O oglądaniu filmów

Czasami człowiek musi, wbrew temu, że zaległości w prasowaniu, praniu, sprzątaniu i we wszystkim innym, obejrzeć sobie jakiś film. Tym razem padło na Harry’ego Pottera i insygnia śmierci. Obie części, dzień po dniu, czemuś bowiem nie przepadam za maratonami filmowymi, więc w jeden dzień się nie dało. I średnio podobało mi się. Jak dla mnie stanowczo zbyt skrótowo. Chyba gdybym nie znała książki, pewne rzeczy nie byłyby dla mnie do końca jasne…  Chociaż pierwsza część robi wrażenie: zdjęcia Londynu w pierwszych dniach panowania Vodemorta, łapanki, polowanie na szlamy i mugoli, szmelcownicy etc. do złudzenia przypominają zdjęcia z początków rządów Hitlera w Niemczech czy na świeżo zdobytych ziemiach. Nawet kolorystyka, choć nie czarno biała, przywodzi na myśl zdjęcia historyczne. Gorzej z drugą częścią: większe skupienie na widowiskowych walkach z Voldemortem,  niż na relacjach np. pomiędzy Snapem a Lilly Potter czy pomiędzy Snapem a Dumbledorem, trochę za mało o przeszłości Dumbledore’a. Cóż, kino stawia na widowiskowość i może to wszystko na ekranie kinowym robiło lepsze wrażenie niż na monitorze. No i przede wszystkim film adresowany jest do zdecydowanie młodszego widza niż ja. Jednak zdecydowanie w filmie zabrakło mi tego, co najbardziej lubiłam w literackim pierwowzorze.

I jak zwykle zastrzeżenia mam od obsady. Przynajmniej do części. Owszem, główna trójka jak najbardziej w porządku, ale od pierwszej części nie mogłam pojąć jak Lily Potter mogła wzbudzać tak silne namiętności – Geraldine Somerville wydaja mi się doskonale nijaka. Twarz na którą mogę patrzeć godzinę a dzień później gdy będę mijać nie rozpoznam. Czytając powieści nie wyobrażałam sobie kobiety niespotykanie pięknej, ale z opisów wynikało, że to, czym zwracała na siebie uwagę była jej dobroć, sympatia do ludzi, do świata. U niektórych ludzi te cechy widać na pierwszy rzut oka, u Somerville tego nie widziałam. Tak naprawdę, pamiętając role młodej Heleny Bonham Carter, byłabym w stanie ją sobie wyobrazić jako Lily. (Nie)stety, nie mogła się rozdwoić, a trudno sobie wyobrazić lepszą Bellatrix od niej. No i praktycznie od początku nie trawię filmowej Ginny Wesley. Nie, żebym książkową szczególnie lubiła, ale mogli chociaż ładniejszą aktorkę znaleźć. I nie tak antypatyczną. To chyba jednak największe zastrzeżenia, do reszty obsady chyba nie ma się o co przyczepić. Owszem, za Radcliffem nie przepadam, ale i powieściowy Harry nie był jakąś szczególnie charyzmatyczną postacią, więc tutaj twórcy filmów na szczęście pozostali wierni powieści.

Efekty seansów filmowych? Kilka pozszywanych ciuchów dziecięcych, trochę (acz stanowczo zbyt mało) pościeranego kurzu, odkurzenie komputera, z którego zazwyczaj nie korzystam. I smutne odkrycie, że wyjście na słuchawki nie działa. Cóż, komputer ma swoje lata, więc tak naprawdę coraz mniej funkcji w nim działa. No, czasem coś obejrzeć na nim można: dzieci bajki czy piosenki, ja filmy. Inny efekt seansu: zatęskniłam z Harrym. Przykre jest to, że nie wszystkie filmy posiadam (poza Relikwiami chyba tylko Zakon Feniksa), równie nieciekawie rzecz ma się z książkami, a maraton audiobooków to ja sobie chyba zrobię po powrocie z „wakacji”.Dla odreagowania. Tak się bowiem jakoś składa, że praktycznie nie potrafię czytać/słuchać tylko jednego z tomów tej serii, jak mnie najdzie, to od razu wszystko hurtem. Więc kiedy przyjadę z powrotem do dom i będę miała dużo roboty i dużo jeszcze pomniejszych nieprzyjemności, maraton z Harrym Potterem, Piotrem Fronczewskim i Wiktorem Zborowskim przyda się jak znalazł… Żeby tylko mi sprzętu do słuchania gdzieś tak po drodze szlag nie trafił.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „O oglądaniu filmów

  1. anna pisze:

    A ja Harrego chyba kiedyś widziałam. Byłam w kinie z gimnazjalistami, nie pamiętam więc dobrze, która to była część, ale chyba lekko się wynudziłam. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s