O samobójstwie popełnianym na raty

Nie wiem dlaczego mam ciągle doła. Ale mam. A kiedy już mam, to  po mojej głowie chodzą myśli samobójcze. Nie chodzi jednak o samobójstwo typu: raz a skutecznie tylko o takie samobójstwo na raty. Na przykład przez podtruwanie się. Jednak nie tak najprościej: alkoholem, papierosami czy prochami – te pierwsze nadużywane sprawiają, że człowiek śmierdzi, dragów zaś z uwagi na profesję Małżonka wolałabym nie mieć w mieszkaniu. Wszak co by się z Dziećmi stało, gdyby przypadkiem moje samobójstwo doprowadziło by go za kratki? Więc, jak na szanującą się kurę domową przystało, postanowiłam truć się tak banalnie, zwykłymi, domowymi truciznami. Oczywiście nawet wówczas nie kupuję sobie mąki pszennej, margaryny czy białego cukru, ale to raczej kwestia smaku, wszak samobójstwo nie musi być od razu połączone z masakrowaniem przepisów na smaczne trucizny. Poza tym podejmowane próby są tak przyjemne, że szkoda by było, gdyby się rychło miały zakończyć…

Ostatnio naszła mnie ochota na ciasto maślane. Takie, jakie jeszcze nie tak dawno temu (jakieś 2-3 lata) kupowałam w pobliskiej cukierni. Takie dobre, drożdżowe, puszyste i bardzo, bardzo maślane. Wertując książkę kucharską z Lidla znalazłam w końcu przepis, o którym pomyślałam, że przy wprowadzeniu odrobiny zmian pomoże mi uzyskać ciasto o jakim marzę. Co więcej, będę miała pewność, że w cieście tym nie ma żadnych polepszaczy, tylko takie zwykłe domowe trucizny, jak biała mąka i cukier (inny niż biały to wszak także trucizna). Ciasto, które posłużyło mi za bazę do przepisu zwie się kujawski drożdżowy placek maślany czyli piekąc je mogę poczuć się lokalną patriotką, wszak od jakiegoś czasu jestem obywatelką Województwa Kujawsko-Pomorskiego.

placek drożdżowyKujawski drożdżowy placek maślany by Sarasti

Do zrobienia ciasta potrzebne będzie:

35 g drożdży

80 g cukru brązowego typu demerara

150 ml mleka 3,2%

500 g mąki orkiszowej typ 700

2 jaja

2 łyżki esencji waniliowej własnej produkcji

szczypta soli

100 g masła

Poza tym kolejne:

100 g masła i 100 g cukru brązowego typ demerara oraz

małe opakowanie płatków migdałowych

Do drożdży dodajemy 2 łyżeczki cukru i ucieramy do momentu aż drożdże staną się płynne. Delikatnie podgrzane mleko łączymy z drożdżami.

Do dużej miski przesiewamy mąkę, w mące robimy zagłębienie wlewamy w nie mleko z drożdżami, delikatnie mieszamy z mąką, odstawiamy na 15-20 min. w ciepłe miejsce. W tym czasie ubijamy jajka z resztą cukru i esencją waniliową.

Do wyrośniętego ciasta dodajemy ubite jajka, stopione masło i szczyptę soli. Wyrabiamy ciasto aż będzie odklejać się od dłoni. Jeśli ciasto jest zbyt gęste dodajemy mleka. Wyrobione ciasto przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia.

Wyrośnięte ciasto (piszą, że musi dwukrotnie zwiększyć objętość – ja tego nie sprawdzam i tak nie mam dobrego oka) ponownie zagniatamy i umieszczamy na wyłożonej papierem do pieczenia blasze (45 x35 cm), rozprowadzając w miarę możliwości równomiernie… no, chyba że ktoś potrafi ciasto rozwałkować na prostokąt odpowiadający rozmiarom blachy, wówczas będzie miał zupełnie równe. Blachę z ciastem wkładamy na 15 minut do lodówki.

Tymczasem topimy w garnuszku 100 g masła. Do stopionego dodajemy 100 g cukru brązowego typu demerara i gotujemy na bardzo małym ogniu 10-12 min.

Po tym czasie ciasto wyciągamy z lodówki, smarujemy równomiernie masą maślano-cukrową, posypujemy płatkami migdałowymi. Równo po całej powierzchni.

Tak przyozdobione ciasto pozostawiamy do wyrośnięcia, tak mniej więcej na 30 min. Najlepiej mu się rośnie jeśli włączymy piekarnik (na 180 st. C, jeśli zamierzamy piec z termoobiegiem albo 190-200 st. C. jeśli takowej funkcji nasz piekarnik nie posiada ciasto ułożymy na kuchence. Po upływie tego czasu wkładamy ciasto do piekarnika i pieczemy przez 30-35 min.

Advertisements

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „O samobójstwie popełnianym na raty

  1. Sylwia P. pisze:

    ufff. takie słodkie samobójstwa na raty jeszcze ujdą 😉

    • jukkasarasti pisze:

      Cieszę się, że taka metoda rozstawania się ze światem zyskuje aprobatę czytelniczek 🙂
      Tak swoją drogą nie wiedzieć czemu ten wpis wygrzebałam ze spamu. Co jest o tyle miłe, że system ma zwyczaj bez pytania usuwać całe mnóstwo wiadomości, o których uważa, że są spamem, bez pytania mnie o zdanie. Miło, że czasem coś mi zostawi do zatwierdzenia 🙂

  2. lilit8 pisze:

    Dżizus! Po przeczytaniu trzech pierwszych zdań o mało nie spadłam z przerażenia z krzesła. Po przeczytaniu całego wpisu uspokoiłam się i zjadłam pół tabliczki czekolady. Smutne byłoby życie bez podtruwania się słodkościami od czasu do czasu… 😉

  3. annaa72 pisze:

    Szczerze, to takie podtruwanie kocham, choć staram się tego nie robić, ale jak mnie jakaś chcica najdzie, to nie ma takiej siły, która by mnie powstrzymała. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s