O zaletach nieoglądania bajek czyli wrażenia z Mocnego Uderzenia (Epoka Lodowcowa V)

Czyli po prostu: im mniej bajek oglądasz, tym łatwiej mogą ci się spodobać te nieliczne, na które rzucisz okiem. Początkowo nie ciągnęło mnie do najnowszej Epoki Lodowcowej, bowiem miała opinię zupełnie niepotrzebnej części całkiem dobrej serii, powielającej schematy znane z poprzednich filmów. Tylko nie tak dawno temu była promocja w jednej z sieci sklepów, dzięki której można było nabyć maskotki z tej bajki, a że sklep z tej sieci to najbliższy mi supermarket, to i dało radę kupić latoroślom wszystkie 8 pluszaczków. Skoro zaś są maskotki, to wypadałoby znać film, z którego pochodzą. Więc kiedy z innym supermarkecie dostrzegłam w płytę z filmem Epoka Lodowcowa. Mocne uderzenie w cenie niższej niż jedna maskotka – nabyłam. I nawet obejrzałam.

Kiedyś próbowałam obejrzeć pierwszą część… i nie dałam rady. Tymczasem piątka mnie wciągnęła. Zaczyna się banalnie: Brzoskwinka, dorosła już córka pary mamutów: Mańka i Eli pragnie wyjść za mąż i wynieść się z domu, z czym nie mogą pogodzić się rodzice. Tymczasem Buck – łasica pragnąc ukryć się przed ścigającymi go pterodaktylami natrafia na pradawną przepowiednię traktującą o zbliżającej się katastrofie – do Ziemi zbliża się asteroida, która jeśli uderzy w planetę, może spowodować kolejne wymieranie gatunków. Takie wymierania zaś zdarzają się cyklicznie. Buckowi jakoś udaje się przekonać mamuty, leniwca Sida oraz jego babcię, parę tygrysów: Diego i Shirę oraz kilka innych (niekoniecznie) uroczych zwierzątek, by próbować uratować Ziemię przed zbliżającą się zagładą.

Jak już wspomniałam, skoro nie znam lub prawie nie znam wcześniejszych części, nie mogę mieć do Mocnego uderzenia pretensji o to, że jest popłuczynami po częściach wcześniejszych. Zupełnie się natomiast zgadzam z opiniami zarzucającymi bajce prymitywne, momentami wulgarne poczucie humoru. Rzecz w tym, że tego typu poczucie humoru jest powszechne w dzisiejszych produkcjach adresowanych dla całych rodzin (bo Epoka Lodowcowa podobnie jak Minionki, Shrek i parę innych animacji to filmy, w których człowiek w każdym wieku powinien znaleźć coś dla siebie). Przykre to, ale prawdziwe. Na takich gagach bazuje też coraz więcej kabaretów czyli po prostu trudno tego uniknąć.

Innym zarzutem, z jakim spotyka się Mocne uderzenie jest to, że wątki są banalne. Konkretnie chodzi o próbę usamodzielnienia się Brzoskwinki i nie akceptowaniu jej wybranka przez rodziców. Może i wątek nie jest szczególnie oryginalny… tak samo, jak taka postawa rodziców. Więc może warto i o tym mówić, nawet w bajkach.

Co mi się podobało? Przede wszystkim sam wątek zbliżającej się katastrofy. Owszem, jak wynika z początku, wszystkiemu (jak zawsze) winien jest wiewiór ganiający za swoim orzechem. Te motyw może i można by sobie darować, gdyby nie fakt, że wiewiór podróżując po kosmosie napotyka się na czarne dziury i parę innych zjawisk, które przy okazji bajki można (jeśli się samemu ma jakie takie pojęcie o nich) przybliżyć młodocianemu widzowi. Poza tym przepowiednia, na którą natrafia Buck… tak jakoś mi się dziwnie kojarzy z przepowiedniami, o których była mowa w okolicach zbliżającego się końca świata w 2012 roku. No i nie ulega wątpliwości, że wielkie masowe wymierania gatunków w przeszłości są faktem. Czyli ten wątek Mocnego Uderzenia to nie chora wyobraźnia twórców, tylko wariacja nt. starożytnych przepowiedni.

Kolejny godny uwago wątek to Goetopia i zamieszkujący ją Shangrilama. Pomijam fakt, że przy tej okazji wyjaśniałam Potomstwu, że nie wiem czy prawdą jest, że lamy śmierdzą, ale z pewnością zwierzęta te znane są z tego, że plują, więc co najmniej połowa wypowiedzi babci Sida, że lama to takie zwierzę, które śmierdzi i pluje jest prawdziwa. Jednak sama Geotopia to także nawiązanie nie tylko do klasyki czyli do powieści Jamesa Hiliona z 1933 roku. To także nawiązanie do teorii, na które można się natknąć w publikacjach dla ludzi o otwartych umysłach/oszołomów, którzy wierzą w spiskowe teorie dziejów*, że na Ziemi czy raczej pod ziemią istnieją tajemnicze groty zamieszkiwane przez ludzi, żyjących setki albo i tysiące lat, którzy medytując doprowadzają się do stanu, który pozwala im przeżyć tak długi okres. Chociaż – kto tak naprawdę jednocześnie czyta tego typu publikacje i ogląda animacje dla dzieci?

Jednak tym, co mnie tak naprawdę urzekło w najnowszej części Epoki Lodowcowej jest Buck w interpretacji Waldemara Barwińskiego. Sam Buck to już postać godna uwagi: szalony geniusz, z opaską na oku, nadającą mu wygląd pirata. Jeśli do tego dodać aktora, który nie tylko potrafi świetnie dubbingować ale i rewelacyjnie śpiewać… nie sposób przejść obok tej postaci obojętnie. Z tego zachwytu aż przejrzałam sklepy z audiobookami i wygląda na to, że niebawem zaopatrzę się w książki, których bym raczej przeczytać nie chciała, ale chętnie wysłucham, jak czyta je dla mnie Waldemar Barwiński.

Dodatkowym plusem filmu jest ten, że to po prostu ładna animacja. Czyli mimo niewyszukanego (delikatnie mówiąc) humoru, bajkę uważam za zdecydowanie wartą obejrzenia… jeśli ktoś nie jest fanem poprzednich odcinków i nie obawia się, że piąty okaże się tylko popłuczynami po odcinkach 1-4… Ale zdaje się fani serii to na Mocne uderzenie udali się w swoim czasie do kin.

*niepotrzebne skreślić

Z okazji, że to już ostatni post w tym roku, wszystkim czytelni(cz)kom tych zapisków życzę, by rok 2017 okazał się lepszy od roku 2016 ale gorszy od 2018.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s