O końcu postu

Dzieć Młodszy zapadł na zdrowiu. Konkretnie to zapadł na anginę. W związku z tym pediatra zapisała antybiotyk temu dzieciu. Jedzenie antybiotyku oznacza zakaz jedzenia słodyczy. A skoro Dzieć nie je, to żeby tym bardziej się nad nim nie znęcać słodyczy nie je Dzieć Staszy i mama. Ponieważ mama ostatnio w jeszcze gorszym nastroju niż zazwyczaj, słodka abstynencja była dla niej koszmarem. Oczywiście czasem, kiedy żaden Dzieć nie widział coś słodkiego się zjadło – jednak to wciąż było za mało. Nadeszła jednak w końcu ta wiekopomna chwila i Dzieć skończył brać antybiotyk, co należało uczcić czymś czekoladowym. Np. nutellą. A nutellę, czy raczej konkretnie peanutellę zrobiłam tak:

200 g orzechów arachidowych niesolonych zmiksowałam na gładką masę. Ale jeszcze nie na masło. Raczej na taką, z której mogłabym lepić kulki. W trakcie miksowania dodałam szczyptę soli kłodawskiej.

200 g kuwertury czekoladowej 52% kakao (Fin Carre z Lidla, skład:cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, emulgator: lecytyna słonecznikowa, naturalny aromat wanilii) stopiłam w kąpieli wodnej. Do stopionej kuwertury dodałam 3 czubate łyżki gorzkiego kakao i wymieszałam. Kiedy masa była gładka stopniowo dolałam do niej szklankę (250 ml) mleka, cały czas mieszając,by masa się nie rozwarstwiła. Kiedy znów miałam gładką masę dodałam do niej 3 czubate łyżki nierafinowanego masła kokosowego i znów mieszałam dotąd, aż masa stała się jednolita. Taką jednolitą masę zdjęłam z ognia, dodałam do niej masę z orzechów arachidowych io odrobinę pieprzu kajeńskiego i znów, po raz ostatni, wymieszałam na gładką masę. Gotową już nutellę przełożyłam do słoików, a kiedy wystygła wstawiłam do lodówki.

Na śniadanie miałam wafle ryżowe z rzeczoną nutellą. I siedzi teraz przy mnie Dzieć Młodszy pięknie upaćkany czekoladą. A mnie na psychice już jest nieco lepiej. Ale niestety – tylko nieznacznie.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „O końcu postu

  1. Anka (Kuchnia Wschodu i Z miłości do gotowania) pisze:

    Przepis ciekawy 🙂 Zapiszę sobie. Jak siostrzenica podrośnie stosownie do możliwości jedzenia słodyczy to jej taką zdrową nutellę zrobię 🙂

    • jukkasarasti pisze:

      To mam na tym blogu jeszcze parę nutelli, a u FiKa na forum (Facet i Kuchnia, adres po prawej) znajdziesz jeszcze inne. Bo to on mnie zainspirował… więc najpierw to od niego, a potem to już wedle posiadanych zasobów 🙂

  2. zosiako pisze:

    antybiotyk antybiotykiem, ale mam nadzieję, ze zdrówkiem dziecia lepiej ?
    tak to jest niestety w przedszkolu. przynajmniej u moich tak było, że przywlekali do domu wszystkie możliwe choróbska. także przynajmniej na początku ich kariery przedszkolnej więcej ich w tym przybytku nie było, jak byli.
    za to uśmiech dziecia upaćkanego czekoladą bezcenny 🙂 i takich cudnych chwil Wam życzę jak najwięcej 🙂 a próbowałaś z tym aloesem ?

    • jukkasarasti pisze:

      Już jest dobrze. Właściwie to szybko było dobrze. W poniedziałek zadzwonili z przedszkola, że ma ponad 39, to pobiegłam, zabrałam, dałam ibupromu a sama pojechałam do neuro, bo od dawna byłam umówiona. We wtorek była zdiagnozowana angina, środę prawie całą przespała i już od czwartku ganiała radośnie. No, ale antybiotyk był do następnego czwartku, a w poniedziałek wraca do przedszkola. Aloesu spróbowałam i stwierdziłam, że Dzieci nie dadzą rady go pić. Ale tym razem to chory był Dzieć Młodszy, ten, który jest zazwyczaj zdrowy. No i już na sanki chodzimy… jak jest po czym jeździć 😉

      • zosiako pisze:

        to świetnie. dużo radości z zimy w takim razie. moim szkodnikom już sanki nie pasują – teraz to by na narty pojechali, w ostateczności biegówki mogą być 🙂

      • jukkasarasti pisze:

        No, radość z zimy to się już skończyła… Konkretnie to zima się skończyła. Chyba. A ja nie wiem, kto moje będzie uczył jeździć na nartach/wrotkach/łyżwach/rowerze/deskorolce – bo z moim poczuciem równowagi to się nie da. Będą gdzieś z dala od mamy trenować. Ja to sobie mogę (choć nie wiem jak długo jeszcze) z nimi popływać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s