O kolacjach sezonowych

Jako pamiątkę z wakacji przywiozłam trzy duże cukinie. Problem polega na tym, że jestem jedyną osobą w domu, która je owe cukinie. Oznacza to, że muszę trochę wysilić swój zdemielinizowany mózg, żeby coś z tego porobić, bo ja nie potrafię jeść ciągle tego samego. Wiedziałam, że o „schabowych” nie może być mowy, bo kiedyś już jadłam i więcej nie zamierzam. Robienie makaronu z cukinią i fetą na jedną osobę jest trochę trudne, zwłaszcza że taki makaron to nie jest danie do odgrzewania. No to testowałam placki. Najpierw z kaszy jaglanej… niestety, jeśli mi na myśl przyjdzie robić to jeszcze raz, to albo więcej jaj albo siemię mielone albo samajużniewiemco, żeby to jakoś posklejać, bo strasznie się sypały.

Dziś czy raczej wczoraj, wypróbowywałam nieco bardziej tradycyjne, z glutenem a konkretnie to z mąką orkiszową. Zrobiłam to tak: jajo ubiłam z małym jogurtem naturalnym zotta (chyba jedyny żyjący jaki znam, puchnie jeśli chwilę pozostanie poza lodówką, a poza tym rzeczywiście kwaśny, a to ważne). Do tego dosypałam tyle mąki orkiszowej pełnoziarnistej, żeby było mocno gęste oraz 1 łyżeczkę sody oczyszczonej. Następnie żeby rozrzedzić ciasto dodałam stosowną ilość startej na grubych oczkach cukini, pewną ilość utartego żółtego sera. Wszystko to doprawiłam sporą ilością pikantnego ajwaru, szczyptą soli himalajskiej oraz bliżejnieokreśloną ilością posiekanej zielonej pietruszki i kolendry. Smażyłam na wolnym ogniu, na oleju kokosowym nierafinowanym. Dobre wyszło.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „O kolacjach sezonowych

  1. anna pisze:

    Ja jeszcze kiedyś robiłam ciasto z cukini (startej i dobrze odsączonej). Lubię też wydrążyć środki, napakować ryżem z warzywami (lub z mięsem), posypać serem i zapiec. 🙂 🙂

    • Jukka Sarasti pisze:

      Jak na zapiekaną to ta, którą posiadam jest zdecydowanie za duża. Poza tym znam z doświadczenia: M. lub Dzieci zjadają farsz, mama wszystkie cukinie. Dziś trochę cukini przemyciłam do kotletów mielonych, ale to i tak mało.
      O cieście będę musiała pomyśleć… i to szybko, póki cukinia nadaje się do jedzenia 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s