O medycynie konwencjonalnej. Prywatnej i publicznej

Dzieć Starszy kaszlał. Przez parę dni. Skoro nie przechodziło, umówiłam się prywatnie do laryngologa. Jakoś w rejestracji do pediatry nikt nie odpowiadał więc wyszło jak wyszło. Prywatnie oczywiście chodzi się popołudnowo-wieczorową porą, albowiem wcześniej lekarz przyjmuje publicznie. Tymczasem Dziecia Młodszego wydalono z przedszkola, bo brzuch czemuś bolał. Cóż, z bolącym brzuchem nie będziemy iść do laryngologa, więc następnego dnia pojechaliśmy do pediatry. Okazało się, że Dzieciom dolega to samo, tylko że przy anginie (czy czymś tym podobnym) bóle brzucha też nie są niczym niezwykłym. Więc choroba ta sama. Cena za wizytę – no, u prywatnego droższa niż u irydologa i nie wiem czy tymczasem podrożał… dość, że reszty nie wydał. A oficjalny cennik nigdzie nie wisi. U publicznego – wiadomo, za wizytę płaci NFZ. No, ale to jeszcze zrozumiałe. Tylko dlaczego przy tej samej dolegliwości za leki przepisane przez prywatnego zapłaciłam ponad dwa razy więcej niż za te przepisane przez pediatrę? Oto jest zagadka. Cóż, zobaczymy za jakiś tydzień – jak będzie wyglądać zdrowie każdego z Dzieci. Tymczasem muszę uważać co któremu Dzieciowi daję, żeby nie karmić dwoma antybiotykami jednego dziecia.

Advertisements

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s