O sposobach na poskromienie galopującej depresji

Jadą braciszkowie moje – jadą, czarne kowboje
Jadą braciszkowie moje – jadą, gnoje
Jadą braciszkowie moje – jadą, czarne kowboje
Jadą braciszkowie moje – jadą, trochę się ich boję
Jadą braciszkowie moje – jadą, czarne kowboje
Jadą, w pistoletach mają ołowiano-chujowe nastroje…

Błękit, jasnoniebieski, granat, indygo, granat, błękit, popiel, ciemnoniebieski, błękit, granat, ciemny granat, indygo, granat, ciemnoniebieski…

Dość już! pomyślała Sarasti. Mimo kolorowego treningu antystresowego przy muzyce, nijak nie chciały jej opuścić jej ołowiano-chujowe nastroje. Należało więc przedsięwziąć nieco bardziej radykalne środki. Nie wyjmując słuchawek MPtrójki z uszu schowała kolorowanki i kredki do torebki, tę zapięła na zamek i ukryła głęboko w szafie. Dzieci nie muszą wiedzieć, że mama ma więcej kredek niż one dwie razem wzięte. Zabrała ze stołu laptop i wyszła do kuchni. Przyszykować antystresowe niedzielne śniadanie… żeby rano się nie stresować, że ona chce spać, a Dzieci głodne wrzeszczą. W końcu to ma być antystresowe, nie?
Połączyła się z internetem i szybko odnalazła stronę FiKa. Tylko ten Facet wiedział jak odpędzić, choć na chwilę, jej czarnych kowbojów. Teraz tylko trzeba znaleźć odpowiedni przepis. Zaraz, jak się to nazywało?

Panowie, co jest? ciśnienie mi spada!
Odpieprz się pan, panie! Odpieprz się pan, panie! Pilnuj pan swojej roboty!

O, jest! Czekoladowy spread z oliwą extra vergine! Nie mógł tego bardziej po polsku nazwać? Tak po prostu: smarowidło czekoladowe z oliwą z oliwek? Ale to chyba zbyt banalnie by było? No, ale może tak: antystresowe smarowidło czekoladowe? Zresztą, nie ważne, jak zwał tak zwał, ważne żeby dobrze smakowało. A zapowiadało się, że może.

Płyń, płyń Noe, płyń i żyj, a utop to kim byłeś
Płyń, płyń Noe, płyń i śnij jak nawet nie śniłeś…

nuciła mieszając gorzką czekoladę (150 g czekolady 72%) topiącą się w kąpieli wodnej. Kiedy czekolada już była w stanie płynnym, dosypała szczyptę soli himalajskiej kamiennej niejodowanej do przetworów, która została jeszcze po robieniu ostatnich ogórków małosolnych. Do tego dodała 2 czubate łyżki surowego kakao i wlała 0,75 l 75 ml oliwy extra vergin. I uwierzyła na słowo, że smaku oliwy nie będzie czuć.
Kiedy już wszystko było jedną płynną masą czekoladą, w której wciąż było czuć smak oliwy, przelała tę masę do mniejszej miseczki i szczelnie przykryła folią spożywczą. Następnie zabrała się do smażenia naleśników. Glutenowych, orkiszwo-gryczanych. Kiedy skończyła smażyć naleśniki przelała wciąż jeszcze płynną masę do maselnicy i włożyła do lodówki. Rano, czyli w sumie już niedługo, będzie mogła się przekonać o antystresowych właściwościach endorfin zawartych z gorzkiej czekoladzie. Bo co do kaloryczności to się nie obawiała – w planach miała i tak wyprawę na koniec świata. Bez względu na pogodę. A teraz najwyższa pora już była, by w końcu położyć się spać.

Podkład muzyczny:

Cytowane piosenki:

1) Czarne kowboje

2) Hiszpan

3) Hydropiekłowstąpienie

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „O sposobach na poskromienie galopującej depresji

  1. annaa72 pisze:

    Ha, ha 🙂 Widzę, że się zgrałyśmy w temacie. 🙂

    • jukkasarasti pisze:

      No prawie. Tylko ja o permanentnej depresji, która tylko przypadkiem teraz nabrała galopującego tempa.
      A co do książek poprawiających humor, to może jutro (bo na pewno nie dziś) opiszę taką jedną 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s