O Święcie Flagi RP

z17849674Q,Pokaz-kulinarny-na-Bulwarze-FiladelfijskimByło, minęło. Jedną z atrakcji było gotowanie na Bulwarze Filadelfijskim olbrzymiej patelni żurku. Oczywiście skoro była darmowa wyżerka, nie mogło tam zabraknąć Sarasti z Małżonkiem i Potomstwem. Żurek okazał się smaczny. I to nie smaczny jak na darmowe jedzenie, tylko nawet smaczniejszy niż niejeden kupny. Z kiełbasą, wędzonym boczkiem i ziemniakami. Oczywiście podawany w plastikowych talerzykach a nie w chlebie, no ale żurek w chlebie jako darmowa atrakcja to już byłaby stanowczo przesada. Zresztą, łatwiejMałżonek na placu ugotować wielką patelnię żuru (serio, wygląda na to, że to wygodniejsze niż wielki gar, jak to się swojego czasu we Wroc. robiło i nawet wygląda na to, że z takiej megapatelni wygodniej się nalewa niż z takiego megagarnka, do którego trzeba było wchodzić po drabinie) niż upiec ponad setkę bochenków chleba i jeszcze potem te bochny wydrążać.

Dzieć StarszyPoza tym, że żurek naprawdę dobry, to sama impreza też niczego sobie. Dzieciom kupiłam watę cukrową. Wiem, że makabrycznie drogie (jedna wata droższa od kilograma cukru, a chyba jakieś 2-3 łyżeczki się na to składają), koszmarnie niezdrowe ale niech Dzieci wiedzą, że toto to takie słodkie nic, jak wiatr wieje, to ucieka z patyka i tak generalnie paskudnie wszystko oblepia. Ale jak znam życie, to jak jeszcze toto zobaczą, to zechcą, mimo iż Dzieć Młodszy powiedział, że to jest fuj! Po raz kolejny zostałam zapytana, cóż to sprawiło, że się z Wroc. wyniosłam do Torunia, czyli (w domyśle) z miasta z perspektywami to miasta takowych perspektyw pozbawionego. Czasami mam ochotę odpowiadać: pomroczność jasna. SARASTI

Zjadłszy watę Dzieci pobawiły się na placu zabaw, mama poćwiczyła w fit parku i poganiała za potomstwem wzdłuż Wisły a Małżonek siedział i zmęczył się za całą naszą trójkę. Ponieważ aparat wprawdzie miałam ze sobą, ale bateria już się była wyczerpała, chcąc udokumentować to, że faktycznie tam byłam i w kolejce po żur stałam, muszę posiłkować się zdjęciami z Gazety Wyborczej. Cóż, przyznać muszę, że ładnie wyszłam. Małżonek takoż.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „O Święcie Flagi RP

  1. Ania pisze:

    Jak przeczytałam o żurku, zrobiłam się głodna. A jak przeczytałam o aparacie i nie naładowanej baterii, przypomniał mi się 1. maja. Zrobiłam trzy zdjęcia i po wszystkim. Na szczęście o Was zadbała Gazeta :)) pozdrawiam majowo 🙂

    • jukkasarasti pisze:

      Chyba czas pomyśleć o smartfonie… ale one też się wyładowują 😉 A na wspomnienie tamtego żurku znów jestem głodna.
      Również pozdrawiam majowo 🙂

  2. papugazusa pisze:

    Jak miło słyszeć, że takie majówki jeszcze istnieją. Uwielbiam tego typu festyny, gdzie wata cukrowa jest obowiązkowym punktem programu. Żurek – moją drugą miłość, zawsze pożeram gdy jestem w NY, gdzie polskich karczm jest pod dostatkiem 🙂 Aż zapachniało nostalgią

    • jukkasarasti pisze:

      Oczywiście, że istnieją i istnieć będą. Wszak to też sposób na promocję miasta… No i od jakiegoś czasu popularność zyskują kuchnie regionalne. Więc kucharze mogli się wypromować, drobni sprzedawcy (wata cukrowa, baloniki etc.) zarobić, no a ci, którzy z różnych przyczyn nie wyjechali na weekend mogli miło i aktywnie spędzić czas. W takim układzie pogoda nie miała innego wyjścia – musiała dopisać 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s