O (nie) obrażaniu się

Zazwyczaj staram się piec jakieś ciasto co najmniej raz w tygodniu. Co najmniej – bo z okazji jakiegoś święta czy spodziewanych gości – bywa częściej. Ostatnio jednak nie miałam czasu na pieczenie, więc po tak długiej nieobecności ciasta domowego na stole musiało pojawić się coś, co wynagrodzi oczekiwanie. Oczywiście, starym zwyczajem, żeby znaleźć wyjątkowy przepis na wyjątkowo dobre ciasto, a co więcej zdrowe i bezglutenowe, zajrzałam do kuchni Faceta. A tam co? Ciasto orzechowo-czekoladowe na bazie kaszy jaglanej. Noż jak się coś takiego widzi, to grzechem byłoby nie zrobić. Jak i tak już dużo grzeszę, więc kolejnego grzechu nie zamierzałam mieć na swoim sumieniu.

Ciasto orzechowo-czekoladowe robi się dokładnie tak, jak stoi w przepisie u FiKa, albo z niewielkimi (ale to naprawdę malutkimi) modyfikacjami, czyli:

Najpierw gotuje się 0,5 szkl. kaszy jaglanej (to dla tych, którym się nie chce wagi wyciągać, właśnie tyle kaszy to 100 g podane w oryginalnym przepisie) w 1,5 szkl. wody. Kiedy kasza się gotuje można wydrylować 6 świeżych daktyli irańskich (jak ktoś ma izraelskie to pewnie też mogą być), posiekać 50 g gorzkiej czekolady i rozdrobnić widelcem na papkę 2 banany. Po uprzednim ich obraniu.

Ugotowana kasza musi choć trochę przestygnąć, więc tymczasem można wstawić 150 g czekolady tudzież kuwertury, żeby się topiła w kąpieli wodnej.

Tymczasem przestudzoną kaszę wraz z wydrylowanymi daktylami i 3 łyżkami oleju kokosowego ekstra virgin trzeba zmiksować na gładką masę. Ja to robiłam w malakserze ale w blednerze pewnie też by się dało. Następnie taką masę przełożyć należy do miksera z obrotową misą, dodać do niej (nie ważne, czy przez niej rozumiemy misę czy masę – na jedno wyjdzie): banany, 2 łyżki masła orzechowego z nerkowców (jak ktoś nie ma takowego, to wcześniej może je sobie zrobić, mieląc w blenderze nerkowce tak długo, aż się z nich masło zrobi. Oczywiście z przerwami, żeby blednera nie wykończyć), 100 g mąki orzechowej lub nasiennej (u mnie to były mielone orzechy włoskie, pozostałość zdaje się po mazurku), 50 g siemienia lnianego, sproszkowaną laskę cynamonu cejlońskiego (chyba że ktoś woli inną przyprawę – zawartość laski wanilii, szczyptę chilli czy co tam jeszcze komu do czekolady pasuje), 6 łyżek surowego kakao oraz rozpuszczoną kuwerturę. Kiedy już wszystko to będzie w misce, należy to zmiksować. Pod koniec miksowania dodać posiekaną czekoladę. Następnie wsypać ok. 150 g całych orzechów (nerkowce, pekany, włoskie, migdały, laskowe, brazylijskie – choć te ostatnie to bym jednak pocięła) w proporcjach dowolnych oraz jagody goji i wszystko to dokładnie wymieszać. Już bez pomocy miksera. Jagody to mój autorski wkład w ciasto. Uznałam, że będą pasować i… nie pomyliłam się.

Gotowe ciasto należy przełożyć do blachy wyłożonej papierem do pieczenia (może to być tortownica ∅20 cm lub prostokątna blacha o zbliżonym polu)  i wstawić do lodówki na pół godziny. Następnie włożyć do rozgrzanego do 180 st. C piekarnika i piec ok. 35 min. FiK coś pisze w temacie, że pierwsze 8 min. to grzanie góra-dół, następnie tylko góra, ale mój piekarnik nie na opcji grzania od góry, więc po ok. 10 min. przełożyłam blachę na wyższy poziom i trochę zmniejszyłam gaz… znaczy temperaturę, ale przez lata człowiek się przyzwyczaił do piekarnika gazowego to i nawyki słowne zostały. Po wyciągnięciu z piekarnika wypadałoby posypać ciasto gorzkim kakao. Tak dla dekoracji.

Efekt: można obejrzeć na zdjęciach u FiKa. Ja nie robiłam, bo mój nie wyszedł tak ładnie. Po prostu skończyło mi się kakao więc nie miałam czym udekorować.

A smakowo?

Sarasti: Smakowało?

Małżonek: Nie bardzo.

Sarasti (z nadzieją): To już ci więcej nie dawać?

Małżonek: Nie, aż tak niedobre to nie było…

A ja wolałabym mieć bardziej wybrednego Małżonka. Takiego, któremu, jeśli coś nie bardzo smakuje, nie zechce się dokładki. Ja się naprawdę nie obrażam jak ktoś nie chce jeść tego, co przyszykuję. Zwłaszcza deserów.

I jeszcze uwaga na marginesie: kasza jaglana zmiksowana z daktylami i olejem kokosowym naprawdę świetnie smakuje. I jakkolwiek nigdy nie byłam zwolenniczką łączenia pieczywa ze zbożami, to może kiedyś użyję tego jako smarowidła do wafelków ryżowych tudzież naleśników. Wszak skoro ludzie mogą jadać pierogi z kaszą gryczaną, to dlaczegóż by nie spróbować wafelków ryżowych z kaszą jaglaną?

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „O (nie) obrażaniu się

  1. annaa72 pisze:

    Czytam Twój post i od razu się zastanawiam, czy daktyle, które mam w szafce są irańskie czy izraelskie, a cynamon czy cejloński. 🙂 🙂

    • jukkasarasti pisze:

      Na każdych owocach (zwłaszcza paczkowanych) musi być kraj pochodzenia. Ale w Polsce to ja nie widziałam innych świeżych niż irańskie tudzież izraelskie. Te drugie dużo droższe i raczej je widywałam okazjonalnie, te pierwsze to w pudełkach półkilogramowych 15 PLN za pudełko sprzedają. Jeśli zaś nie posiadasz świeżych, to suszone daktyle BIO z Rossmana są na tyle miękkie, że można robić z nich ciasto, reszta – pieruńsko twarde.
      Cynamon cejloński poznać po tym, że się nazywa cynamon cejloński 😉 A coś więcej to tutaj można poczytać: http://rajsmakosza-pl.blogspot.com/2013/09/cynamon-z-serii-encyklopedia-przypraw.html
      A tak poza tym to wg przepisu FiKa to w ogóle był kardamon a nie cynamon, ale ja kardamon wolę do kawy ew. do pierniczków. Do czekolady to najchętniej chilli (ale wówczas poza mną nikt tego nie zje) albo cynamon.

      • annaa72 pisze:

        Najczęściej suszone owoce kupuję te bio, bo one są bez siarki, ale przyznam, że nigdy nie sprawdzałam kraju pochodzenia. 🙂

      • jukkasarasti pisze:

        Dopóki nie zaczęłam robić FiKowych przepisów, czyli dopóki nie zaczęłam używać daktyli jako środka słodzącego do ciasta, też nie zwracałam na to uwagi. I jeśli kupuję daktyle jako bakalie czy przegryzkę – nadal mało mnie obchodzi skąd pochodzą, byleby dwutlenku siarki w sobie nie miały.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s