O wypiekach sezonowych XIV

Był czas, kiedy w dyniowym sezonie używałam tego warzywa do wszystkiego, do czego się tylko dało. Potem spróbował dyni mój wówczasjeszczenieMałżonek i uznał, że tego się jeść nie da, więc kiedy się wydałam za mąż w kuchni raczej dyni się nie jadało. Zwłaszcza że Dzieci akurat pod tym względem wdały się w ojca. Ciężko się żyje z samymi profanami pod jednym dachem, ale z uwagi na ceny dyni nic nie stało na przeszkodzie, by od czasu do czasu sobie ją przyrządzać…

Tymczasem nastąpił przełom. Kiedy kupiłam trzy dynie do rzeźbienia (tak wyszło, że do dom przyjechaliśmy wieczorem a rano był ostateczny termin zgłaszania dyń do konkursu, więc na wszelki wypadek, jakby mi się nóż omsknął kupiłam trzy) Dzieci zapytały czy zrobię jakieś ciasto z dyni. Jakżeż mogłam im odmówić? Zapytałam więc Wujka Gógla o przepisy a ten jak nie rzygnął wynikami… Cóż, sezon jeszcze chyba chwilę potrwa, a potem za rok też jest sezon, więc jakoś się chyba te ciekawsze wykorzysta… Na razie na pierwszy ogień poszedł przepis najprostszy w wykonaniu czyli chlebek dyniowo kawowy z blogu Gotuję bo lubię. Oczywiście receptura ta stanowiła dla mnie tylko inspirację i na bazie jej upiekłam inne ciasto, któremu musiałam wymyślić nową nazwę. Niby mógł to być chlebek dyniowo kawowy bez kawy (do którego z pewnością najlepiej pasuje herbata z rumem ale bez herbaty) ale to taka trochę trudna nazwa dla kogoś, kto by się ewentualnie moją wersją tego ciasta chciał inspirować. Swój wypiek nazwałam więc po prostu:

Dyniowy piernik

dsc05077-2150 g płynnego miodu (jeśli nie ma płynnego to upłynnić ten, który jest)

250 g puree z dyni (hokkaido)

1/2 szkl. oleju (dałam rzepakowy tłoczony na zimno – wiem, pod wpływem pieczenia wpada w trans… ale jeśli bym dała rafinowany, to on już byłby trans, nie wiem, jakiego dodam następną razą, tą razą dawałam bowiem to, co akurat w kuchni znalazłam)

2-3 kopiaste łyżki kwaśnego jogurtu bez mleka w proszku (u mnie Zott pozostawiony na noc poza lodówką – to naprawdę żywy jogurt, bo w ciepłym rośnie czyli wydyma opakowanie i kwaśnieje)

2 jaja od kur z wolnego wybiegu

220 g mąki orkiszowej białej (pełnozioarnista też by mogła być, ale wzięłam tę, którą miałam pod ręką)

1,5 łyżeczki sody

2 łyżeczki własnoręcznie utłuczonej przyprawy do piernika (składu nie pamiętam, to pozostałości z ostatniego pierniczenia)

1 łyżeczka kardamonu

3 łyżeczki cynamonu cejlońskiego (dla zdrowotności)

2 łyżeczki cynamonu wonnego (dla smaku i zdrowotności)

1. Połączyć mąki z przyprawami i sodą.

2. Zmiksować dynię z miodem, olejem, jajkami i jogurtem.

3. Do zmiksowanej mieszanki wsypać mieszankę mączno-korzenną i miksować na wolnych obrotach do powstania jednolitej masy.

4. Wylać ciasto do wyłożonej pergaminem keksówki, włożyć do nagrzanego do 180 st. C piekarnika.

5. Piec 50-60 min. czyli do suchego patyczka.

Właściwie w smaku to faktycznie bliżej temu wypiekowi do chleba niż do piernika… Tylko że ja wolałabym, żeby to był piernik czyli następnym razem trzeba będzie dodać trochę więcej miodu i trochę więcej przypraw. Tymczasem cieszę się, że Dzieciom smakowało. Chociaż, jakby nie smakowało, to też by tragedii nie było…

Całego ciasta nie prezentuję, ponieważ tak ładnie urosło, że aż popękało, co stanowiło zachętę dla Dzieci do skubania tych pęknięć, więc ciasto wyszło jeszcze bardziej niefotogeniczne niż wyciągane prosto z piekarnika. Za to w przekroju widać, jak jest wilgotne.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s