O nagłych zwrotach akcji

Przybita tym, że mi neurologię zawiesili, w związku z czym w razie czego złego będę musiała się wozić po województwie w poszukiwaniu szpitala, do którego by mnie przyjęli, postanowiłam zwiększyć dawkę endorfin w swoim organizmie. W tym celu zrobiłam sobie pyszne FiKowe ciasto czekoladowe z orzechami. O tym, że będzie pyszne wiedziałam już, kiedy czytałam skład surowcowy, więc już na etapie postanowienia mogłam mówić o nim pyszne… Zresztą, Dzieć Starszy na widok zdjęcia na blogu FiKa uznał, że to jego tort, więc było jasne, że ciasto musi być pyszne.

Ciasto takie, jak to w przypadku wszystkich FiKowych niewypieków bywa, robi się w sposób niezwykle prosty… choć jak się czyta opis procedury, można odnieść odmienne wrażenie. Jednak to tylko wrażenie. Ale ad rem:

Zaczęłam od ugotowania kaszy jaglanej. Konkretnie to jednej szklanki kaszy w 3 szklankach wody. Do ugotowanej gorącej kaszy dodałam 5 łyżek oleju kokosowego ekstra dziewiczego, żeby się rozpuścił.

Kiedy w rondlu gotowała się kasza, na patelni prażyło się 120 g orzechów laskowych. Jak już były uprażone to zdjęłam z nich skórki i takie łyse orzechy odłożyłam, żeby czekały, aż przyjdzie ich pora.

Podczas gdy stygły sobie orzechy i kasza wstawiłam 150 g połamanej kuwertury (52%, z Lidla) do miski, miskę powiesiłam na garnku z gorącą wodą, garnek zaś ułożyłam na palniku, niech się kuwertura rozpuszcza. Ja tymczasem: wypestkowałam 10 świeżych daktyli izraelskich, obrałam i rozgniotłam widelcem 3 banany, posiekałam 75 g gorzkiej czekolady (BIO z Rossmana).

Ostudzoną kaszę włożyłam do miksera wraz z daktylami i bananami po czym zmiksowałam to na mniej więcej gładką masę. Chodziło głównie o to, żeby robiące za cukier daktyle i banany równomiernie się rozprowadziły. Taką masę wrzuciłam do miski, dorzuciłam do tego 90 g mąki kokosowej, 75 g mielonego siemienia lnianego, zmiażdżoną w moździerzu laskę cynamonu cejlońskiego i 8 łyżek sproszkowanego, surowego kakao. Wszystko to wyrobiłam rękami na gładkie ciasto, do którego dolałam rozpuszczoną i ostudzoną kuwerturę i dalej wyrabiałam. Kiedy już było gładkie i jednolite, zaburzyłam tę gładkość dodając całe gołe orzechy laskowe, posiekaną czekoladę i ok. 40 g jagód goji. Z ciasta uformowałam kulę, którą rozpłaszczyłam w tortownicy, torownicę zaś włożyłam do lodówki na całą noc. Rano wyjęłam ciasto z lodówki, posypałam po wierzchu surowym kakao… i jadłam, z cichą nadzieją, że Dzieciom i Małżonkowi smakować nie będzie. Nadzieje moje spełniły się połowicznie – Dzieciom muszę tłumaczyć, że dokładki nie będzie. Na szczęście Małżonkowi wystarczyła jedna porcja.

Tymczasem w szpitalu bielańskim na oddziale neurologii, kiedy już nie ma pacjentów (wywiezieni) ani ordynatora (się wypalił) lekarze powrócili do pracy. Na warunkach proponowanych przez dyrekcję. Czyli rzeczywiście nie chodziło o pieniądze. Chodziło o pozbycie się pacjentów.

Advertisements

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „O nagłych zwrotach akcji

  1. annaa72 pisze:

    Ciasto/deser brzmi smakowicie. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s