O wiadomościach. Dobrych i złych.

Dobra wiadomość to taka, że dowcipny lekarz nie zauważył we mnie żadnych zmian, które by mogły wyglądać na nowotworowe. Właściwie to w ogóle żadnych zmian we mnie nie zauważył.

Złą wiadomość otrzymałam przy kasie. Nie będę się dzielić informacją, jak zła to była wiadomość. Dość powiedzieć, że tak samo zła by była, gdyby Dok. jakieś zmiany we mnie zauważył. A właściwie byłaby to jeszcze gorsza wiadomość, albowiem wstępnie na następną randkę umówiliśmy się dopiero za rok, a gdyby dobra wiadomość dobra nie była, to więcej byłoby tych randek.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „O wiadomościach. Dobrych i złych.

  1. anna pisze:

    Ale w sumie to chyba dobrze, nie? 🙂 Bo jakoś radości nie wyczytałam.

  2. lilit8 pisze:

    Koncentruję się na dobrej wiadomości – niebezpiecznych zmian nie zauważono. Istnieje zatem powód do radości!

    • jukkasarasti pisze:

      Ależ oczywiście, że się cieszę. Tyko doktor taki ładny (bo jednak określenie go przystojnym mogłoby na złośliwość zakrawać), że trochę smutno, że go zobaczę dopiero za rok 😉

      • lilit8 pisze:

        Ponieważ dostaję wysypki na samo słowo lekarz, na kontakty z tymi nawet najładniejszymi nie mam najmniejszej ochoty… 😉

      • jukkasarasti pisze:

        O, to ten mój to jakby dla Ciebie stworzony – żadnych oznak, że on lekarz. Ubrany zupełnie po cywilnemu, żadnego stetoskopu na szyi… a i tak ledwie zamienisz z nim parę słów to już się rozbierasz… (znaczy to, co robisz po zamienieniu z nim paru słów to już wynika z jego specjalizacji a nie z uroku osobistego 😉 ). Ale tak ogólnie to on ma taki uspokajający sposób bycia.

  3. zosiako pisze:

    raz jeden jedyny nie ustaliłam stawki za wizytę lekarską przed, tylko po. i była to nauczka na całe życie. w każdym razie cieszę się bardzo, że żadna nowa cholera się nie przypałętała 🙂

    • jukkasarasti pisze:

      Rzecz ma się tak, że to mój lekarz. A naprawdę akurat dowcipnych to ja nie lubię zmieniać. Gorzej, że on przyjmuje w przychodni i to nie jest tak, że cena za wizytę jest stała. Za każdą czynność osobno się płaci. Więc osobno za poradę, osobno za usg. Tylko na ciążowe cena była stała, bez względu na to co nam (mi i jeszczeNienarodzonemu) robił.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s