O przeciwdziałaniu demencji

Jak dowodzą amerykańscy uczeni codzienna dawka dwóch filiżanek gorącej czekolady może zmniejszyć ryzyko demencji. Badania wprawdzie przeprowadzano na grupie pacjentów, którzy przekroczyli już 70. rok życia, czyli cokolwiek starszych nie tylko niż moje potomstwo, ale nawet niż ja, niemniej jednak uznałam, że im szybciej zacznę zapobiegać demencji tym lepszą pamięcią będę się szczycić na stare lata.

Oczywiście przepis na takie antidotum na demencję znaleźć można nie gdzie indziej jak tylko na blogu FiKa. Recepturę widziałam zanim jeszcze dowiedziałam się, że to medykament i już od jakiegoś czasu nosiłam się z zamiarem wypróbowania. Zamysł ten jednak przekładałam na zimę, bo jakoś tak aromatyczna, gorąca i gęsta czekolada kojarzy mi się z mroźnymi, zimowymi wieczorami tudzież jeśli więcej aromatów dodać, z atmosferą Świąt, o których już w supermarketach od dawna przypominają. Skoro jednak taka gorąca, gęsta i gorzka czekolada ma wspomóc moje zwoje mózgowe i kto wie, może pozalepiać te dziury, których tam pełno, uznałam za stosowne zrobić ją natentychmiast, kiedy tylko przeczytałam od odkryciu amerykańskich naukowców. A skoro natentychmiast, to znaczy, że dostosowałam pomysł FiKa do własnych zasobów.

Tak więc wymieszałam 3 kopiaste łyżeczki skrobi kukurydzianej wolnej od GMO z 3 łyżkami wody. Dokładnie wymieszałam, żeby było gładkie i mlecznobiałe. Konkretnie białe jak mleko 0% tłuszczu. Do rondelka wlałam 360 ml wody, włożyłam 120 g połamanej czekolady 75% z Lidla, dolałam rozpuszczoną skrobię, wsypałam trochę cynamonu, dodałam wypatroszoną laskę wanilii (jak patroszę taką do ciasta, to wypatroszoną zostawiam właśnie do aromatyzowania gotowanych potraw czy napojów). Rondelek postawiłam na małym gazie i tak sobie to wszystko się podgrzewało dopóki czekolada się nie rozpuściła. Wówczas spróbowałam i orzekłam, że zawartość rondla nie tyle nazbyt gorzka jest, co nazbyt kwaśna. W związku z powyższym dodałam nieco syropu klonowego a kiedy nadal było zbyt kwaśne dodałam jeszcze nieco miodu. I przez cały czas podgrzewania mieszałam tę czekoladę rózgą, żeby mi grudek nie było. Nie sądzę żeby ewentualne grudki miały wpływ na pamięć, ale nie chciałabym do reszty profanować przepisów FiKa. Kiedy całość zaczynała dawać znać, że za chwilę zakipi zdjęłam rondel z ognia i przez jakieś 10 minut jeszcze mieszałam. I chyba moja skrobia qqrydziana była inna niż FiKowa, bo po tych 10 minutach znów umieściłam rondel na gazie i znów chwilę mieszałam, dbając by czekolada nie zakipiała a w sumie i tak nie wyszła mi taka gęsta jak FiKowa i o żadnym kożuchu mowy nie było. Nawet jak całkiem wystygła. Nieważne. Mnie smakowało, każde z Dzieciątek wypiło po 2 filiżanki do espresso, ja niby tylko jedną, ale zdecydowanie większą, a Małżonek całą resztę.

Przy okazji następnej wizyty w Lidlu poszukam kuwertury. Ostatnio to w katalogu widziałam różne, w sklepie żadnej. I kiedy już ją znajdę, to skład przeczytam. Jeśli lecytyna jest nieobecna albo jest tylko słonecznikowa i reszta składu nie będzie budziła zastrzeżeń, to kilka tabliczek zakupię. Kilka, bo to towar, który nie tyle jest, co bywa, więc warto mieć zapas. Na pohybel demencji!

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „O przeciwdziałaniu demencji

  1. lilit8 pisze:

    Ciekawam czy sama czekolada też zapobiega demencji. Jeśli tak, demencja mi z pewnością nie grozi 🙂

  2. zosiako pisze:

    hehe – zapisuję się do grupy badawczej, aczkolwiek moje doświadczenie podpowiada, że ilość zjedzonej czekolady u mnie nie wpływa na lepszą zdolność zapamiętywania tylko na kg oraz na zdecydowaną (choć chwilową) poprawę humoru 🙂

    • jukkasarasti pisze:

      No to próbuj pić zamiast jeść 😉 Chociaż wychodzi mi zdecydowanie drożej, bo tabliczka do jedzenia starcza na 2-3 razy, do picia – na raz 😦

      • zosiako pisze:

        gotowe czekolady do picia mi nie smakują, sama przyrządzać jej nie mam czasu, więc idę na łatwiznę i kupuję w tabliczkach 🙂 płakać z tego powodu nie zamierzam 🙂

      • jukkasarasti pisze:

        A nie, gotowe czekolady do picia to samo zuo i niedobro. Od tego to trzeba się trzymać z daleka. I w dodatku nawet jak robię kakao to jest ono bardziej intensywne od takich kupnych czekolad do picia. To już rzeczywiście warto jeść te w tabliczkach 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s