O rozliczeniach z samą sobą. I o życzeniach

Rok temu sporządziłam sobie listę tego, czego życzyłabym sobie na rok 2014. Czas się przyjrzeć, co z tego wyszło.

1. Udało mi się utrzymać dotychczasowy stan fizyczny. Przynajmniej tak mi się wydaje, ale i Neuro za każdym razem, kiedy u niego byłam zdawał się to potwierdzać.

2, 3 – zarówno mój stan psychiczny jak i poczucie ciągłego zmęczenia to równia pochyła. Co gorsza odnoszę nieodparte wrażenie, że z tym drugim to już lepiej nie będzie. Nad tym pierwszym powinnam chyba popracować, tylko jak? Pigułki nie pomagają, czekolada takoż. Warunków do resetu nie mam. Neuro robił co mógł (czyli zapisywał, co powinno pomóc) i też nic z tego nie wyszło.

4. Sensowne skomponowanie diety cały czas w trakcie realizacji. Czas podszkolić się w angielskim i zacząć przyglądać się stronom dr Swanka czy Terry Wahles. Albo co najmniej przyjrzeć się zaleceniom polskich specjalistów od leczenia SM dietą. Ale i tak dieta lepsza niż w poprzednich latach. Definitywnie (chyba) zrezygnowałam z kupnych ciast, ciastek i ciasteczek.

5. Względnie zdrowe Potomstwo więcej czasu spędza w przedszkolu niż w domu, czyli jest jak być miało. I to należy utrzymać, bo samo się nie zrobi.

6. Praca zarobkowa – wciąż w sferze marzeń. Z uwagi na pkt 2 i 3 zdaje się coraz mniej realna.

7. Wygrałam konkurs w którym nagrodą było coś innego niż książka. Była to stówa do wydania w sklepie bezglutenowym w konkursie ogłoszonym przez FiKa. Oj, przydały się te bezgluty… Czyli w 2013 r. były książki (jedna wielka miłość), w 2014 – zdrowe jedzenia (druga wielka miłość), czas by w 2015 roku wygrać kawę albo konkretne pieniądze.

8. Jak mądrze to ujęłam: napisać i wysłać choćby część zaległych recenzji. Część zaległych wysłałam.

Tak więc na nadchodzący rok życzyłabym sobie, żeby spełniło się to, czego się w minionym spełnić nie udało. I żebym skończyła to, co zaczęłam a z czym sobie rady nie daję. I może coś jeszcze o czym nawet głośno nie myślę, żeby nie zapeszać. Ale choć brak czasu przeszkadza w realizacji zamierzenia, widzę coraz więcej znaków w realu i w sieci, że jednak powinnam spróbować.

I jeszcze na koniec wpisu na zakończenie roku umieszczę maksymę, która winna mi towarzyszyć każdego dnia:

Naucz się doceniać to, co masz, zanim czas sprawi, że docenisz to, co miałeś.

Nie znam oryginalnego źródła sentencji, znalazłam na forum dla chorych na SM. Choć mało mnie tam widać, bywam, czytuję…

Realizacji przynajmniej części noworocznych planów oraz radości z tego, co jest wszystkim na ten nadchodzący 2015 rok życzę. No i przede wszystkim dużo zdrowia.

Advertisements

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „O rozliczeniach z samą sobą. I o życzeniach

  1. lilit8 pisze:

    Cudowne motto!
    Życzę zdrowia, szczęścia, pomyślności.

  2. anula;) pisze:

    …autorką jest Susan Lenzkes -kobietka z San Diego w Kalifornii,która studiuje Biblię i pisze książki..zdaje się że motywujące 😉 .
    Najlepszego Sarasti ! ..I niech się spełnią Twoje marzenia…Niech! 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s