O koszmarach dziennych

Bywają gorsze od nocnych. Dla jednych może to być pranie małżeńskich brudów (czyt. kołnierzyk koszuli zmienianej raz na kwartał czy niewymownych zmienianych równie często… fakt, przy takiej częstotliwości zmiany bielizny to już koszmarem całodobowym jest funkcjonowanie przy takim osobniku), dla innych może to być mycie okien (nie ważne ile razy do roku), dla jeszcze innych widok odbicia własnej twarzy w lustrze przed zrobieniem sobie makijażu. Dla mnie zaś obecnie największym koszmarem dziennym jest Ocena projektów inwestycyjnych. Dokonywana w Excelu. Niecierpię, nieznoszę, nienawidzę… i mam nadzieję, że już więcej z tym nie będę mieć do czynienia. Amen.

PS. Nie rozumiem dlaczego mam podkreślone słowo niecierpię. Przecież jeśli napiszę to rozdzielnie, to wyjdzie, że ja nie cierpię kiedy muszę dokonać takiej oceny to bym skłamała. Skoro ja tego nienawidzę to i niecierpię, nieprawdaż? Polska język dziwna język…

Advertisements

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „O koszmarach dziennych

  1. chmurykultury pisze:

    Ja nienawidzę zmiany pościeli! Też nie rozumiem polskiego :p

    • jukkasarasti pisze:

      Też nienawidzę. Ale spać w czystej lubię 😉
      A gdybym tak kiedyś profesorów Miodka i Bralczyka słuchała, to może bym bardziej rozumiała zawiłości mowy ojczystej…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s