O pobiciu

Zostałam dziś pobita. Najpierw lekko, w ramię, ale nic to, jakoś przeżyłam. Później nieco bardziej dotkliwie – w potylicę i w dolną część pleców. Efekt: klamra, którą miałam upięte swe piękne włosy rozpadła się w drobny mak, a kręgosłup tak boli, że z kładzeniem się i wstawaniem ma kłopoty. Winnych nie ukarano… bo trudno karać lodowisko za to, że jest śliskie. Jak się nie umiało jeździć na łyżwach 30 lat temu, bo były problemy z równowagą to tym bardziej nie powinno się zakładać ich teraz, 10 lat po diagnozie SM. Tylko że Dzieci koniecznie chcą się nauczyć jeździć na łyżwach, a w butach na lodowisko wchodzić nie wolno. No to się przejechałam… do szpitala.

Tomograf nie wykazał żadnego defektu muzgó… poza oczywiście zmianami typowymi dla SM. Po kilkugodzinnym oczekiwaniu na opis do zdjęć zostałam wypisana.

Jutro Dzieci też chcą iść na łyżwy…

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „O pobiciu

  1. goldenbrown pisze:

    Przykre to.. Bardzo Ci współczuję..:(

  2. dee4di pisze:

    Zdrówka życzę, następnym razem będzie lepiej

    • jukkasarasti pisze:

      Dzięki. Następnym razem musi być lepiej… bo łyżew nie zamierzam zakładać 😉 Po bandzie w uzasadnionych przypadkach (czyli takich jak mój) można chodzić w butach. Tylko żebym jutro siły miała :-/

  3. zosiako pisze:

    no to zaszalałaś 😦 ehhh skąd ja to znam, chyba nigdy się nie nauczymy, że pewnych rzeczy po prostu robić nie wolno, ale kiedy dzieci chcą to rozum wyłącza rozsądek i logiczne myślenie…a nie ma u Was takich sprzętow, których dzieci się trzymają ucząc się jeździć? u nas były takie bałwanki. bardzo pomocne sprzęty. no i poprawy samopoczucia życzę 🙂

  4. Kaaisa pisze:

    Dużo zdrowia! Uważaj na siebie 🙂
    Ja łyżwy miałam ostatnio na nogach jakieś 20 czy 25 lat temu. I choć Małżon mnie namawia, żebyśmy poszli, i choć nie mam problemów z równowagą, to jakiś mnie taki strach ogarnia, że wyrżnę takiego orła, że już się nie podniosę, że nie jestem w stanie się przełamać. Może kiedyś. Wolę sanki, dlatego mam taki żal do zimy, że ma moje zachcianki w głębokim poważaniu i śniegiem nie chce porządnie sypnąć. Posypała cukrem pudrem trochę i zadowolona. Dziś leje…

    • jukkasarasti pisze:

      Dzięki 🙂 Też wolę sanki. Nawet jeśli – tak jak obecnie – sprowadza się to wyłącznie do ciągnięcia Dzieci. I nawet ze dwa razy wracały do dom z przedszkola na sankach 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s