O słodkich FiKsacjach

SFiKsowałam niemal zupełnie. Zamiast kupić jakiś wypasiony prezent Dzieciowi Młodszemu z okazji urodzin to ja rujnuję się na torcik dla niego. Prawie taki sam, jak ten, który sobie FiK przyrządził na własne urodziny. Tylko mój był nieco większy. Konkretnie to dwukrotnie większy. A o prezenty to się jeszcze zatroszczył św. Mikołaj w przedszkolu i Matka Chrzestna jubilata, więc ja mogłam tylko symbolicznie. Wszak Matkę Chrzestną musiałam godnie podjąć.

Torcik dla Dziecia robiłam mniej więcej w ten sposób:

do malaksera wrzuciłam 240 g surowego kakao, 160 g mielonych migdałów, 240 g izraelskich daktyli wydrylowanych i drobno pokrojonych, ok. 80 g oleju kokosowego extra vergin oraz szczyptę soli i zmiksowałam toto wszystko aż uzyskało konsystencję wilgotnej gleby. Glebę tę wysypałam do ceramicznej tortownicy ∅26 cm, mniej więcej równo ugniotłam i wrzuciłąm do lodówki na parę godzin. Po tym czasie spód, który już nie przypominał gleby tylko kawałek kamienia wyjęłam z tortownicy, przełożyłam na kratkę, kratkę ułożyłam na blasze wyścielonej pergaminem i polałam polewą czekoladową. Polewę owszem, rozsmarowałam po „biszkopcie” ale nawet nie starałam się, żeby to było równo, takie czekoladowe fale prezentują się dużo apetyczniej. Rozsmarowywałam tylko po to, żeby do boków móc przykleić czipsy kokosowe. Torcik bowiem udekorowałam tak, jak to zrobił FiK – dookoła (ale u mnie tego więcej było) płatki kokosowe, potem połówki orzechów włoskich. Tylko darowałam sobie już wiórki czekoladowe. Na środku zaś trzy świeczki były. Zdjęcia jednak nie zdążyłam zrobić – Dzieciątka tak się zachwyciły tortem, że nie bardzo miałam jak fotografować. A przecież nie będę robić zdjęcia tortu wewnątrz lodówki. W każdym razie jakkolwiek nie umiem ładnie dekorować, tak ten torcik mnie zachwycił swoją urodą. Smakiem takoż.

Polewę czekoladową, którą oblałam tort robi się jeszcze prościej niż blat: w kąpieli wodnej rozpuściłam tabliczkę biedronkowej kuwertury 52% (200 g), do rozpuszczonej dodałam 2 łyżki oleju kokosowego extra dziewiczego i kiedy zrobiła się z tego gładka polewa wylałam ją na tort. Jeszcze nie zastygniętą polewę ozdabiałam orzechami, kokosami i świeczkami. Tort smakował równie dobrze jak wyglądał… choć dla Małżonka cokolwiek zbyt gorzki. Dzieci też porzuciły torta kiedy zobaczyły że w prezencie od cioci były czekoladki kinder. Cóż, nie kupuję, ale kiedy dostają to bronić im jeść nie zamierzam. Nawet kiedy Dzieci znały smak tylko gorzkiej czekolady nie wątpiłam, że po mleczną sięgną chętniej… ale nie muszą jej ode mnie dostawać.

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „O słodkich FiKsacjach

  1. anna pisze:

    Tort bardzo smakowity. Muszę kiedyś wypróbować. 🙂

  2. Szymon pisze:

    Smacznego 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s