O kawie V

Kawę piję od lat… Jeśli uznać, że mam 18 lat, wyszłoby, że zaczęłam ją pić na wiele lat zanim przyszłam na świat, powiem więc, że piję ją od bardzo dawna. Oznacza to, że eksperymentowałam z tym napojem na wiele różnych sposobów. Pamiętam kawy aromatyzowane, pite w kawiarni Pożegnanie z Afryką, kiedy jeszcze chodziłam do LO… i smakowała mi ta kawa. Ale tylko z mlekiem/śmietaną i cukrem. Także jeszcze w LO pijałam rozpuszczalną kawę smakową – nawet pomarańczowa, ku mojemu zaskoczeniu, mi smakowała. Jednak jeśli nie dodałam do kawy cukru i mleka to czuć ją było czystą, żywą chemią. Potem na rynku pojawiło się takie cudo jak aromatyzowane śmietanki w proszku. Też mi smakowała kawa z ich dodatkiem… dopóki nie spróbowałam orzechowej. Niby smaczna, ale tak mi po tym było niedobrze, że odechciało mi się jakichkolwiek smakowych kaw. Fakt, z tym aromatem orzechowym było chyba coś nie tak, bo wycofali go szybciej niż inne. Później pijałam już tylko miętową frappe własnej roboty, ale tam posmak mięty dawały kostki lodu z herbaty miętowej, sprawiając, że kawa jest podwójnie orzeźwiająca. Z syropami smakowymi to eksperyment był przypadkowy – poprosiłam w jakiejś kawiarni o cynamonową latte, naiwnie sądząc, że będzie to kawa z cynamonem. I nawet ją sobie posłodziłam, nim przekonałam się, że ona nie z cynamonem a z syropem cynamonowym była. Czyli przypadkiem wyszedł mi ulepek, którego się prawie pić nie dało. Ale tak generalnie to cynamon nie jest przyprawą, która pasowałaby mi do kawy. Wanilia już zdecydowanie bardziej. Więc jak długo używałam do wypieków cukru wanilinowego, zdarzało mi się słodzić takim kawę z mlekiem… i też mi smakowało. Mieszanie jednak kawy z kawałkami laski wanilii czy to przed  wsypaniem jej do ekspresu czy do dzbanka z filtrem nie dawało już pożądanego efektu smakowego – wanilia nie była w ogóle wyczuwalna, więc szybko zaniechałam tej praktyki. W ten oto sposób od lat już nie miałam w ustach kawy smakowej… do dzisiaj.

Kompletując sobie skład na FiKowy solony kajmak zamówiłam na alledrogo także pastę waniliową. Później dopiero uznałam, że kajmak waniliowy to już jakby nieco za dużo grzybów w barszcz, więc kajmak zrobiłam zanim jeszcze pasta do mnie dotarła. Kiedy już dostałam ją w swoje  ręce, wiedziałam do czego ją wykorzystam. Składnik ten pojawiał się bowiem w FiKowych sernikach na zimno, na które też mam ochotę. Jednak wcześnie warto było tego cuda (czyli pasty, nie sernika ani tym bardziej nie FiKa) spróbować. Tak, bo ja zdecydowanie z tych, co to potrafią niemal każdą przyprawę spróbować. No i jak spróbowałam tej pasty, okazało się, że dobra ona jest – i słodka i mocno waniliowa… w sam raz, by uatrakcyjnić kawę. I rzeczywiście filiżanka kawy w proporcjach: pół filiżanki kawy, pół filiżanki mleka (ach… chciałoby się skondensowanego, gdyby nie ten skład chemiczny…) i 2 łyżeczki pasty smakuje rewelacyjnie. Niestety, jeśli chcę na Dzień Bapci zrobić FiKowy sernik to kawę waniliową muszę sobie darować, bo słoiczek z pastą jest malutki… Ale może to i dobrze, bo ta kawa tak smaczna, że szkoda by było gdyby mi miała spowszednieć. Chociaż, jeśli do sernika dodam zawartość dwóch lasek wanilii i parę łyżek cukru palmowego, to efekt też może być zadowalający…

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „O kawie V

  1. annaa72 pisze:

    O paście waniliowej nie słyszałam, używam ekstraktu, który niestety jest dość drogi i z alkoholem chyba (zważyłam kiedyś śmietanę, bo dolałam ekstraktu do podgrzewanej śmietany). 🙂

    • jukkasarasti pisze:

      Konkretnie to, co (jeszcze) mam nazywa się (wg opisu na allegro): pasta waniliowa organiczna, ekstrakt wanilia, więc niewykluczone, że to to samo. Jeśli jest tam alkohol to bardzo go mało. Miałam swojego czasu esencję waniliową – i to była wódeczka intensywnie waniliowa. Tak intensywnie, że jako alkoholu bym tego nie piła. To było zamiast olejków aromatycznych do ciast tudzież zamiast cukru wanilinowego.

  2. MagdaM pisze:

    Ty powinnaś chyba kawiarnię otworzyć 🙂
    Kiedyś przywiozłam ekstrakt waniliowy z wycieczki do Meksyku. Tam to było bardzo popularne. Było straszliwie waniliowe i niesłodkie, ale skład po hiszpańsku, więc ani nie wiem, ani nie pamiętam co tam było w środku. Poszło do ciast mojej mamy, bo o kawie jakoś nie pomyślałyśmy.

    • jukkasarasti pisze:

      Kawiarnię? Żeby przychodzili mi jacyś profani prosząc o kawę rozpuszczalną z syropem smakowym??? A tu nawet pogonić nie wypada 😉 Wolę kawę celebrować w samotności ewentualnie w towarzystwie „tych co się znają” czyli mają podobny stosunek do kawy jak ja 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s