O motylkach

Urodziny dziecia w przedszkolu mogą wyglądać tak, że dzieć przynosi cukierki i dzieli się z całą swoją grupą albo rodzice wynajmują miejsce na sali zabaw i zapraszają inne dzieci. Zastanawiałam się nad tą drugą ewentualnością, ale Dzieć mój Starszy taki nietowarzyski, że bałam się iż nawet życzeń urodzinowych nie przyjmie, bo się będzie wstydzić. Kiedy zaś już oswoił się choć trochę z rówieśnikami uznałam, że już chyba za późno na wynajem sali. Poza tym tyle w domu zabawek, że jeszcze kilka(naście) dodatkowych to może już za dość. Ale od kiedy Dzieć Młodszy przyniósł do przedszkola pierniczki na swoje urodziny to Dzieć Starszy żył tym, że zaniesie ciasteczka i będzie się dzielić. No, jeżeli Dzieć żyje nie tym, że coś dostanie, tylko tym, że będzie się dzielić, to ja tylko mogę przyklasnąć takiej postawie. I tylko po złych doświadczeniach z bezą cokolwiek bałam się coś piec. Kruche ciasteczka mają bowiem to do siebie, że czasami bardzo trudna jest do uchwycenia chwila pomiędzy: jeszcze surowe a już przypalone. A ja od paru dni coś jakby zaniemogłam. Ale cóż, nastała godzina, o której sklep, w którym mogę dostać przyzwoite krówki był już zamknięty a nieprzyzwoitych Dziecku nie kupię, więc się zabrałam za robotę. O ile wczoraj, z okazji Dnia Dziecka robiłam wielkanocne baby ponczowe (czy raczej korzystałam z przepisu na to), tak dzisiejszej nocy (bo już po północy) robiłam ciasteczka, które u Mistrza Małeckiego były przyporządkowane do wypieków bożonarodzeniowych.  Ale w nazwie tego nie ma. Są to bowiem po prostu ciasteczka cynamonowe – czyli mogą sobie być jedzone o dowolnej porze roku. A jeśli będą w kształcie motylków i kwiatuszków, to nikomu do głowy nie przyjdzie uważać ich za wypiek bożonarodzeniowy.

motylki i kwiatuszkiCiasteczka cynamonowe

300 g mąki orkiszowej (trochę pełnoziarnistej, jednak większość – typ 700)

200 g mąki migdałowej

400 g masła

wanilia (trochę świeżej, trochę esencji własnej produkcji)

120 g brązowego cukru przerobionego w moździerzu na puder

2 jaja

rozbita na pył laska cynamonu cejlońskiego

Na stolnicę przesiewamy mąkę orkiszową, wysypujemy migdałową (czemuś nie miałam siły jej przesiewać a i nie widziałam potrzeby). W kopczyku mąk robimy dołek. Dookoła układamy posiekane masło, wysypujemy cukier puder, dodajemy nasionka wanilii oraz cynamon. Do dołka wbijamy jajka i ewentualnie wlewamy esencję waniliową. Całość siekamy nożem, następnie zaś szybko zagniatamy, zawijamy w folię albo papier od masła i wkładamy na godzinę do lodówki. Po upływie tego czasu wyciągamy, rozwałkowujemy, wykrawamy ciasteczka i układamy je na blasze. Całość pieczemy 12-15 min. w temp. 185-195 st. C na złoty kolor.

Proporcję podałam podwójną – to było zamierzone, wszak Dzieć miał się dzielić z innymi, a i dla rodziców coś zostać miało. Rzecz w tym, że ja naprawdę chora jestem (niemal cały dzień dziś przespałam) więc dopiero teraz, przepisując przepis zauważyłam (i jednak wpisałam tu tak, jak dałam do ciasta), że podwoiłam ilość masła. Czyli w oryginalnym przepisie było 100 g, więc ja powinnam dać 200. Dałam 400. Efekt: robiło się przeokropnie, bo ciasto mimo podsypywania mąki lepiło się do wszystkiego – do rąk, stolnicy i wałka, za to ciastka wyszły cudownie kruche i maślane. Czasami więc nawet pomyłki mogą wyjść na dobre.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „O motylkach

  1. annaa72 pisze:

    A ja dałam się złapać na tytuł i myślałam, że o innych motylkach będzie. 🙂

  2. zosiako pisze:

    dużo uśmiechu radości i zdrówka dla Dziecia z okazji urodzinek 🙂 mam nadzieję, że imprezka w przedszkolu się udała 🙂
    fakt, tytuł wpisu mylący ja też o innych motylkach myślałam 😉

    • jukkasarasti pisze:

      Dzięki 🙂 A imprezka, jak imprezka – Dzieć rozdał ciasteczka, dostał książeczkę (to z pieniędzy, które rodzice płacą co miesiąc na różne dodatkowe atrakcje) i koronę (nie wiem czy sam sobie robił czy pani zrobiła, ale korona wieka, różowa w kwiatki) dzieci zaśpiewały 100 lat… Dzieć widział co go czeka i cieszył się na to od dawna, więc do dom wrócił zadowolony. I o to chodziło.
      A że tytuł mylący? Nie pierwszy to chyba raz i z pewnością nie ostatni 😉

  3. zosiako pisze:

    toż to nie zarzut był, tylko stwierdzenie faktu po przeczytaniu całego wpisu 🙂 a że czasami fajnie sobie tak coś pokojarzyć …

    • jukkasarasti pisze:

      I tylko ja nie wiem o jakich Wy myślałyście motylkach? Bo mnie – poza zwykłymi dziennymi (np. paź królowej) czy nocnymi (np. zmierzchnica trupia główka) żadne inne nie przychodzą do głowy. No, chyba że motylki w brzuchu (np. motylica wątrobowa)…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s