O kolorowych jarmarkach

Jak niemal co roku  wybrałam się na cmentarz. Nie, żeby do kogoś bliskiego, bo tak się składa, że osoby naprawdę mi bliskie na szczęście wciąż jeszcze żyją, tylko tak po prostu, wyciszyć się. I napatrzeć na cmentarz płonący setkami zniczy. Właściwie wybrałam się to niezbyt precyzyjne określenie, wybraliśmy się bowiem całą czwórką. Przewidujący Małżonek zupełnie słusznie uznał, że tym razem autobus będzie lepszym środkiem lokomocji niż samochód. Faktycznie, skoro cmentarz duży to i samochodów przed nim pełno… i w sumie nie bardzo wiadomo, co powiększać: ilość miejsc parkingowych czy miejsc na groby.

Wysiadamy więc z autobusu, dochodzimy do bramy głównej a tam… w sumie to, co zwykle o tej porze roku przy dużych cmentarzach, czyli jarmark. Kwiaty: sztuczne i naturalne, znicze – to nawet rozumiem. W końcu nie ma sensu wieźć tego z drugiego końca Polski, albo nawet stąd ale komunikacją publiczną, jeśli ktoś ma dużo grobów do odwiedzenia.DSC02223DSC02246

Napoje gorące – w sumie też jestem w stanie pojąć – wszak jeśli ktoś przychodzi na cmentarz z potrzeby serca, to dobrze, żeby później nie musiał psioczyć, że znów się namarzł przy grobach. Dobrze więc żeby miał się czym rozgrzać, jeśli pogoda okaże się chłodniejsza niż przypuszczał, czy jeśli droga go zmęczyła. Jednak wszelkie baloniki, zabawki dla dzieci czy słodycze to jednak przesada. Bo co, będę dziecko zatykać słodyczami, żeby było cicho, albo obiecam, że jeśli nie będzie ganiać między grobami to mu balonik kupię, jak już wyjdziemy z cmentarza? Bez sensu, bo jeżeli koniecznie muszę zatykać dziecko cukierkiem (w sumie krówka-mordoklejka to nawet niezły wybór: raz a skutecznie przynajmniej przez czas jakiś) to mogę kilka wziąć z domu. Nie jestem zaś pewna  czy dzieciowi wracającemu z cmentarza z jakąś Myszką Mickey czy inną Hell-o Kitty Wszystkich Świętych się z Halloween nie pomyli.

DSC02241DSC02243DSC02248DSC02244DSC02249

DSC02259Po przekroczeniu progu cmentarza też robi się mało przyjemnie… Owszem, refleksyjnie tak, ale nie jestem pewna czy refleksja: czy to już w tym roku czy dopiero w przyszłym mija 20/40/60 lat od śmierci Drogiego Zmarłego to dobra refleksja na to święto. Przynajmniej nie już w momencie wejścia na teren nekropolii. Niestety, coraz bardziej się przekonuję, że obecnie każde jedno święto u nas (w naszym kręgu cywilizacyjnym, bo nie tylko o Polskę tu chodzi) to jednak Święto Mamona.

Kiedy jednak już pozostawiliśmy za sobą Jarmark Pierwszolistopadowy okazało się, że cmentarze wieczorową porą, świecące setkami ogników, wciąż mają w sobie tę magię, dla której każdego roku wybieram się na nie. Nie widać już nagrobków, które walczą ze sobą o miano: najdroższego/najokazalszego/najbardziej kuriozalnego, nie widać dokładnie zniczy na widok których jeszcze kilka dni wcześniej w sklepach dostawałam szczękościsku. Jest cisza, skupienie i setki płomyczków drgających w mroku. Czyli wszystko to utwierdza mnie w przekonaniu o wyższości Wszystkich Świętych nad Halloween.

DSC02230DSC02260DSC02232DSC02262

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „O kolorowych jarmarkach

  1. annaa72 pisze:

    A u nas na szczęście „jarmarku” nie ma. Owszem, można kupić znicze i kwiaty, ale nic więcej. Bardzo mi się podobało Twoje podsumowanie. 🙂

    • jukkasarasti pisze:

      To chyba zależy od wielkości cmentarza. Komunalny w Toruniu jest naprawdę wielki. Normalnie, przy innych – i w Toruniu i we Wroc. i tam, gdzie moja babka leży, pod Wroc. to też tylko kwiaty i znicze.

  2. chmurykultury pisze:

    Przecież Wszystkich Świętych jest bezapelacyjnie lepsze od Halloween 🙂 Zupełnie dwa, różne dni. Co do jarmarku, to to co tu przeczytałam wstrząsnęło mną niesamowicie!! Baloniki i cukierki? Serio? Sama nie popieram sposobu obchodzenia Wszystkich Świętych (naniosłabym dosłownie kilka popraweczek), ale bez przesady.
    Chyba bym wszystkie te baloniki poprzebijała..

    • jukkasarasti pisze:

      A mnie Dzieci próbowały namówić, żebym im kupiła. A zdjęcia naprawdę pochodzą sprzed głównego wejścia na cmentarz. Zresztą, ten znicz przy chałwie to nie ja ustawiałam, naprawdę te stoiska stały obok siebie…

      • chmurykultury pisze:

        Tragedia. Aż brak słów. W Łodzi postawili (wczoraj) choinkę Bożonarodzeniową. Pęd za pieniądzem sięgnął zenitu! Ludzie oszaleli.

      • jukkasarasti pisze:

        Właśnie dlatego przestaję lubić Boże Narodzenie. Kiedyś klimat świąt pojawiał się w okolicach 6. grudnia… a teraz o tej porze roku już jestem zmęczona świętami.

  3. zosiako pisze:

    prozaicznie, problemem dla mnie było kupienie płynu do płukania w piątek przed Świętami bo kolejki do kas ludzi z wypchanymi z górką koszykami przerosły moje zdolności pojmowania. Prawie czułam się idiotycznie stojąc w kolejce z jednym słownie jednym płynem w ręku (bo o koszyku można było zapomnieć) w tej kolejce. Ilość zakupów mogła świadczyć, iż sklepy planują być zamknięte co najmniej 2 tygodnie…
    A o zniczach lepiej nie pisać, szkoda słów. Naprawdę radosna „tfurczość” nie zna granic.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s