O medycynie niekonwencjonalnej

Kiedy wszystko zdaje się funkcjonować nie tak, tymczasem wyniki wszystkich badań wskazują, że wszystko jest w porządku, nasuwa się pytanie: to dlaczego skoro jest tak dobrze, jest tak źle? Przedstawiciele medycyny konwencjonalnej mogli by odrzec: Oczywiście, pani Sarasti, że nie jest pani zdrowa, hipochondria wszak jest jednostką chorobową. Tylko czy od tego przestanie mnie kłuć w brzuchu, poprawi mi się nastrój i usprawni pamięć? Śmiem wątpić. Dlatego też postanowiłam udać się do irydologa. To też lekarz, acz specjalności u nas nie uznawanej. Niemniej jednak irydologia jest dziedziną medycyny… przynajmniej w niektórych krajach.

Czym ryzykuję idąc do irydologa? Ano tym, że stracę kilka(dziesiąt) polskich złotych. Co w zestawieniu ze stukilkudziesięcioma jakie zostawiam prywatnemu specjaliście dowolnie wybranej specjalności, który także nie zawsze jest w stanie mi pomóc, to i tak niewielkie pieniądze. Co więcej irydolog jest specjalistą od ogólnego stanu zdrowia a nie od konkretnego narządu, więc potrafi powiązać różne dolegliwości ze sobą. Wszak organizm ludzki to jedna całość a nie przypadkowa zbieranina narządów i innych części. Poza tym będąc przynajmniej częściowo świadoma moich dolegliwości, na podstawie tego, czego taki irydolog nie zobaczy a o czym wiem, że posiadam, mogę wyrobić sobie opinię na temat tego, co w moich oczach zobaczy.

Teoretycznie dwie rzeczy powinny panią irydolog zdyskwalifikować już na samym początku. Czyli pytanie: Pani ma lat dwadzieścia…? i fakt, że w moich oczach nie dostrzegła Super Mocy. Z tym pierwszym jednak rzecz ma się tak, że chodząc od jakiegoś czasu na ćwiczenia do fit parku złośliwie przeze mnie nazywanego siłownią dla emerytów też spotkałam się z taką opinią o moim wieku. Widać ostatnio albo ja odmłodniałam albo spotykam ludzi, którzy mają wyraźne problemy ze wzrokiem. Cóż, nie mnie to oceniać, niemniej jednak nie ta pani pierwsza odjęła mi kilkanaście lat. Co zaś do SMu – wprawdzie go nie widziała, ale dostrzegła wszystkie to objawy, o których ja podejrzewam, że są właśnie ze nim związane. Poza tym widziała torbiel, którą jeden lekarz widział jako zmianę litą, drugi – jako torbiel, trzeci zaś nie widział wcale. Fakt, ten drugi mówił, że owa torbiel może zniknąć, więc jej zniknięcie mnie nie zdziwiło. Sama zaś czasami ją wyczuwam czasami zaś nie. Widziała też kilka dolegliwości, o które na podstawie obserwacji i wywiadu lekarze mnie podejrzewają ale wyniki badań zdają się temu przeczyć. I może jeszcze dwie dolegliwości zobaczyła, o które się nie podejrzewałam, choć w istocie może być coś na rzeczy. Nowotworu żadnego nie dostrzegła, acz kilka stanów, które mają szansę być preludium do niego, już tak. Rozpisała mi terapię lekową na cztery miesiące. Ceny leków (to nic szkodliwego, wszystko naturalne… jakby muchomor sromotnikowy czy szalej pospolity były syntetyczne) mogą trochę przyprawić o zawrót głowy, choć i tak w porównaniu z ceną takiego na przykład implantu, to pikuś. Jednak chyba i tak przetestuję. Wszak leki medycyny konwencjonalnej, mające mi pomóc w problemach z koncentracją i pamięcią bieżącą już testowałam. Ze skutkiem zerowym. A jeśli raz czy drugi odmówię sobie kolejnej książki, na czytanie której i tak nie mam czasu, to chyba też świat się nie zawali…

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „O medycynie niekonwencjonalnej

  1. lilit8 pisze:

    I ja, po latach nieprzyjemnych przygód z medycyną konwencjonalną, testuję alternatywną. Irydologa jeszcze nie odwiedziłam, ale może warto to zrobić.
    Z moich dotychczasowych doświadczeń wynika, że istnieją dwie grupy medycyny alternatywnej – poważna i z przymrużeniem oka. Niestety, najczęściej stykałam się z tą drugą.
    Gdyby tylko dało się wyczytać z oczu tego typu lekarzy czy swoją profesję traktują poważnie, czy po prostu żerują na ludzkim nieszczęściu…
    Masz szczęście, Sarasti! Mnie od strasznie długiego czasu nikt o dwadzieścia wiosenek na karku nie posądzał. Chłoń te komplementy jak gąbka wodę, nie zrzucaj winy na kiepski wzrok patrzących. No i nie przestawaj odwiedzać siłowni dla emerytów 🙂

    • jukkasarasti pisze:

      Co do tego ostatniego – raczej będę musiała. Przynajmniej zawiesić. Pogoda robi się taka, że nawet nie będę w stanie tam dojść. Czas przetestować (póki jeszcze można za free) klimatyzowaną siłownię, którą właśnie postawiono tuż koło mnie. Czyli dres na siebie, klapki/adidasy na nogi, tenisówki i woda do torby i chodu na ćwiczenia. A siłownia całodobowa, więc nawet jak mię ktoś z domowników wkurzy, to jeśli wykupię sobie kartę open, to mogę w każdej chwili wyjść i odreagować 😉

  2. annaa72 pisze:

    Byłam u irydologa. Przyznam, że połowa diagnozy znalazła potwierdzenie w medycynie konwencjonalnej. Zakupiłam wtedy też „bobków” na trzy miesiące. Miały mnie uzdrowić. Oczywiście nie uzdrowiły. Musiałam się poddać operacji. 🙂 Ale gdyby nie diagnoza irydologa, nie poprosiłabym o skierowanie na badania, bo nie odczuwałam żadnych dolegliwości. 🙂

    • jukkasarasti pisze:

      Też zamierzam bobki wykupić. Ale jak powiem doktorowi, że z narządami, które na usg wyglądają dobrze, coś jest nie tak, to jak on to sprawdzi? Wszak skierowanie było, bo objawy sugerowały, że rzeczone narządy szwankują. A usg na to: niemożliwe! No i jedną diagnozę będę musiała sprawdzić u specjalisty, bo badanie organoleptyczne nic nie sugeruje. No, może z wyjątkiem tego, ze mam mało wrażliwe palce 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s