O postach

Chciałby się człowiek zdrowo odżywiać, więc szuka sobie po księgarniach i internetach odpowiedzi na pytanie: odżywianie zdrowe, czyli jakie? Po długich i żmudnych poszukiwaniach uzyskuje odpowiedź, że odżywianie zdrowe to bezglutenowe (Davis), o niskim indeksie glikemicznym (Montignac), wegetariańskie a nawet wegańskie, wysokobiałkowe (Dukan), z dużą ilością mięsa i tłuszczów pochodzenia zwierzęcego (Atkins, Kwaśniewski), a jedynym tłuszczem jaki może być używany w kuchni jest olej lniany budwigowy, oliwa z oliwek extra virgin, olej kokosowy…

Przy takiej ilości różnych, sprzecznych ze sobą jedyniesłusznych diet człowiek zastanawia się czy nie lepiej by w ogóle przestać jeść. I nawet zastanawia się nad praktykowaniem breatharianizmu… jednak gdzieś przypadkiem dowiaduje się, że guru breatharian został zauważony gdzieś w restauracji pod złotymi łukami, kiedy zajadał bikmaka. Niejedzenie bikmaków to ja od dawna praktykuję, właściwie to od zawsze, więc jednak z breatharianizmu też trzeba zrezygnować. Acz nadal idea niejedzenia kusi. A ponieważ mamy adwent, a adwent to – jakby kto nie pamiętał – czas postu, przypomina sobie człowiek, że coś takiego jak post istnieje praktycznie w każdej religii, więc coś w tym być musi. Sięga więc po książkę dr Horsta Janecka Śmierć czai się w jelitach. Powstawanie schorzeń. Leczenie chorób postem.

Książka, choć liczy sobie ledwie 142 strony w dodatku pisane jak dla niedowidzących, jest bogata w treść. Autor przedstawia historię postu a historia ta liczy sobie mniej więcej tyle lat co historia ludzkości; różnice pomiędzy postem a głodówką; mechanizmy powstawania wielu chorób; wpływ złego stanu jelit i toksyn w nich wytwarzanych na cały organizm; metody postu; szczegóły i przebieg kuracji postem; wpływ postu zarówno na zdrowie fizyczne jak i psychiczne; listę chorób, których postem leczyć nie wolno a nawet przy których nie wolno w ogóle pościć (jakby to kogo interesowało SMu nie ma na żadnej z tych list) oraz listę schorzeń poddających się leczeniu postem.

Kiedyś w jakimś czasopiśmie traktującym o zdrowym życiu czytałam już o dwutygodniowym poście… który w praktyce trwał zdecydowanie dłużej, bowiem do tego, żeby wytrzymać dwa tygodnie zupełnie bez jedzenia potrzeba przygotować organizm i następnie powracać do jedzenia też należy stopniowo. Tak więc temat niejedzenia przez czas jakiś nie był mi obcy. Dr Janecek w swojej książce mówi o postach (rozumianych dosłownie jako powstrzymywanie się od jedzenia a nie tylko ograniczanie go) nawet czterotygodniowych; dwutygodniowe poleca jako profilaktykę utrzymywania zdrowych jelit – stosowane raz, maksymalnie dwa razy do roku. Oczywiście żeby kuracja postna przyniosła trwały efekt należy zmodyfikować swoje zwyczaje żywieniowe w okresach między postami. Przede wszystkim należy ograniczyć liczbę posiłków do dwóch dziennie, za to jedzonych bardzo powoli, przeżuwanych tak dokładnie, żeby połykana już była półpłynna papka. Wszak trawienie zaczyna się, a przynajmniej powinno w jamie ustnej… o czym nie raz słyszeliśmy od własnych rodziców gdy sami byliśmy dziećmi. Ponieważ zaś dzieci biorą przykład z rodziców, to swojemu potomstwu przekazują te same rady, pokazując jednocześnie w jaki sposób jeść NIE należy. Skoro już wiem, że sama pościć nie dam rady a i nie jestem pewna czy w Polsce są sanatoria, na które wyjeżdża się by sobie popościć pod opieką fachowców, to chciałoby się chociaż tak jeść z sensem. Ale jak znam siebie, to i nawet na to sobie nie pozwolę. Wszak w domu gotuję tylko ja i nie wyobrażam sobie choćby nie spróbować tego, co sama upichcę. Zwłaszcza że z doświadczenia wiem, że to dobre. Ale upewnić się czy czegoś nie przesoliłam czy nie przepieprzyłam to jednak muszę. Niemniej jednak przynajmniej o dokładnym gryzieniu potraw warto by pamiętać… Co oznacza, że jedzenie w trakcie czytania wcale nie jest takie złe. Po prostu jeśli porcję jedzenia będę sobie dłużej przeżuwać więcej czasu poświęcę na lekturę… na czym może i straci porządek w domu, ale zdrowie chyba ważniejsze. A skoro pościć raczej nie będę… znów będę przeglądać książki i internety w poszukiwaniu jedzenia, które wyjdzie mi i moim jelitom na zdrowie.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s