O kawie IX

Jak już nieraz pisałam, rozmaite eksperymenty kawowe nie są mi obce. Trudno więc się dziwić, że kiedy przeczytałam zapodany przez anulę;) za lajfstajlowym blogiem przepis na kawę kuloodporną, nie potrafiłam mu się oprzeć. Skoro bowiem pijałam już kawę z mlekiem kokosowym i ze śmietanką tortową to dlaczego by nie pójść o krok dalej i nie wybrać wersji tłuściejszych owych dodatków (czyli odpowiednio masło kokosowe i masło klarowane)?

Kuloodporna kawa by Sarasti  – podejście pierwsze:

Do kawiarki wsypałam kawę, odrobinę cynamonu i trochę suszonej stewii. Zasada parzenia kawy w kawiarce jest taka, że kawa musi dokładnie wypełniać pojemniczek na nią przeznaczony i nie ma prawa być ubita. Cynamon sypałam na wierzch kawy a na cynamon ułożyłam listki suszonej stewii. Dzięki temu cynamon nie zatykał otworków ani na górze ani na dole. Po zaparzeniu kawy przelałam ją do blendera, dodałam czubarą łyżeczkę masła klarowanego oraz dwie łyżeczki masła kokosowego. Zblendowałam. Przelałam do filiżanki. Wypiłam. Z trudem ale dałam radę… wszak gdybym wylała, mogłabym zapomnieć dlaczego wylałam i zechcieć sobie przypomnieć czyli znów popełnić ten sam błąd. Błędem zaś był dodatek stewii. Z jednej strony założenie jest, że kawa ma być tłusta ale w żadnym wypadku węglowodanowa. Z drugiej zaś – warto dodać coś smakowego. Jakoś tak mam, że jeśli piję dosmaczaną kawę, to ją słodzę. Czyli jedyny słodzik jaki mi pozostawał to była stewia…. teraz już będę pamiętać, że STEWII NIGDY I POD ŻADNYM POZOREM NIE NALEŻY ŁĄCZYĆ Z KAWĄ. Te smaki się gryzą i cynamon ani kokos nic tu nie pomogą.

Jednak trzeba przyznać kawie, że faktycznie może robić za śniadanie – do południa nic nie musiałam jeść. W południe zaś przyszła pora na południową kawę czyli klasyczne espresso a do niego coś słodkiego. Skoro zaś kawa kuloodporna dała taki świetny efekt powstrzymujący łaknienie, postanowiłam wrócić do pomysłu.

Kuloodporna kawa by Sarasti podejście drugie

Do kawiarki wsypałam kawę. I tylko kawę. Zaparzyłam. W czasie, kiedy kawa się gotowała do blendera wrzuciłam nasionka z 1 laski wanilii. Samą laskę zaś ukryłam w szklanym pojemniczku – przyda się do zrobienia esencji waniliowej. Następnie do blendera wlałam kawę, dodałam czubatą łyżeczkę masła klarowanego i dwie łyżki kokosowego tłoczonego na zimno i zmiksowałam. I teraz już wiem, że taka kawa TO JE ONO! Tylko może nie zawsze będę robić z wanilią, bo mi koszt porannej kawy dwukrotnie przewyższy koszt latte w przyzwoitej kawiarni. Ale zawsze jest przecież cynamon, lawenda, kardamon, lubczyk, pierz czarny, kolendra, papryka… No nie chyba się zagalopowałam, na cynamonie i lawendzie (z osobna, łączenia bym nie ryzykowała) poprzestanę.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „O kawie IX

  1. zosiako pisze:

    mi na śniadanie wystarcza koktajl owocowo -warzywny na bazie mleka kokosowego, ale już mi się chce czegoś ciepłego więc skoro 2 osoby testowały i chwalą, to spróbuję tej kawy. Zapewne pojutrze, bo muszę uzupełnić zapas masełka klarowanego 🙂 do listy przypraw do testowania dodałabym pieprz różowy.

  2. anna pisze:

    Hm. Przyznam, że brzmi mało zachęcająco, ale jeżeli to ma spowodować brak apetytu, to… może warto się skusić. 🙂

    • Jukka Sarasti pisze:

      Smakuje lepiej niż brzmi. Zwłaszcza że jak taką kawę wleję do blendera, zmiksuję z masłem, to ona już będzie miała taką temperaturę, że można – jeśli smak nie podpasuje – wypić ją duszkiem 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s