O olśnieniach

Postanowiłam zorganizować Dzieciowi Młodszemu imprezę urodzinową. W sali zabaw oczywiście albowiem Dzieć Młodszy z racji nietowarzyskiego usposobienia obojga rodziców i Starszej Siostry nie posiada innego towarzystwa niż koleżanki i koledzy z przedszkola. A przecież całej grupy nie zaproszę do dom. Z racji, że Dzieć Starszy co i rusz jest zapraszany na tego typu imprezy, to już wiedziałam gdzie chcę takową urządzać. Tort dla Dziecia był dodatkowo płatnym składnikiem imprezy, a że cukiernia, z którą współpracuje Sala Zabaw zacna, to nie wahałam się zamówić. Zresztą, gdybym to ja miała zamawiać tort zamówiłabym z tej samej cukierni. Czymś jednak trzeba było ugościć rodziców gości mojego Dziecia. Czemuś skoro nie pracuję zawodowo a i piekę od lat, za dyshonor uczyniony samej sobie uznałabym kupowanie ciast dla gości. Tylko trochę fantazji brakło, kiedy przyszło kombinować co upiec. O tym, że upiekę popierniczonego murzynka to wiedziałam. Wszak już grudzień, więc opierniczanie się czas zacząć. Do tego muffiny, też z czekoladą. Ale co jeszcze? Wszak dwa ciasta to trochę mało, a i nie każdy musi lubić czekoladę (tak, naprawdę istnieją ludzie, którzy jej nie lubią a także tacy, którzy są na nią uczuleni). Więc tak się zastanawiałam, co jeszcze mogłabym upiec. I tak się zastanawiałam i pomysłu nie miałam. I nagle, któregoś pięknego dnia ni z tego ni z owego doznałam olśnienia. Tak, dzień, w którym doznaje się olśnienia jest zawsze pięknym dniem, nie ważne jaka aura akurat za oknem. Otóż uznałam, że absolutnieizcałąpewnością muszę upiec orzechowiec. Pomysł był o tyle ciekawy, że ja nie tylko jak dotąd orzechowca nie robiłam, ale i nawet go nie jadłam. W mojej wizji wyglądał o tak: kruchy spód i warstwa orzechów w miodzie/karmelu na wierzchu. Olśnienia doznałam w trakcie spaceru (po zakupy) i ledwie wróciłam do dom, pierwsze kroki skierowałam do mojego najlepszego doradcy: Wujka Gógla. Ten, jak zwykle nie okazał się wójem, tylko prawdziwym wujkiem Dobra Rada i pospieszył mi z pomocą. Niestety, większość przepisów jakie mi proponował zawierała jeszcze krem budyniowy. Nie, żebym nie lubiła, ale naprawdę nie widzę powodu, żeby tuż przed świętami dodatkowo tuczyć moich gości. W dodatku krem budyniowy nijak nie pasował do mojej wizji. No, ale dobry wujek zawsze służy pomocą i wynalazł mi ciasto o nazwie: ciasto z orzechami włoskimi i miodem (pszczółka Babci Zosi). Tak naprawdę Babcia Zosi to może być np. moja matka, ale jakoś nie przypominam sobie, żeby akurat ona piekła takie ciasto. Zresztą, to nie ma znaczenia, ważne, że przepis mi się spodobał. Więc postanowiłam go przetestować.

Pszczółka babci Zosi by Sarasti orzechowiec

1. 200 g grubo posiekanych orzechów i migdałów (może być więcej), 100 g masła, 80g cukru brązowego typu demerara , 4 łyżki miodu (np. spadziowo-nektarowego) włożyć do rondelka i postawić na małym ogniu. Gotować ok. 5 min.

2. Kiedy masa orzechowa się gotuje z 250 g mąki orkiszowej pełnoziarnistej (albo mieszanej: pełnoziarnistej i białej), 100 g masła, 100 g cukru brązowego typu demerara, 1 łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia oraz 4-5 łyżek kwaśnej śmietany 30% (może być chudsza ale im tłuściejsza śmietana tym ciasto bardziej kruche) należy zagnieść ciasto i cienko rozwałkować na blasze. Właściwie to rozwałkować na papierze do pieczenia w prostokąt stosownej wielkości (zwykła płaska duża blacha do ciasta, wymiarów nie pamiętam) i włożyć do blachy – tak jest zdecydowanie wygodniej.

3. Na ciasto wyłożyć gorącą masę, posypać ją 2 łyżkami cynamonu (cejloński i zwykły) i włożyć blachę do piekarnika. Piec przez 10 min. w 220 st. C i następnie przez ok. 20 min. w temp. 190 st. C.

Wynik testu: pozytywny. Goście spróbowali pozostałych ciast, ale orzechowiec prawie cały (jeśli liczyć część wyłożoną przed gości) wyszedł. I gdyby nie fakt, że pokrojona została tylko połowa ciasta a druga została dla nas, powiedziałabym: a szkoda… Bo czasem naprawdę wyjdzie mi takie ciasto czy inne danie tak, że aż żałuję, że innym również smakuje. I taka właśnie jest ta pszczółka Babci Zosi w moim wykonaniu.

Tak poza tym to impreza się udała. Wyglądało na to, że zarówno Goście jak i ich Rodzice byli zadowoleni. Dzieć, a właściwie to oba Dziecie oczywiście również.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „O olśnieniach

  1. anna pisze:

    Taką pszczółkę też bym chętnie pożarła. Orzechy mogę w każdej postaci. 🙂

  2. chmurykultury pisze:

    Pyszności, ale ja do ciast się nie nadaję.

  3. zosiako pisze:

    dlaczego mam czas aby czytać bloga wieczorem. to jest znęcanie się nade mną w czystej postaci 😉 przepis bezczelnie spisałam i będę tworzyć na święta. dam znać jak wynik 🙂 a dieta na święta to nie jest dobry pomysł, chociaż obecnie znowu przelazłam na bezgluty, tyle że ja tego jako diety nie traktuję.

    • jukkasarasti pisze:

      Dieta w święta to bezsens. No, chyba że ktoś jest na jakiejś na stałe… ale to już wówczas nie dieta tylko sposób odżywiania się i wówczas nie ma znaczenia czy to dzień powszedni czy święta.
      A tak z innej beczki – jak robiłaś bombki ze sznurka, próbowałaś sklejać je klejem z wody, mąki i soli? Bo mam przepis i zastanawiam się czy próbować czy od razu zakupić vikol, który i tak by mi się przydał, bo parę krzeseł muszę skleić 😉

      • zosiako pisze:

        kleiłam vikolem, metoda : obciąć butelkę po wodzie, zrobić dwie dziurki po bokach, przy dnie i przeciągnąć sznurek, napełnić dno klejem. przeciągając sznurek od razu moczy się on w kleju, a nadmiar jest usuwany przez dziurkę na wylocie. A w tym roku idę w dekorowanie pustych bombek 🙂

      • jukkasarasti pisze:

        Czyli najpierw jednak spróbuję zrobić klej z wody i mąki, bo już mąkę pszenną w tym celu zakupiłam (i do zrobienia masy solnej), więc nie mogę dopuścić, żeby się zmarnowała. A przecież do wypieków jej nie użyję 😉 Ale na razie tak się wciągnęłam w robienie ozdób z szyszek (jutro może będą fotki), że zważywszy na to, iż jeszcze czeka mnie dość intensywne opierniczanie się, to i tak nie wiem, czy się wyrobię z tymi balonikowymi 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s