O testowaniu nagrody

Swojego czasu, jakiś czas temu, wygrałam u FiKa patelnię, co cieszy mnie niepomiernie. Troszkę na nią czekałam, a potem patelnia troszkę musiała poczekać aż raczę ją przetestować. Wszak na TAKIEJ patelni nie będę smażyć czegoś, co i do zwykłej nie przywrze. To musi być coś, co stanowi wyzwanie dla patelni. I jednocześnie rozkosz dla podniebienia. I oto nadejszła wiekopomna chwila i Sarasti postanowiła zrobić pankejki z kaszy jaglanej.

Najpierw uprażyła w garnku o grubym, ceramicznym spodzie 1/2 szklanki kaszy jaglanej. Taką uprażoną kaszę zalała 1,5 szklanki wrzątku, zamieszała, przykryła i gotowała. Kiedy już kasza wchłonęła większość wody, dorzuciła 5 niesiarkowanych śliwek suszonych (takich miękkich, z Rossmana), a gdy już w garnku wody nie było, wyłączyła gaz i poszła poczytać książkę. Tymczasem kasza stygła.

Chłodną kaszę ze śliwkami wrzuciła Sarasti do miksera. Dodała do niej 1 szklankę mleka, 4 łyżki ekologicznej skrobi kukurydzianej, 4 łyżki mielonego siemienia lnianego, 2 jaja od kur z wolnego wybiegu, 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej, utłuczoną na pył laskę cynamonu cejlońskiego oraz kilka kropli soku z cytryny. Wszystko to razem zmiksowała na gładką masę o konsystencji zdecydowanie gęściejszej od ciasta naleśnikowego. Po prostu placki miały być małe a im rzadsze ciasto tym bardziej się rozlewa. No więc moje się nie rozlewało.

Dodatek dwóch jaj sprawił, że:

Po pierwsze – ciasto, choć bezglutenowe, nie rozpadało się. Choć to mogło być także zasługą wiążących właściwości siemienia lnianego.

Po drugie – mimo śliwek i cynamonu pankejki czuć było jajkiem. Żeby więc jakoś zatuszować ów efekt placki zostały posmarowane bananellą czyli kremem czekoladowym złożonym z awokado, banana, surowego kakao i melasy z karobu.

Zdjęć placków nie opublikuję z bardzo banalnego powodu: jak się smaży jakiekolwiek placki/racuchy/naleśniki kiedy Dzieci są w domu, to efekt smażenia – o ile nie zdarzy się tak, że musi wylądować w koszu na śmieci – jest na bieżąco zjadany przez małych konsumentów. Więc nie zdążyłam się nawet napatrzeć na swoje dzieło, a co dopiero mówić o fotografowaniu. Patelnia zaś okazała się tak świetna, jak pisał FiK w swojej recenzji. Tak więc cieszę się niepomiernie, iż to akurat mnie przypada owa nagroda w udziale.

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „O testowaniu nagrody

  1. annaa72 pisze:

    Chyba kiedyś się u Ciebie zakwateruję. Nie chcesz mnie? Choć nie mogę obiecać, że nie będę dużo jeść. 😉 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s