O armagedonie

Pisałam już, że cierpię na syllogomanię, prawda? Tylko że u mnie dotyczy to przede wszystkim (choć nie tylko) książek. Otóż okazało się, że ja wcale nie cierpię na syllogomamię. Owszem, mam ją ale tak naprawdę to cierpią półki na książki. Wczoraj się załamały, wyłamały się i książki runęły na podłogę. Mnie przy tym nie było ale tknięta przeczuciem wymknęłam się z zajęć dodatkowych i co prędzej udałam się do dom. A tam katastrofa: książki leżą – na szczęście już poukładane w stosiki – na podłodze, suszarka z już wysuszoną odzieżą sprawia wrażenie, jakby klęczała… a ja jęczę z rozpaczy. Owszem, półki się załamały, ale nie połamały, można było ustawić je wyżej, bolce mocując w nieposzerzonych otworach ale… ma półki trafił już tylko jeden rząd książek, więc nie wiem, co robić z drugim. Owszem, część sfotografować i wystawić na allegro, ale co z tymi, co nie chcę ich sprzedawać? I co z tymi, które ja wprawdzie chętnie sprzedam, ale nie znajdzie się chętny na zakup? Bo z suszarką to nie problem – Małżonek już zakupił nową… która sprawia wrażenie równie solidnej jak poprzedniczka.

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s