O lansie

Nie tak dawno temu czytałam artykuł, w którym dziennikarka, do tej pory nie posiadająca konta na Instagramie, podczas wakacji (albo wyjazdu służbowego – nie pamiętam a nie zapisałam sobie linka do tekstu) postanowiła spróbować zaistnieć na tym portalu. Chciała ambitnie – nie zapraszając do siebie znajomych z FB i prawie nikogo ze znajomych nie informując o nowej aktywności w sieci. Początkowo planowała także zamieszczać po prostu interesujące zdjęcia krajobrazów czy lokalnych atrakcji. Niestety, zdaje się, że palców u rąk miała więcej niż lajków. Na niewiele się zdało opatrywanie zdjęć coraz bardziej wymyślnymi czy popularnymi hasztagami. Trzeba więc było pójść utartym szlakiem czyli zamieszczać – najlepiej obok foodpornu sprzedające się – dzióbki. Od kiedy zaczęła zamieszczać selfie z dzióbkami liczba lajków wyraźnie zaczęła rosnąć. Nie w sposób lawinowy, bo to się bohaterce do końca nie udało, jednak dopiero wówczas została na Instagramie zauważona.

Sama przekonałam się, że foodporn lepiej się sprzedaje niż takie na przykład recenzje książek czy audiobooków, kiedy na fejsbukowej stronie portalu, dla którego od czasu do czasu pisuję recenzje pojawiły się zdjęcia mojego autorstwa, które można zaliczyć właśnie do tej pierwszej kategorii. Nie powiem, że była lawina lajków, ale nie przypominam sobie, żebym za którąkolwiek recenzję tyle kciuków dostała… Oczywiście na tym blogu foodporn publikuję dość często, więc dziś dla odmiany (jak mniej więcej co roku o tej porze roku) zamieszczę zdjęcia dzióbków. Nie moich jednak, bowiem Sarasti od ptaszka różni się tym samym, czym różni się pewne radio od ptaszka… Teraz będę mogła zobaczyć, co się u mnie lepiej sprzeda: foodporn czy dzióbki.

dsc05150-2

dsc05155

dsc05156

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

20 odpowiedzi na „O lansie

  1. silnaemocja pisze:

    A co to ten foodporn?

    • Jukka Sarasti pisze:

      Zdjęcia erotyczne przy suto zastawionym stole 😀
      A tak serio: ekskluzywne zdjęcia jedzenia, m.in. na blogu. Nie ważne, czy to blog kulinarny czy lajfstajlowy (czyli co w jakiej restauracji jadłam).
      Z tym że prawidłowo do się pisze rozdzielnie 😉

      • silnaemocja pisze:

        Dziękuję za wytłumaczenie, bo miałam nieco inne skojarzenie 😉

      • Jukka Sarasti pisze:

        Podziel się 😀

      • silnaemocja pisze:

        Wstydzę się 😜

      • Jukka Sarasti pisze:

        Nie wstydź się, tu sami swoi 😉

      • silnaemocja pisze:

        Nie przejdzie mi to przez palce 😉

      • Jukka Sarasti pisze:

        Spróbuj nosem uderzać w klawiaturę. Może przejdzie… a może przejdzie przez palce u nóg – one dalej od głowy, zdążą napisać nim ta zaprotestuje 😉

      • silnaemocja pisze:

        hahaha 😂

      • silnaemocja pisze:

        Odrobiłam lekcję – udałam się na Instagram i stwierdzam ze zgrozą, że tych „czegośpornów” jest o wiele więcej 😱

      • Jukka Sarasti pisze:

        Ja do tej pory nie byłam na instagramie 😉 Całą swoją wiedzę czerpałam tylko z jednego artykułu z którego poznała też takie urocze słowo jak influenserka – cokolwiek ono oznacza, wiem, że ja nią nie jestem 😉 No i moje doświadczenie też pokazało, że jedzenie o wiele lepiej się sprzedaje niż książki.

      • silnaemocja pisze:

        Chyba nie masz czego żałować, że tam nie byłaś. Może tylko tego, że nie widziałaś moich prywatnych zdjęć 😜 Osobiście stwierdzam, że nie rozumiem i nie wiem po co są na instagramie np. zdjęcia z tymi psimi uszami i językami… Ale może lepiej tego nie wiedzieć 😉

      • Jukka Sarasti pisze:

        Dla lajków, misiu, dla lajków. Odpowiednia ich ilość = kasa. Mnie trudniej zrozumieć rzesze tych, którzy lajkują…

      • silnaemocja pisze:

        Psie mordki zapewniaja lajki? Świat się kończy… Chyba nie rozumiem obu stron tej sytuacji 🙂

      • Jukka Sarasti pisze:

        To nie ja byłam na Insta… było nie tylko oglądać foty ale i patrzeć ile pod nimi kciuków w górę wzniesionych 😉

      • silnaemocja pisze:

        Zdjęcia oglądałam i zagłębiałam temat, na lajki nie patrzyłam 🙂

      • Jukka Sarasti pisze:

        To płytko zgłębiałaś ten temat. To trzeba widzieć nie tylko to, co inni publikują, ale i wiedzieć, co inni lubią. Wówczas od razu przypomni się Lem i jego: zawsze wiedziałem, że świat jest pełen idiotów, ale dopóki nie zacząłem korzystać z internetu, nie wiedziałem, że aż tylu (cytat swobodny, nie uczę się na pamięć złotych myśli a i góglać misie nie chce) 😉

      • silnaemocja pisze:

        Co inni lubią obchodzi mnie głównie w tych przypadkach, kiedy mam coś komuś podarować 🙂 Lajki na instagramie ta kategoria nie obejmuje 😉 A Lem miał rację 🙂

  2. dee4di pisze:

    U mnie też dziubków nie uświadczysz. I nie lubię ich oglądać

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s