O pierniczeniu

Ja pierniczę: święta już minęły, zdjęcia pierników i pierniczków wszelakich już były, tymczasem do dziś żaden przepis się nie ukazał. Częściowo da się to zrozumieć, bowiem przepisy na pierniczki już były. Tu i tu. Ale przepisu na piernik jeszcze nie było, tym razem bowiem nie był to czekoladowy piernik, który robiłam ostatnimi czasy. Tamtego mam już dosyć, więc w obecnym pierniczonym sezonie postanowiłam spróbować przepisu z ulotki, którą dostałam z okazji Święta toruńskiego piernika. Spośród zamieszczonych tam przepisów jako pierwszy postanowiłam przetestować piernik na piwie. Przepis o tyle wart uwagi, że na wypadek, jakby ciasto miało nie wyjść zawsze jest czym zapić żal po niepowodzeniu.

Piernik na piwie

Do miski miksera wrzucić kostkę masła (200 g) i 3 łyżki cukru palmowego. Ucierać dodając po  jednym 5 dużych żółtek a gdy masa stanie się pulchna, dodawać kolejno 5 białek i 40 dag cukru palmowego. Następnie do masy dodawać na przemian 75 dag przesianej mąki orkiszowej, 3 płaskie łyżeczki sody, 35 dag płynnego miodu gryczanego a na koniec szklankę piwa żywego. Ucierać aż ciasto będzie gładkie, wtedy wymieszać je z bakaliami (orzechy, migdały, figi) i wylać do wyłożonych pergaminem 2 keskówek. Piec w temp. 180-200 st. C. 40-50 min. Po ostygnięciu można piernik przełożyć dżemem a wierzch posmarować polewą czekoladową… czego ja nie widziałam powodu robić. Skoro dość już miałam czekoladowego piernika to i nie widziałam powodu, żeby ten był w czekoladzie.

Jak widać przepis milczy o przyprawie do piernika, to i ja postawiłam choć raz w życiu zrobić piernik bez przyprawy. Więcej tego błędu nie popełnię. Wprawdzie piernik smaczny, ale czuć go było trochę tym piwem i nie zaliczyłabym tego do zalet ciasta. Ale wyrasta przepięknie, więc warto jednak przed włożeniem do piekarnika zrobić nacięcia wzdłuż ciasta, bo moje popękało.

Oryginalny przepis mówił o 3/4 kostki margaryny a nie kostce masła i podawał szerszy zakres bakalii. Nie precyzował także, jakich: piwa, miodu, cukru i mąki użyć, ważne, żeby miód był płynny (czyli zestalony należało rozpuścić). I wiem już, że następnym razem piwo będzie ciemne i oczywiście będzie przyprawa do piernika. I chyba przez dłuższy czas będę piekła piernik z tego właśnie przepisu.

Jeśli zaś kogoś interesuje jak zrobić renifera a nie dopatrzył wszystkich szczegółów na zdjęciu to informuję, że piernik w kształcie serca (może być i kupny jeśli się komuś opierniczać nie chce) pomalować należy rozpuszczoną czekoladą… i to dość grubo posmarować. Rogi się robi z precelków a oczy można np. wyciąć z podłużnych żelek, które w środku są jaśniejsze na zewnątrz zaś ciemne, cukiereczków zdobniczych a można też poczytać składy chemiczne wyżej wymienionych i poprzestać na wycięciu ich z orzechów nerkowca. Nos także może być zrobiony z czerwonego lentilka albo z okrągłych śmiej żelków. Czyli jeśli przychodzi do jedzenia to chyba takiego renifera najlepiej jeść stopniowo: najpierw poroże, oczy i nos a na końcu piernikowe serduszko.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „O pierniczeniu

  1. anna pisze:

    Oczy można też z migdałów. 🙂

    • jukkasarasti pisze:

      Znaczy będzie renifer ze skośnymi oczami??? Bo jednak nieważne, czy migdała będę kroić w plasterki, tak jak kroiłam nerkowce czy po prostu podzielę wzdłuż na pół to i tak nijak nie będą te migdałowe oczy okrągłe.

  2. Kaaisa pisze:

    O, ja również piekłam na święta piernik na piwie (na podstawie przepisu mojej Mamy) 🙂 Mój był na Guinnessie, z przyprawą, przełożony powidłami i polany czekoladą. I też jakoś ciężko mi się zabrać do opublikowania przepisu…

    • jukkasarasti pisze:

      Ja czemuś wolę nie przekładane pierniki. Za to z dużą ilością bakalii, zwłaszcza orzechów. Czekolada i powidła to już trochę za dużo dobrego, zwłaszcza że dobry, aromatyczny piernik (a moja matka zawsze dawała duuuużo przypraw) nie potrzebuje być niczym „rozcieńczany” ani wzbogacany. Co innego pierniczki – te muszą być polukrowane… Czekolada – tylko jeśli to niezbędne ze względów „artystycznych” (czyli np. renifer).
      Ale na przepis na piernik (z rekordów) Guinessa czekam 🙂

      • Kaaisa pisze:

        Ja piernik zjem każdy: z bakaliami, bez bakalii, z polewą, bez polewy, przekładany i bez mazidła 😉 Przeważnie robię najprostszą wersję, czyli jajka, masło, miód, cukier, mąka, przyprawy, soda, śmietana i bakalie. Bez babrania się z przekładaniem czy polewami, podobnie jak Ty. Ale czasami mam ochotę na coś innego, szperam za innymi przepisami w zeszytach Mamy czy Prababci… I tak właśnie trafiłam pewnego razu na ten piernik na piwie. Bakalii w nim nie ma, więc w Twoje gusta raczej nie trafi 😉 Ale dooobry jest 🙂

      • jukkasarasti pisze:

        To, że bakalii w nim nie ma, nie oznacza jeszcze, że nie można ich dodać 😉 I też czasem potrzebuję czegoś innego, więc zdarzało misie i polać czekoladą i przełożyć (po)widłami… Ale to podobnie jak przy eksperymentach kawowych – wszystko po to, by wrócić do podstaw 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s