenia o domowych frytkach.

Jakiś czas później znalazłam jednak (także w Lidlu) blachę do pieczenia frytek. Zakupiłam ją i któregoś dnia postanowiłam upiec frytki. Pokrojone ziemniaki natarłam olejem kokosowym i wstawiłam do nagrzanego do 180 st. C. piekarnika. Po pół godzinie zwiększyłam temperaturę o 20 st. C i włączyłam opcję grillowania z termoobiegiem. Niestety, okazało się, że termoobieg niekoniecznie działał i po kolejnych 10 min. wyjęłam takie trochę blade frytki…

frytki z pieca

Wiem, mogłam poczekać ale na raz da się zrobić tego niewiele a tu parę głodnych osób czekało, więc czas był wkładać kolejną porcję do pieca.

Tymczasem do kuchni przeszedł Dzeić Młodszy i radośnie obwieścił, że che frytki z maszyny i koniecznie takie. W sumie to miało swoje dobre strony, bo mogły się piec dwie porcje frytek jednocześnie. Tylko mądrzejsza o wcześniejsze doświadczenie ustawiłam temperaturę na 190 st. C (a nie, jak wcześniej 180) i czas na 25 a nie na 20 min. Poza tym mieszałam nie co 10 a co 5 minut te frytki. Dzięki temu przyrumieniły się regularnie na brąz a nie na czarno i nie było już wśród nich surowizny.

frytki z maszyny

Teraz już wiem, że następnym razem będę robić równolegle: w piekarniku i w maszynie. I tylko zarówno do jednego jak i do drugiego co chwilę będę musiała zaglądać. Ale przynajmniej będę mogła sobie powiedzieć, że takie frytki to też porcja warzyw, jedna z tych 2/5/8 (w zależności od aktualnie obowiązujących trendów), którą każdy zjeść w ciągu dnia powinien a nie jakieś tam śmieciowe żarcie.

Advertisements

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Frytki

  1. zosiako pisze:

    ja bardzo lubię frytki i odkąd zanabyłam tarkę, na której mogę uzyskać słupki, są one często u mnie w domu. ja smaruję blachę olejem i wrzucam fryty do pieca. są pyszne, więc nie widziałam sensu szukać specjalistycznej machiny do pieczenia 🙂 Frytki są dobre nie tylko z ziemniaków, ale też z innych warzyw np dyni, czy buraków. Narobiłaś mi smaka na mix frytek warzywnych (tylko niestety piec trzeba w oddzielnych blaszkach, bo „farbują”) 🙂 🙂

    • Jukka Sarasti pisze:

      A ja takiej tarki nie posiadam, więc kroję na trochę grubsze słupki. Gdybym używała olejów do smażenia to kupiłabym sobie taki w sprayu, tym traktowała pokrojone ziemniaki, żeby były ze wszystkich stron otoczone tłuszczem i też może piekła na normalnej blasze. Tymczasem byłam ciekawa, jak smakują frytki w ogóle bez tłuszczu. Już wiem, że w ogóle, ale to nie powód, żeby maszynę spisać na straty 😉 Kiedyś jadłam chipsy warzywne i nie zapałałam chęcią powtórzenia tego eksperymentu. Frytki z batatów też nie bardzo mi podeszły, ale może spróbuję jeszcze kiedyś.

      • zosiako pisze:

        Wszystko jest kwestią gustu i przypraw.

      • Jukka Sarasti pisze:

        Jak znam siebie, to skoro mam specjalną maszynę i specjalną blachę, to sobie jeszcze poeksperymentuję… najlepiej, kiedy Dzieci będą w pracy a Małżonek w przedszkolu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s