O książkach. Najlepiej z autografem.

Lubię książki. Moje półki chyba mniej, bo się uginają pod ich ciężarem. Ale się nie skarżą, choć zdarza im się buntować. Skutek takiego buntu jest taki, że półka na której stoją książki leży na książkach, które stoją półkę niżej. A ja czekam, kiedy będę musiała budować kolumny z półki poniżej, bo środkowa też nie wytrzyma. Owszem mogę kupować ebooki i audiobooki i nawet to czynię, bo o ile miejsca w mieszkaniu na książki dokupić sobie nie mogę, tak mogę dokupić sobie pamięci na książki elektroniczne… Tylko książka w swojej podstawowej wersji czyli papierowej ma tę przewagę nad książką elektroniczną, że zawsze można poprosić autora o złożenie podpisu na takiej książce. A ja lubię książki z autografem. Chyba najlepiej wspominam pierwszy autograf, po który wystałam się długo, bardzo długo w kolejce na Wrocławskich Promocjach Dobrej Książki w niepamiętamktórym roku. Był to autograf Ryszarda Kapuścińskiego. Reportażysta (tak, bo reporter to mi się z SuperExpressem czy czymś tympodobnym kojarzy) już wówczas do młodzieńców się nie zaliczał. A jednak siedział tam w zatłoczonej sali godzinami i z uśmiechem podpisywał książki. I przez tę krótką chwilę, kiedy podpisywał mój egzemplarz książki Jeszcze dzień życia miałam wrażenie, że nie jestem kolejną właścicielką kolejnej książki do podpisania ale że jest mu przyjemnie, że akurat ja przyszłam do niego z tą książką po autograf. Nie wiem czy to kwestia tego, że to pierwszy autograf pisarza, jaki zdobyłam więc pamięć trochę upiększa rzeczywistość czy rzeczywiście Kapuściński miał taką osobowość, że człowiek przy nim czuł się kimś wyjątkowym. Jeśli przeczytam kiedyś Kapuściński non fiction to może się dowiem. W każdym razie uśmiech miał taki, że jak później gdzieś na ulicy widziałam jego zdjęcia (a innego niż uśmiechnięte nie widziałam), to bez względu na mój aktualny nastrój – odpowiadałam uśmiechem. Nawet kiedy to były zdjęcia nad informacją o jego śmierci.

Późniejsze zdobywanie autografów już tej magii nie miało. Fakt, pierwszy raz zdarza się tylko raz i jednak Kapuściński to człowiek z innej epoki niż autorzy, których podpis na książkach zdobywałam później. Oczywiście brak magii nie oznacza, że już nie pamiętam kolejnych autografów czy że nie wspominam ich z uśmiechem. Jeśli bowiem miałam okazję poznać autora wirtualnie czy nawet realnie przy okazji jakiegoś konwentu, to i dedykacje bardziej spersonalizowane były. Raz (nie, nie napiszę od kogo) dostałam taką dedykację, że poczułam się tak dobrym człowiekiem, jakim chyba nigdy nie byłam. Tę książkę zawsze będę trzymać gdzieś na wierzchu, żeby jak kto w odwiedziny wpadnie i zechce mu się moje książki przeglądać zobaczył, jaką wspaniałą istotą widzą mnie inni.

Autograf ma dla mnie o tyle znaczenie o ile jestem wymieniona z imienia. Dlatego też nie wyobrażam sobie, że miałabym kupić na przykład na allegro jakąś książkę z autografem autora. Taki autograf ma dla mnie taką mniej więcej wartość jak zdjęcie z autografem Lucelii Santos, które zamieszczono w jakimś dzienniku (tytułu nie pomnę) jakieś 30 lat temu. Chociaż nie, tamto zdjęcie miało jakąś wartość dla kilkulatki, jaką wówczas byłam. Ale i tak nie mnie przypadło w udziale. Jednak i od tej zasady są wyjątki. Takim wyjątkiem może być autograf na ebooku. Głównie dlatego, że to mój pierwszy ebook z autografem i dedykacją. Dedykacja jest dla mnie jako klientki woblinka. Ale tak naprawdę do książkę Reginy Brett Bóg zawsze znajdzie Ci pracę kupiłam nie dlatego, żeby mieć ebooka z autografem, tylko dlatego, że była to przedsprzedaż i w dodatku w promocyjnej cenie. Nieimienna dedykacja jest tylko dodatkowym atutem. I poniekąd odpowiedzią na kiedyś wyrażone: szkoda, że nie można mieć ebooka z autografem. Teraz już wiem, że można.

Skoro mam już książki z autografem i ebooka z autogragem to już mi tylko audiobooka z dedykacją brakuje do kolekcji. Ale nie chodzi mi o autograf autora na opakowaniu płyty czy na samej płycie, ponieważ książki do słuchania najczęściej kupuję przez internet w formie plików, więc nie bardzo byłoby gdzie się podpisać. Ale tak po wysłuchaniu książki usłyszeć: powieść Petera Wattsa Ślepowidzenie specjalnie dla Jukki Sarasti (w tym miejscu moje prawdziwe dane osobowe) czytał Krzysztof Gosztyła to dopiero byłoby coś…

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „O książkach. Najlepiej z autografem.

  1. anna pisze:

    Też najbardziej cenię te z autografem. Mam ich sporo. 🙂

  2. lilit8 pisze:

    Książek z autografami nie posiadam. A szkoda… Mam za to broszurę z obrazami szkolnego kolegi, któremu udało się zaistnieć w dziedzinie malarstwa, z piękną, osobistą dedykacją 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s