O pokusach i próbach ich przezwyciężenia II

Pisałam już o tym, że słaba ze mnie istota i zupełnie nie potrafiąca opierać się pokusom, prawda? Ale pomna tego, co pisałam w Sylwestra, staram się doceniać to, co mam nim zostanę zmuszona doceniać to, co miałam. Docenianie nie polega zaś tylko na tym, że myślę: jak fajnie, że (jeszcze) chodzę, widzę i ręce mam sprawne. Docenianie to też dbałość, by ten stan rzeczy utrzymał się jak najdłużej. Tak więc, jeśli chodzi o słodycze kupne, powoli osiągam to, o czym kiedyś pisał Jean-Marc Dupuis czyli staram się widzieć w tym, na co mam ochotę, truciznę. Pomaga mi w tym niewątpliwie lektura składów chemicznych słodyczy i słonych przekąsek.

Zdarza się na przykład, że mam ochotę na michałki (zwane także michaszkami i jeszcze inaczej – w zależności od producenta, bo nazwy, zwłaszcza produktów mających wartość sentymentalną, teraz się zastrzega). Wchodzę więc do dowolnie wybranego supermarketu, sięgam po opakowanie takich słodyczy i uważnie studiuję skład chemiczny… po czym odkładam na półkę, bo już mi się odechciało. Niestety, odechciewa się na krótko. Michałki to jeden z tych smaków dzieciństwa, do którego lubię czasem powrócić. W końcu ochota na czekoladowe cukierki z orzechowym wnętrzem okazuje się tak silna, że idę do innego supermarketu, sięgam po orzechy arachidowe Wiodącej Marki (serio, tak się producent/dystrybutor nazywa) i… znów czytam skład chemiczny. Dobry jest, bo ogranicza się do orzechów arachidowych prażonych bez soli i tłuszczu. Zakupione orzechy wrzucam do blendera i miksuję. Kiedy są zmielone na ziarna wielkości drobnego żwirku trochę tego żwirku wyciągam, do reszty dosypuję szczyptę soli i parę łyżeczek cukru palmowego (gdybym takowego nie posiadała, lałabym miód albo syrop  klonowy) i miksuję na gładką masę. No i tu trzeba uważać, bo jak się orzechy arachidowe pomiksuje zbyt długo, to masa potrafi przybrać konsystencję  półpłynną. Ja pomiksowałam trochę za długo i nawet dosypanie reszty tych orzechów, które wcześniej wyjęłam nie ułatwiło formowania ładnych cukierków. Oczywiście, gdybym miała silikonowe foremki do lodu, dające takie ładne, kwadratowe kostki to mogłabym do tej paćki dodać trochę oleju kokosowego, wstawić wszystko do foremek i dać na parę godzin do lodówki i może olej kokosowy by to związał. Ale po pierwsze ja takiej foremki nie mam, a po drugie robiłam to w godzinach późnonocno-wczesnoporannych więc z uciekającą masą musiałam sobie jakoś inaczej poradzić. Rozłożyłam więc na desce pergamin a na ten pergamin układałam coś, co kształtem przypominało mniej więcej michałki. Te gołe michałki smarowałam stopioną w kąpieli wodnej gorzką czekoladą. Kiedy czekolada trochę skrzepła a ja w tym czasie zrobiłam ciasto na pizzę, przewróciłam cukierki niepomalowaną stroną w górę i dokończyłam dzieła. Michałki włożyłam do lodówki, a resztą czekolady posmarowałam ryżowe wafelki. W ten sposób zapewniłam sobie trochę snu, bowiem kiedy Dzieć Młodszy wstał, to widząc, że wszyscy śpią, kroki swoje skierował do kuchni. Dopiero po zjedzeniu wszystkich 6 sześciu wafelków z czekoladą, uznał za stosowne mnie obudzić… bo jakby się trochę pić chciało. Dla Dziecia Starszego i siebie musiałam więc stopić jeszcze trochę czekolady i posmarować resztę wafelków.

Cukierki będziemy jeść na deser, po obiedzie. Ale już wiem, że choć smakują jak smakować powinny (nawet bez syropu glukozowo-fruktozowego i mleka w proszku) to w twardej czekoladowej skorupce czai się rozpływająca się zanim jeszcze dotrze do ust zawartość. No, ale jak na debiut – nie jest źle. Wszak w konkursie na najładniejsze praliny nie startuję. Tu i tak nie miałabym szans z FiKiem.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s