O Dniu Babci i Dziadka

Był wczoraj. Konkretnie to wczoraj swoje święto obchodzili dziadkowie (w znaczeniu babcie i dziadki ale przecież dowcipu o dziadostwie nie będę powtarzać w nieskończoność) grupy przedszkolnej Dziecia Młodszego. Świętowanie w przedszkolu to jedno, ale w domu, zwłaszcza jeśli taka babcia z daleka przyjeżdża, też ją czymś ugościć wypada. No to ugościłam. Sernikiem straciatella z malinami.

Sernik ów, jak większość FiKowych niewypieków robi się w prosty i przyjemny sposób.

Najpierw robi się spód, do którego potrzeba (proporcja na tortownicę cokolwiek większą niż FiKowa):

200 g drobno posiekanych daktyli (najlepiej, żeby to były świeże izraelskie, ja zadowoliłam się suszonymi irańskimi – zdecydowanie tańsza opcja)

180 g mąki orzechowej lub nasiennej (u mnie to była mieszanka słonecznikowej, lnianej i odrobiny wiesiołkowej – wykańczałam zapasy. Zdecydowanie bym odradzała mąkę z pestek dyni… i chyba z orzechów arachidowych też bym nie ryzykowała, ale to już kwestia upodobań)

180 g gorzkiego kakao (ponieważ najlepsze ale i najdroższe jest surowe – dodałam mniej, nie wiem ile, ale wszystko, co miałam) oraz

100 g extra dziewiczego oleju kokosowego

Wszystko to wrzucić należy do blendera/malaksera i miksować aż do uzyskania konsystencji ziemistych grudek. Grudki te należy wysypać na tortownicę i ugnieść na placek. Placek ów wraz z tortownicą włożyć zaś należy do lodówki na jakąś godzinę. W ciągu tej godziny, żeby się nie nudzić wypadałoby zrobić masę serową. Do tego potrzeba:

1 kg chudego twarogu

4 łyżki miodu (najlepiej z zaprzyjaźnionej pasieki)

4 łyżki pasty waniliowej (dałam resztkę, którą jakimś cudem schowałam sama przed sobą, ale chyba nieco mniej tego było… na te 4 łyżki to chyba cały słoiczek by poszedł)

2 łyżki oleju kokosowego extra dzieweiczego

100 g dobrej, gorzkiej czekolady (nie, w przeciwieństwie do FiKa nie szalałabym tu z dobrą surową – stanowczo za dobra, wolę się nią delektować niż używać do choćby najlepszych niewypieków)

1/2 opakowania mrożonych malin

Czekoladę utrzeć potrzeba na tarce o drobnych oczkach. Wszystkie składniki oprócz malin zmiksować należy w uprzednio umytym blenderze/malakserze na gładką masę. Żeby wszystko wyglądało ładnie to połowę masy trzeba wyłożyć na schłodzony w lodówce blat, na to dać maliny i drugą połowę masy serowej. Wówczas maliny zachowają się całe. Taki sernik idzie do lodówki na całą noc. Rano posypać go można a raczej wypada, posiekaną na grube wióry czekoladą (tyle, żeby pokryło całą powierzchnię).

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s