O tym, o czym już było

Sezon na śliwki w pełni, czyli węgierki dojrzały już tak, że są odpowiednio słodkie, żeby swą słodyczą dosładzać ciasto drożdżowe bez potrzeby posypywania cukrem, kruszonką czy lukrowania. Oznacza to, że mogłam raz jeszcze, tym razem już za dnia, zrobić drożdżowy placek ze śliwkami, tym razem z prawdziwymi węgierkami, placek o którym pisałam niedawno. Zrobiłam z pewnymi odstępstwami od tamtego przepisu, dlatego wyszedł nieco ładniejszy. Z racji, że asystował mi Dzieć Starszy nie mogłam sobie pozwolić na skrócone wybijanie ciasta z myślą: i tak wyrośnie. Dlatego wyrosło wyższe niż poprzednio. Choć może też dlatego wyrosło wyższe, że na cukrze demerara. Chleb na muscovado też mi gorzej wyrastał… Dla tych, którzy mają ochotę spróbować tego placka a nie chce się przebijać przez tamten przepis, podaję wersję bardziej czytelną:

PLACEK DROŻDŻOWY ZE ŚLIWKAMI
2 jajka
5 żółtek
1/2 szklanki cukru brązowego typu demerara                                                         kilka kropli stevii fluid
3/4 szklanki mleka
1/2 kg mąki orkiszowej mieszanej typ 620 i pełnoziarnistej (proporcje dowolne, tu przeważa biała)
1/2 kostki masła
 4 dag drożdży
2 łyżki oleju kokosowego nierafinowanego
węgierkiplacek ze śliwkami
Z 3 łyżek mleka, 1 łyżki cukru, 1 łyżki mąki i drożdży zrobić rozczyn i pozostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia. Jajka ubić z resztą cukru. Mąkę wsypać do miski, dodać do niej wyrośnięty rozczyn, jajka z cukrem i mleko. Wyrabiać z tego ciasto dodając stopniowo sklarowane masło i olej. Gdy ciasto odchodzi od ręki przykryć ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia. Kiedy zwiększy dwukrotnie swoją objętość wyłożyć na wysmarowaną tłuszczem blachę i pozostawić do wyrośnięcia. Następnie wrzucić pokrojone owoce i włożyć do piekarnika (150°C). Piec ok. 40 min., ale warto sprawdzać czy upieczone. W oryginalnym przepisie chyba nic o czasie pieczenia nie stało. Ja piekłam coś koło 40 min. ale nie wiem, czy gdyby jeszcze parę minut ciasto postało w piekarniku, czy coś by na tym straciło.

Załączony obrazek mówi zaś dobitnie o tym, że do prowadzenia blogu kulinarnego ani do występów w programach typu KuchniaSzoł to ja się zdecydowanie nie nadaję. Ważne, że ciasto zbyt długo swoją trudną urodą oczu nie drażni.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „O tym, o czym już było

  1. annaa72 pisze:

    A mnie się podoba. Wygląda smakowicie. 🙂

  2. lilit8 pisze:

    Jesteś wobec siebie zbyt krytyczna! Ciasto wygląda apetycznie, pomimo iż fotka jest autorstwa Sarasti a nie żony FIKa 🙂

    • jukkasarasti pisze:

      Takie zboczenie – zawsze porównuję się z najlepszymi a potem mam kompleksy. W każdym razie cieszę się, że jak się patrzy na to zdjęcie, to chce się jeść 🙂

  3. Pingback: O wypiekach sezonowych XIII | Jak kura pazurem…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s