O majstrowaniu przy przepisach

Każdego roku o tej porze piekę rogale. Takie, co to w wersji jedyniesłusznej można kupić jedynie w Poznaniu… tudzież w innych częściach Polski o ile dowiezione są z Poznania. Oczywiście każda szanująca się cukiernia w okolicach imienin miesiąca listopada ma w swojej ofercie rogale z makowym farszem, oblane lukrem i posypane orzechami ale to już podróby. Jedyniesłuszne są te z Poznania. Nie wiem jak się ma mój przepis do tego jedyniesłusznego. A właściwie to wiem – nawet jeśli oryginał przepisu był faktycznie ten jedyny prawdziwy to ja nigdy takich jedynieprawdziwych nie upiekłam. Najpierw dawałam mak niebieski zamiast białego, gdyż ten drugi był niedostępny, później zaś przynajmniej część mąki pszennej zaczęłam zastępować orkiszową.

W tym roku rogale już były w całości zrobione z mąki orkiszowej, z czego część była pełnoziarnista. Poza tym nie chciało mi się mielić maku więc taki sparzony i odcedzony wrzuciłam wraz ze sparzonymi i obranymi migdałami do blendera. I miksowałam. Z przerwami, żeby sprzętu nie wykończyć. W pewnym momencie dodałam trochę miodu, później jeszcze trochę. Nie powiem czy z miodem smakuje lepiej niż z cukrem, bo jak się piecze coś raz do roku to nie pamięta się ze szczegółami doznań smakowych. W każdym razie miód zamiast cukru już pozostanie. Nie wiem czy za rok już będę na bezglucie czy jeszcze nie, ale zastanawiam się jak ubezglutenowić te rogale, bo jednak chciałabym co roku 11. listopada móc zjeść takiego rogala z makiem. Cóż, trzeba będzie spróbować czy z mąki kasztanowej da się upiec ciasto drożdżowe… Jeśli nie to będę sobie tą masą makową smarować uprzednio pokrojone w trójkąty naleśniki z mąki bezglutenowej (czyli najpewniej z kasztanowej, bo czemuś gryczane mi do tego mnie pasują) i zawijać je w rogaliki. No, ale do listopada 2015 jeszcze dużo czasu, teraz zaś czas myśleć o jaknajmniejglutenowych wypiekach świątecznych. Na szczęście na blogach kulinarnych coraz więcej ciekawych przepisów bezglutenowych, więc nic tylko szukać, szukać… i piec.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „O majstrowaniu przy przepisach

  1. anna pisze:

    Uwielbiam te rogale, ale niestety w tym roku pasa zaciskam i nie skosztowałam. 😦

    • jukkasarasti pisze:

      Z racji bezglutenowości chyba i tak nie bardzo byś mogła. Ale za rok, kiedy już nie będziesz na diecie możesz przetestować patent z bezglutenowym naleśnikiem świętomarcińskim 😀

  2. zosiako pisze:

    wstyd się przyznać, ale ja takiego oryginalnego, jedyniesłusznego, poznańskiego rogala z makiem jeszcze nie próbowałam 😦 a i przy okazji, liczę na informację w zakresie przepisów na bezglutowe święta. o ile barszczyk jak najbardziej do bezglutów się zalicza o tyle już uszka do niego na pewno nie…

    • jukkasarasti pisze:

      Ja jestem niepierogowa, więc od kiedy spędzam Święta z Małżonkiem (dawniej Ukochanym) to farszem pieczarkowo-grzybowym nadziewam makaron – duże muszle. Poszukaj jak największych bezglutenowych i spróbuj w ten sposób. Ale jeśli robisz uszka ze śledziem – to nic Ci nie poradzę. Moja matka takie robi, ale ja bez bólu z nich zrezygnowałam.
      Opcja II – ale to już nie na Wigilię, ale na Święta zda się: krokiety z naleśników bezglutenowych panierowane w mące kokosowej czy jakichś płatkach… albo – co bardziej polecam – naleśniki z farszem jak do uszek (grzybowych, jeśli robiłaś uszka śledziowe to już ten farsz bym odradzała) zawinięte w ślimaczki i zapieczone pod serem żółtym.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s